Prawnicy, którzy wpisali do umowy, że będzie im przysługiwać wynagrodzenie z tytułu zastępstwa procesowego zasądzone przez sądy administracyjne, nie mogą oczekiwać, że dostaną również pieniądze zasądzone przez sądy powszechne. Trudno tu mówić o oczywistej pomyłce – uznał sąd.
Reklama

Radca prawny też człowiek i może się mylić. Na taki właśnie błąd powołali się wspólnicy kancelarii, która wygrała sprawę o odszkodowanie z tytułu praw autorskich dla swej klientki. Ich zdaniem, zwycięstwo w tym procesie powinno oznaczać również zapłatę na ich rzecz kosztów zastępstwa procesowego zasądzonych przez sąd pierwszej i drugiej instancji. W sumie ponad 10 tys. zł.

Problem w tym, że twierdzenia te nie znajdowały pokrycia w literalnym brzmieniu umowy. Z niej wynikało bowiem, że na wynagrodzenie kancelarii składać się będzie ryczałt w kwocie 2 tys. zł oraz wynagrodzenie prowizyjne w wysokości 20 proc. zasądzonego odszkodowania. Ponadto kancelarii miało przysługiwać wynagrodzenie z tytułu zastępstwa procesowego zasądzone przez „sądy administracyjne oraz organy egzekucyjne”.

Spór dotyczył właśnie tego ostatniego elementu zapłaty. Wspólnicy kancelarii przekonywali, że doszło do oczywistej pomyłki polegającej na skopiowaniu postanowienia umownego ze wzoru innej umowy, dotyczącej sprawy administracyjnej. O oczywistym charakterze świadczy istota sprawy, w której reprezentowali klientkę. Skoro dotyczył on odszkodowania za bezprawne wykorzystanie fotografii artystycznych jej autorstwa, to w żaden sposób postępowanie nie mogło się toczyć przed sądami administracyjnymi. Musiało być prowadzone przed sądami powszechnymi.

Reklama

Klientka twierdziła natomiast, że wynagrodzenie stanowić miały tylko ryczałt i określona procentowo prowizja od wygranej. Przekonywała, że sama nie orientowała się zanadto w całej procedurze i martwiła o rosnące koszty. Wówczas jednak radca prawny prowadzący jej sprawę zapewnił ją, że w razie wygranej sąd zasądzi na jej rzecz koszty zastępstwa procesowego. Jej zdaniem z rozmowy tej jasno wynikało, że pieniądze te trafią do niej.

Zdaniem sądu w tej sprawie trudno mówić o oczywistej omyłce pisarskiej.

„Oczywista omyłka pisarska powinna być możliwa do poprawienia bez odwoływania się do innych dokumentów. W zakresie tego pojęcia mieszczą się zatem tylko takiego rodzaju niedokładności, które widoczne są dla każdego, bez przeprowadzania jakiejkolwiek dodatkowej dogłębnej analizy. Oznacza to, że ich poprawienie nie wywołuje zmiany merytorycznej treści oświadczenia woli wykonawcy” – podkreślono w uzasadnieniu wyroku.

„Jakkolwiek sąd zdaje sobie sprawę, że nie można wykluczyć pomyłek polegających na omyłkowym posłużeniu się wzorcem innej umowy czy pełnomocnictwa, nie sposób jednakże uznać tego za omyłkę oczywistą i prowadzącą do wykładni postanowień umowy zupełnie odmiennych niż wynika to z jej literalnego brzmienia” – podkreśliła przewodnicząca składu orzekającego sędzia Justyna Supińska.

Sąd uznał, że umowa w sposób precyzyjny określała składniki wynagrodzenia należnego kancelarii. W kontekście kosztów zastępstwa procesowego jednoznacznie wskazano, że chodzi wyłącznie o to zasądzone przez sądy administracyjne.

„Jako postanowienie niebudzące wątpliwości w swej treści nie powinno ono podlegać wykładni prowadzącej do ustaleń sprzecznych z jego brzmieniem. Nie można dokonać w ramach wykładni takiego przekształcenia umowy, które stworzyłoby inną czynność prawną, o zupełnie innej relacji między stronami, w treści której powstałyby inne prawa i obowiązki stron” – podkreślono w uzasadnieniu orzeczenia.

ORZECZNICTWO

Wyrok Sądu Rejonowego w Gdyni z 25 maja 2018 r., sygn. akt VI GC 2130/17