Czy myśl sędziów Trybunału Konstytucyjnego, że można ułaskawić osobę niewinną, jest pozbawiona sensu? Trwa spór, ale argumenty powinny pochodzić z zakresu prawa.
Wydanie podobnego wyroku w innym czasie, przy innych okolicznościach i innym uzasadnieniu zapewne nie budziłoby tylu emocji. Sędziowie trybunału jednak zrobili wszystko, by ich orzeczenie uważać za polityczne i sformułowane w siedzibie Prawa i Sprawiedliwości przy ul. Nowogrodzkiej, a nie gmachu trybunału przy al. Szucha.
W największym skrócie: Trybunał Konstytucyjny powiedział, że prezydent, korzystając ze swej prerogatywy, może zastosować prawo łaski nie tylko wobec osoby prawomocnie skazanej, lecz także formalnie niewinnej (wyrok z 17 lipca 2018 r., sygn. akt K9/17). Przytłaczająca większość prawników uznała taką koncepcję za kuriozalną. Tymczasem wcale taka ona być nie musi. Przez lata wielu znakomitych prawników podkreślało, że nic nie stoi na przeszkodzie ułaskawieniu niewinnego. Sęk w tym, że ostatnie lata, zamieszanie wokół trybunału oraz miałkość wywodu obecnych sędziów powodują, że wyrok, który mógłby nie być pozbawiony sensu np. w 2000 r., w roku 2018 uchodzi za kuriozalny.
Reklama
Rzecz podstawowa: trybunał uwikłał się w polityczny spór. Prezydent zastosował bowiem prawo łaski wobec swojego kolegi Mariusza Kamińskiego. A o relacjach Mariusza Kamińskiego z sędzią Julią Przyłębską (ponoć ją odwiedzał w gmachu trybunału) rozpisywały się media. Doszło więc do sytuacji, gdy niemal wszyscy wiedzieli, jak orzeknie trybunał. I się nie pomylili: zapadł wyrok po myśli prezydenta Dudy i ministra Kamińskiego. A orzekała m.in. Julia Przyłębska.
Rzecz kolejna: wyrok w ogóle nie powinien zapaść ze względów formalnych. TK ocenia zgodność ustaw z konstytucją. W niniejszej sprawie: art. 17 par. 1 kodeksu postępowania karnego, art. 5 par. 1 kodeksu postępowania w sprawach o wykroczenie oraz art. 15 par. 1 kodeksu karnego wykonawczego. Sęk w tym, że nie oceniano wcale, które elementy norm wyrażonych w tych przepisach są niezgodne z konstytucją. Trybunał – w ślad za wnioskiem prokuratora generalnego – uznał, że niekonstytucyjny we wskazanych przepisach jest... brak tego, co być powinno. Niekonstytucyjność – zdaniem TK – wyraża się w tym, że powyższe przepisy nie czynią aktu abolicji indywidualnej negatywną przesłanką prowadzenia odpowiednio postępowania karnego, postępowania w sprawach o wykroczenia albo postępowania karnego wykonawczego.

Reklama
Mówiąc najprościej, jak się da: przepis jest niekonstytucyjny, bo czegoś w nim nie ma, a nie dlatego, że jest. Zadaniem Trybunału Konstytucyjnego nie jest jednak wypełnianie luk w prawie. To obowiązek ustawodawcy. Jeśli prokurator generalny, który jest jednocześnie ministrem sprawiedliwości, dostrzegł, że w przepisach czegoś brakuje, powinien przygotować odpowiedni projekt nowelizacji trzech wskazanych ustaw. Wybrał drogę przez trybunał tylko z jednego powodu: by prawo zadziałało wstecz i by potwierdzić, że Andrzej Duda ułaskawił Mariusza Kamińskiego zgodnie z prawem. Nowelizacja ustaw działałaby jedynie na przyszłość.
Załóżmy jednak, że wydanie wyroku było dopuszczalne. Potocznie możemy powiedzieć, że chodziło o stwierdzenie, czy prezydent może wydać akt łaski wobec osoby formalnie niewinnej (bo nieskazanej prawomocnie). Karniści i konstytucjonaliści powiedzieliby, że sędziowie dostali do rozstrzygnięcia spór, czy w pojęciu prawa łaski, o którym mówi art. 139 konstytucji, mieści się abolicja indywidualna – czyli właśnie to, co zrobił prezydent Duda względem ministra Kamińskiego.
Trybunał mógł odpowiedzieć, że się mieści. Ale udzielił odpowiedzi innej, można rzec: dość kuriozalnej. Wskazał, że zakwestionowane przepisy „w zakresie, w jakim nie czynią aktu abolicji indywidualnej negatywną przesłanką prowadzenia – odpowiednio – postępowania karnego, postępowania w sprawach o wykroczenia albo postępowania karnego wykonawczego, są niezgodne z art. 139 zdanie pierwsze konstytucji”. Trybunał więc przyjął, że art. 139 zd. 1 konstytucji mówi o abolicji indywidualnej. A tak wcale nie jest. Przepis mówi o prawie łaski. A zadaniem trybunału była co najwyżej ocena, czy w ramach tegoż prawa łaski abolicja indywidualna się mieści.
