Na profesjonalnych producentów i sprzedawców nowych substancji psychoaktywnych, potocznie nazywanych dopalaczami, mają się posypać grzywny i kary więzienia. Sankcje za masową produkcję i sprzedaż tych niebezpiecznych specyfików będą analogiczne do tych, jakie grożą za „zwykłe” narkotyki. Takie jest kluczowe założenie stojące za nowelizacją ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii, którą wczoraj przyjął rząd.
Reklama
Zmiana podejścia do walki z dopalaczowym rynkiem to przede wszystkim efekt porażki nadzoru administracyjnego. Bo ten w praktyce sprowadza się do nakładania przez inspekcję sanitarną na sklepy handlujące nielegalnymi środkami kar finansowych. Natomiast w obrocie wciąż pojawiają się coraz to nowe preparaty, ich skład chemiczny ulega szybkim zmianom, a spora część sprzedawców przeniosła się do czeluści internetu. Efekt jest taki, że od dłuższego czasu liczba zatruć oscyluje wokół 300 przypadków miesięcznie. Ministerialny zespół ekspertów, który ocenił ryzyko dla zdrowia i życia 42 nowych substancji psychoaktywnych, doszedł do wniosku, że należy je traktować podobnie do substancji psychotropowych oraz środków odurzających.
Dlatego Ministerstwo Zdrowia we współpracy z resortem sprawiedliwości zdecydowało się na objęcie kryminalizacją wszystkich ogniw dopalaczowych biznesów. Podobnie jak w przypadku dystrybutorów środków odurzających czy substancji psychotropowych sprzedawcy dużych ilości mocarza, kosiora i innych tego rodzaju specyfików staną przed perspektywą kary od dwóch do 12 lat pozbawienia wolności oraz grzywny. Mniejsi handlarze spędzą w więzieniu nawet osiem lat. Odsiadka przewidziana jest również dla producentów dopalaczy, a jej długość też zależy od skali działalności (potrwa ona minimum trzy lata, jeśli w grę wchodzą zakłady wytwarzające masowe ilości specyfików). Z kolei częstowanie lub namawianie małoletnich do spróbowania tych groźnych substancji będzie oznaczało narażenie się na karę ośmiu lat pozbawienia wolności.
Równolegle nadal będzie funkcjonować kontrola administracyjna. Ponadto resortowy zespół ekspertów każdorazowo będzie oceniać, czy związki chemiczne wykryte przez nadzór sanitarny w dopalaczach kwalifikują się do umieszczenia ich w wykazie nowych substancji psychoaktywnych zawartym w rozporządzeniu ministra zdrowia, a nie w załącznikach do ustawy jak obecnie. Ma to pozwolić szybciej reagować na dynamicznie zmieniający się asortyment na rynku dopalaczowym. Powstanie też specjalny rejestr zatruć prowadzony przez głównego inspektora sanitarnego, a zgłoszeń będą dokonywać szpitale i przychodnie inspektorom powiatowym w ciągu 48 godzin od zdarzenia.
Wycofano się natomiast z pomysłu stworzenia nowego internetowego rejestru zakazanych domen sklepów z dopalaczami. Miał on funkcjonować na podobnych zasadach co rejestr e-hazardowy. Ministerstwo Cyfryzacji przekonywało jednak, że blokowanie stron internetowych na poziomie domen jest nieskuteczne i nowy rejestr stanie się tylko tablicą ogłoszeń dla darknetu, czyli „anonimowej” części internetu.
Etap legislacyjny
Projekt przyjęty przez Radę Ministrów