Krajowa Rada Sądownictwa ma już gotową pierwszą partię kandydatów na sędziów. Wkrótce będzie potrzebna kolejna, bo prezydent ogłosił właśnie nowy konkurs – w tym na miejsce Małgorzaty Gersdorf.
Najmocniejszym akcentem wczorajszych obrad był publiczny spór o kandydaturę Kamila Zaradkiewicza, dyrektora w Ministerstwie Sprawiedliwości, startującego na stanowisko sędziego w Izbie Cywilnej SN. Przed kompromitującą porażką uratowała go dopiero osobista interwencja jego przełożonego Zbigniewa Ziobry.
Mimo że kwalifikacje 46-letniego prawnika, doktora habilitowanego z Uniwersytetu Warszawskiego i cenionego cywilisty, na papierze nie budziły wątpliwości, nie otrzymał on rekomendacji zespołu roboczego, który przesłuchiwał kandydatów. W I turze głosowania na forum rady wymaganą większość zdobyło pięć osób (wakatów do obsadzenia w Izbie Cywilnej jest siedem). Wśród nich nie było Zaradkiewicza. Powodem, dla którego część członków KRS uznała jego kandydaturę za niewiarygodną, była ideowo-zawodowa wolta, jakiej dokonał, zanim odnalazł się na ministerialnej posadzie. – Pan Zaradkiewicz wszystko na użytek tego konkursu powie, napisze i przyrzeknie – nie kryła swojej niechęci poseł Krystyna Pawłowicz, która jako jedyna z członków rady otwarcie wystąpiła przeciwko protegowanemu Ziobry.