„Trybunał Konstytucyjny wprowadził do art. 139 Konstytucji treść, której tam nie ma, i wyraził to nawet w sentencji swojego wyroku. Napisał wprost, że odnosi się do »abolicji indywidualnej«, czyli instytucji, o której Konstytucja nie wspomina. TK zrobił to nawet wbrew wnioskowi prokuratora generalnego, który wnosił o zbadanie określonych przepisów »w zakresie, w jakim nie przewidują AKTU ŁASKI jako negatywnej przesłanki powodującej niedopuszczalność prowadzenia postępowania (...)«” – potwierdza dr Mikołaj Małecki z UJ na blogu Dogmaty Karnisty.
Po pierwsze więc, wątpliwe jest, czy w sprawie powinien zapaść wyrok. Po drugie, wątpliwe jest, czy wydany wyrok odpowiada na postawione pytanie (to znaczy odpowiada w powszechnym rozumieniu zagadnienia, ale w ujęciu prawnym już nie). I po trzecie, każdy prawnik, który słuchał ustnych motywów uzasadnienia, musiał przecierać ze zdumienia oczy.
Sędzia sprawozdawca Grzegorz Jędrejek stwierdził bowiem, że jedynym ograniczeniem wskazanym w konstytucji jest to, że prezydent nie może zastosować prawa łaski wobec osoby skazanej przez Trybunał Stanu.
– Innych wyjątków od reguły nie ma – stwierdził sędzia. I dodał, że trybunał nie jest od ograniczania prezydenckich prerogatyw. Głowa państwa ponosi bowiem przede wszystkim odpowiedzialność polityczną za podejmowane decyzje. I choćby postanowiła zastosować prawo łaski wobec swoich kolegów lub rodziny, trybunałowi nic do tego.
Warto przeanalizować, co oznacza stwierdzenie, że jedynym wyjątkiem od możliwości zastosowania prawa łaski jest niemożność ułaskawienia osoby skazanej przez Trybunał Stanu.
Po pierwsze, wiemy już, że można ułaskawić niewinnego. I to nie tylko w trakcie prowadzonego postępowania karnego (jak w przypadku Mariusza Kamińskiego), lecz także przed rozpoczęciem postępowania. Dlaczego więc nie można by było zastosować prawa łaski do czynów przyszłych? I czy przykładowo prezydent mógłby ułaskawić sam siebie od czynów, za które groziłaby mu odpowiedzialność przed Trybunałem Stanu? Wydaje się, że tak, art. 139 zd. 2 konstytucji zakazuje bowiem ułaskawienia skazanego przez Trybunał Stanu. Nie zabrania ułaskawienia kogoś, kto dopiero przed tym trybunałem mógłby stanąć.
I teraz docieramy do kwestii najbardziej absurdalnej, acz w świetle ustnych motywów uzasadnienia wyroku możliwej. Otóż kto powiedział, że prezydent może zastosować prawo łaski wyłącznie w procedurze karnej? Skoro jedynym ograniczeniem jest wyjątek wskazany w art. 139 zd. 2 konstytucji, to co stoi na przeszkodzie, by stosować akt łaski w postępowaniach cywilnym, upadłościowym czy podatkowym? Art. 139 konstytucji nie ogranicza przecież prezydenckiej prerogatywy wyłącznie do postępowania karnego ani nie mówi o darowaniu kary, lecz ogólnie o „stosowaniu prawa łaski”. A zatem możliwe jest ułaskawienie np. dłużnika, np. alimentacyjnego. Jeden z sędziów komentujących wyrok zastanawiał się w mediach społecznościowych, czy można ułaskawić od winy za rozpad małżeństwa. Bez wątpienia natomiast – zgodnie z argumentacją TK – głowa państwa może zastosować akt łaski wobec osoby zalegającej z podatkami.
Obrońcy wyroku TK wskazują na piśmiennictwo, w którym już wiele lat temu niektórzy prawnicy wskazywali, że to teoretycznie – w świetle postanowień konstytucji – możliwe. Wydaje się jednak, że równie ważne jest przyjrzenie się wyrokowi Trybunału Konstytucyjnego od strony prawnej; przeanalizowanie sentencji i motywów uzasadnienia (na razie ustnych, na pisemne przyjdzie nam zaczekać). A w tym aspekcie niestety widać u sędziów TK… pustkę.
Sytuacja, w której ktoś nie zgadzał się z sędziami TK, była jeszcze dwa lata temu naturalna. Ale przypadki, gdy orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego budzą u przedstawicieli doktryny śmiech lub politowanie, powinny dawać do myślenia.