Potrzebę wprowadzenia takiego rozwiązania od lat postulowali Krajowa Rada Komornicza i rzecznik praw obywatelskich. Dziś art. 1086 par. 2 kodeksu postępowania cywilnego obliguje komorników do przeprowadzania dochodzenia w celu ustalenia zarobków dłużnika (m.in. przez wysłanie zapytania do ZUS) nie rzadziej niż raz na sześć miesięcy. I choć przepisy nie zakazują robić tego częściej, to w praktyce niewielu z nich robi to częściej.

– Przy tak dużej liczbie prowadzonych spraw nie jesteśmy w stanie robić tego częściej. Większość z nas poprzestaje na tym ustawowym minimum – przyznaje Monika Janus, rzeczniczka Krajowej Rady Komorniczej.

Uchwycić dłużnika

W efekcie jest tak, że nawet jeśli zalegający z alimentami podejmie legalne zatrudnienie, to zanim komornik się o tym dowie, może minąć kilka miesięcy.

Na przykład jeśli wyśle drogą elektroniczną zapytanie do ZUS o konkretnego dłużnika 10 stycznia, już po kilku godzinach otrzyma odpowiedź, że na ten dzień taka osoba nie została zarejestrowana. Gdy ten alimenciarz zostanie zgłoszony do ubezpieczeń 15 stycznia, komornik dowie się o tym dopiero za kilka miesięcy, kiedy wyśle zapytanie po raz kolejny. Przez ten czas nie ściąga długu z wynagrodzenia za pracę opornego ojca. Tymczasem skuteczność egzekucji alimentów wciąż jest na bardzo niskim poziomie.

– Gros dłużników alimentacyjnych pracuje sezonowo i często zmienia pracodawców. Dlatego uchwycenie chwili, w której zostają zarejestrowani, jest trudne – przyznaje Monika Janus.

W przypadku pracowników sezonowych prowadzi to do sytuacji, w której, choć taka osoba w ciągu roku ma zatrudnienie przez sześć czy osiem miesięcy (np. na budowie lub w rolnictwie), do komornika za każdym razem trafia informacja z ZUS, że w ogóle nie pracuje. Wystarczy, że okresy czasowego bezrobocia pokryją się z datami, w których komornik wysyła zapytanie.

Bycie na bieżąco

Dlatego Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej w projekcie ustawy o zmianie niektórych ustaw w celu poprawy skuteczności egzekucji świadczeń alimentacyjnych, która niedawno trafiła do Sejmu, wprowadza rozwiązanie, które z jednej strony usprawni uzyskiwanie informacji o dochodach dłużników, a z drugiej nie spowoduje dodatkowego obciążenia komorników.

ZUS nadal będzie udostępniał dane o dłużniku na wniosek komornika, ale będzie miał obowiązek ich aktualizowania na bieżąco. Zgodnie z projektowanym ust. 21 art. 50 ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych (t.j. Dz.U. z 2017 r. poz. 1778 ze zm.) w przypadku zmiany danych alimenciarza (np. podjęcia zatrudnienia, zmiany adresu, zmiany pracodawcy) ZUS będzie udostępniał komornikowi zmienione dane nie rzadziej niż raz w miesiącu.

W uzasadnieniu projektu czytamy, że elektroniczna wymiana informacji wraz z ich stałą aktualizacją pozwolą na natychmiastowe podjęcie przez komornika działań wobec dłużnika alimentacyjnego w przypadku każdorazowego rozpoczęcia przez niego legalnej pracy zarobkowej.

– Jeśli to rozwiązanie zyska akceptację ustawodawcy, to będzie znakomita wiadomość dla wszystkich wierzycieli alimentacyjnych – komentuje Monika Janus.

Zyskać mogą nie tylko samotni rodzice, ale też Skarb Państwa, który co roku przez Fundusz Alimentacyjny wykłada 1,5 mld zł w zastępstwie niesolidnych alimenciarzy.

Jak za króla Ćwieczka

Zdaniem komornika dr. Jarosława Świeczkowskiego to wciąż za mało.

– Chcąc zwiększyć skuteczność egzekucji, trzeba odciążyć nas od zbędnej pracy. Zamiast zajmować się ściąganiem należności, nieustannie wystawiamy zaświadczenia o wyegzekwowanych kwotach, o które występują osoby uprawnione do alimentacji i ośrodki pomocy społecznej. To setki tysięcy wysyłanych dokumentów – mówi dr Świeczkowski.

Dodaje, że choć mamy XXI w., odbywa się to tak samo jak w połowie XX wieku.

– Gdy wpływa wniosek np. od samotnej matki, trzeba sporządzić zaświadczenie i przesłać je listem poleconym za zwrotnym potwierdzeniem odbioru. Jeśli listonosz nikogo nie zastanie, taka osoba musi się pofatygować na pocztę, a następnie zanieść dokument do ośrodka pomocy społecznej. Czy nie byłoby prościej, taniej i bez utrudniania życia obywatelom przesyłać takie zaświadczenia drogą elektroniczną od razu do urzędów? O tym jednak ustawodawca nie pomyślał – wytyka komornik.

Związkowcy protestują

Lepszą ściągalność zaległych alimentów może zapewnić zapisane w projekcie rozszerzenie zakresu egzekucji o zwrot kosztów wyjazdów służbowych. Dziś takie pieniądze nie podlegają zajęciu. Problem w tym, że w przypadku kierowców w transporcie międzynarodowym nawet 75 proc. ich przychodów pochodzi właśnie z diet i ryczałtów za noclegi. Wynagrodzenie zasadnicze, z którego można ściągać alimenty, najczęściej jest na poziomie minimalnym.

Takiemu rozwiązaniu są przeciwni związkowcy. – Nie ma i nie będzie na to zgody. To by oznaczało zalegalizowanie diet i ryczałtów jako składników wynagrodzenia, którymi przecież nie są. Służą tylko pokryciu wydatków, które w trakcie podróży służbowej poniósł kierowca – mówi Tadeusz Kucharski z NSZZ „Solidarność”.