statystyki

Kryszkiewicz: Forma ma znaczenie, czyli słów kilka o powołaniach do SN

autor: Małgorzata Kryszkiewicz16.10.2018, 10:30; Aktualizacja: 16.10.2018, 10:41
Małgorzata Kryszkiewicz

Małgorzata Kryszkiewiczźródło: Dziennik Gazeta Prawna
autor zdjęcia: Wojtek Gorski

Choć i KRS, i prezydent uważają, że zachowują się poprawnie, nie chcą brać odpowiedzialności za zignorowanie postanowienia NSA.

N o i stało się. Prezydent – choć nie pod osłoną nocy, ale znów w ogromnym pośpiechu – powołał sędziów. Tym razem tych, którzy już niedługo zasiądą w gmachu Sądu Najwyższego. I choć uroczystość z 2015 r., kiedy zaprzysiężono sędziów Trybunału Konstytucyjnego, i obecna różnią się w szczegółach, to jednak obie są do siebie bardzo podobne. Tak się bowiem składa, że zarówno wówczas, jak i teraz głowa państwa zignorowała orzeczenia sądów. I to nie byle jakich, bo dwóch z trzech najważniejszych w naszym kraju. W 2015 r. ucierpiał autorytet TK, teraz Naczelnego Sądu Administracyjnego.

To trzeba przyznać. W zeszłym tygodniu ci, którzy choć trochę interesują się zmianami zachodzącymi w sądownictwie, nie mogli narzekać na nudę. Najpierw w poniedziałek gruchnęła informacja, że Krajowa Rada Sądownictwa przekazała Kancelarii Prezydenta uchwały o wyborze kandydatów na sędziów SN. Nie wiem, czy był ktokolwiek, kto wierzył, że będzie inaczej. Nie wydaje mi się. Bo choć kilka dni wcześniej NSA wydał postanowienie o zabezpieczeniu tego konkursu, to i tak chyba wszyscy spodziewali się, że KRS – mówiąc delikatnie – orzeczenie to zignoruje. Tak się też stało. Kolejnej dewaluacji NSA, dopuścił się sam pan prezydent. Nie poczekał bowiem na merytoryczne rozstrzygnięcie toczącego się przed tym sądem sporu i wręczył akty powołania nowym sędziom SN. Wszystko to było oczywiście robione w ogromnym pośpiechu i do ostatniej chwili trzymane w tajemnicy. No ale cóż, ostatnimi czasy tak właśnie działają najwyższe organy państwowe. Trzeba chyba przywyknąć.

Nie oznacza to jednak, że zeszły tydzień nie obfitował w zaskoczenia. Wprost przeciwnie. Pierwszym była wypowiedzieć Leszka Mazura, przewodniczącego KRS, który w rozmowie z DGP stwierdził, że rada mogła przesłać uchwały dotyczące wyboru kandydatów na sędziów SN, gdyż to nie ona, a prezydent, jest adresatem postanowienia NSA o zabezpieczeniu. A to dlatego, że to właśnie on wykonuje uchwały rady. Ukuta przez przewodniczącego Mazura teza wydaje się mieć jednak jedną, istotną wadę. Otóż w orzeczeniu NSA ani nie wskazano, który z organów biorących udział w procedurze konkursowej jest jego adresatem, ani nie wykluczono z tego grona żadnego z tych organów. Tak na logikę więc wydaje się, że jednak adresatami są wszystkie podmioty, od których zależy obsadzenie SN.


Pozostało jeszcze 54% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Komentarze (2)

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie

Polecane