Termin przedawnienia karalności dla umyślnego spowodowania lekkiego uszczerbku na zdrowiu żony zamieszkującej z mężem wynosi pięć lat, a nie zaledwie rok. A czyn wcale nie jest ścigany z oskarżenia prywatnego. Stwierdził tak Sąd Najwyższy.
Orzeczenie można by uznać za mało znaczące, gdyż od ośmiu lat konstatacja dokonana przez SN ma oparcie w przepisach kodeksu karnego – tyle że prokuratorzy oraz sądy powszechne przez niemal dekadę nadal nie przyzwyczaili się do nowych przepisów. Mówiąc wprost: SN musi orzekać, bo sędziowie w rejonie i okręgu nagminnie się mylą.
Artykuł 157 par. 2 kodeksu karnego określa, że jeśli ktoś powoduje naruszenie czynności narządu ciała lub rozstrój zdrowia trwający nie dłużej niż siedem dni, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat dwóch. Często więc ten zarzut pojawia się w stosunku do domowych tyranów (czasem wraz z zarzutem znęcania się z art. 207 k.k.).
Reklama

Tryb publicznoskargowy

Do 2010 r. ust. 4 art. 157 k.k. określał, że zasadą jest ściganie sprawcy z oskarżenia prywatnego. W 2010 r. ustawodawca uznał jednak, że tryb ścigania sprawcy należy uzależnić od tego, czy ofiara wraz z nim mieszka (Dz.U. z 2010 r. nr 125, poz. 842).

Reklama
Obecnie – od niemal już dekady – ściganie przestępstwa określonego w art. 157 par. 2 k.k., jeżeli naruszenie czynności narządu ciała lub rozstrój zdrowia nie trwał dłużej niż 7 dni, odbywa się z oskarżenia prywatnego, chyba że pokrzywdzonym jest osoba najbliższa zamieszkująca wspólnie ze sprawcą. Mówiąc prościej: jeśli żona mieszkająca z mężem zostanie przez niego uderzona i np. trafi na trzydniową obserwację w szpitalu, zastosowanie znaleźć powinien tryb publicznoskargowy.
O tym prokuratorzy jeszcze często pamiętają. Ale – jak pokazuje sprawa, w której wyrokował Sąd Najwyższy – niemal wszyscy zapominają, co się z tym faktem wiąże.
Generalna zasada dotycząca terminu przedawnienia karalności ujęta jest w art. 101 par. 2 k.k. Zgodnie z nią karalność przestępstwa ściganego z oskarżenia prywatnego ustaje z upływem roku od czasu, gdy pokrzywdzony dowiedział się o osobie sprawcy przestępstwa, nie później jednak niż z upływem trzech lat od czasu jego popełnienia.
Gdy więc w opisywanej sprawie kobieta poskarżyła się na zachowanie męża, a prokurator ją poparł, sąd – zasłaniając się upływem terminu – postępowanie umorzył. Od wyroku zostały złożone apelacje zarówno przez prokuratora, jak i pełnomocnika oskarżycielki posiłkowej. W żadnej jednak nie podniesiono, że przecież upływ terminu przedawnienia karalności wynosi pięć lat, a nie rok. A wynika to wprost z art. 101 par. 1 pkt 4 k.k. Kluczowy jest tu bowiem fakt, że w sytuacji procesowej, gdy oskarżony o spowodowanie lekkiego uszczerbku na zdrowiu zamieszkuje z ofiarą, zastosowanie powinien mieć publicznoskargowy tryb ścigania, a nie prywatny (termin upływu przedawnienia karalności jest z nim powiązany).

Sądy nie zauważyły

W przedmiotowej sprawie jednoznacznie brzmiących przepisów k.k. nie dostrzegł również sąd okręgowy.
– Mąż znęcający się nad żoną – w czasie wspólnego zamieszkiwania – ścigany jest z oskarżenia publicznego, czego nie dostrzegły ani sądy obu instancji (sic!), ani prokurator (sic!!), ani pełnomocnik oskarżycielki posiłkowej (sic!!!) – spostrzega Olgierd Rudak, redaktor naczelny Czasopisma „Lege Artis”, który jako pierwszy zwrócił uwagę na kontrowersyjne postępowanie.
Przepisy z 2010 r. przyjęły się dopiero u prokuratora generalnego, który wniósł skargę kasacyjną na niekorzyść oskarżonego.
„Rozstrzygnięcie w odniesieniu do czynu z 6 marca 2013 r. jest oczywiście niesprawiedliwe, gdyż rażąco narusza art. 157 par. 4 k.k. i art. 101 par. 1 pkt 4 k.k. poprzez błędne uznanie tego czynu za występek ścigany z oskarżenia prywatnego i umorzenie w tej części postępowania wskutek przedawnienia” – zaznaczył prokurator generalny.
A Sąd Najwyższy się z nim w pełni zgodził. Podkreślił, że jeśli pokrzywdzonym jest osoba najbliższa zamieszkująca wspólnie ze sprawcą, to umyślne spowodowanie u niej naruszenia czynności narządu ciała lub rozstroju zdrowia, trwającego nie dłużej niż siedem dni, jest ścigane z oskarżenia publicznego.

Wtargnięcie prokuratora

„Nie ulega wątpliwości, że czyn taki zagrożony jest grzywną, karą ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat dwóch. Skoro tak, to ustanie karalności takiego przestępstwa reguluje art. 101 par. 1 pkt 4 k.k., według którego przedawnienie w omawianym wypadku następuje z upływem pięciu lat od czasu popełnienia czynu. Nie wchodzi tu w żadnym razie w grę unormowanie z art. 101 par. 2 k.k., jako że nie mamy w komentowanym układzie procesowym do czynienia z objęciem czynu ściganego z oskarżenia prywatnego przez prokuratora (art. 60 k.p.k.), a więc ze swoistym »wtargnięciem« prokuratora do toczącego się procesu, które zmienia charakter postępowania. Od chwili popełnienia takiego czynu mamy do czynienia ze ściganiem z urzędu” – wyjaśnił SN w uzasadnieniu wyroku.
Mówiąc więc najprościej: jakkolwiek zasadą jest krótki termin upływu przedawnienia karalności w przypadku spowodowania lekkiego uszczerbku na zdrowiu, to jednocześnie domowi tyrani muszą się mieć na baczności dłużej.

orzecznictwo

Wyrok Sądu Najwyższego z 8 marca 2018 r., sygn. akt V KK 328/17. www.serwisy.gazetaprawna.pl/orzeczenia
Karalność za bicie domowników przedawnia się dopiero po pięciu latach