Małe są szanse, by na wysłuchaniu zakończył się spór o polskie sądy. Na to liczy Warszawa, ale Bruksela nie ustępuje.
Komisja Europejska będzie chciała wszcząć wobec Polski procedurę o naruszenie prawa UE. Takie sygnały nieoficjalnie płyną z Brukseli. Wiceprzewodniczący KE Frans Timmermans najprawdopodobniej zdecyduje się wezwać Polskę do zmian w nowej ustawie o Sądzie Najwyższym wprowadzającej obniżony wiek emerytalny dla jego sędziów.
W najbliższy wtorek ci spośród nich, których dotyczy zmiana, a którzy nie złożyli u prezydenta oświadczenia o woli dalszego orzekania, przejdą w stan spoczynku. Bruksela apelowała o korektę w ustawie, teraz wejdzie na ścieżkę prawną. Jeśli Warszawa nie zastosuje się do wezwania, KE skieruje sprawę do Trybunału Sprawiedliwości w Luksemburgu. To nieoczekiwany zwrot. Jeszcze we wtorek – po wysłuchaniu Polski przez państwa członkowskie – wiceminister spraw zagranicznych Konrad Szymański liczył na szybkie zakończenie sporu o praworządność.
Reklama
Zwłaszcza że wtorkowe posiedzenie ministrów do spraw europejskich, na którym Polska tłumaczyła się ze zmian w sądownictwie, poszło lepiej, niż zakładano. – To była bardzo uporządkowana, merytoryczna rozmowa na temat zmian w polskim sądownictwie – ocenia świadek posiedzenia. Według niego przepytujący Polskę przedstawiciele państw członkowskich ustalili między sobą pytania i kolejność ich zadawania. Byli zgrani i dobrze przygotowani, rzeczowi, ale nienapastliwi. Pytania zadało 13 państw, a łącznie padło ich 16, co oznacza, że tylko trzy kraje skorzystały z możliwości zadania drugiego pytania. – To niewielka liczba, biorąc pod uwagę to, jak samo przygotowanie do wysłuchania było momentami napompowane – mówi osoba bliska sprawie. Wśród pytających przeważały kraje starej Unii. Z naszej części Europy pytanie zadała jedynie Estonia.

Reklama
A gdy pod koniec przedstawiciel prezydencji bułgarskiej zapytał, czy ktoś jeszcze chce zadać pytanie, nikt się nie zgłosił. Była więc jeszcze przestrzeń do rozmowy, ale kraje uznały, że temat został wyczerpany. Według rozmówcy to może przesądzić o tym, że kolejnego wysłuchania nie będzie.
Decyzja w sprawie tego, co dalej z art. 7, zapadnie na kolejnym posiedzeniu europejskich ministrów. Nie wiadomo jednak, kiedy do niego dojdzie. Według kalendarza następne regularne posiedzenie jest we wrześniu. Nie ma jednak pewności, że przejmująca od początku lipca prezydencję Austria nie zdecyduje się zorganizować czegoś wcześniej. Następnym krokiem w procedurze jest głosowanie nad stwierdzeniem ryzyka dla praworządności w Polsce, które może poprzedzić skierowanie przez kraje członkowskie zaleceń dotyczących polskich ustaw sądowych. Chociaż decydować będą kraje członkowskie – bo to one teraz odgrywają rolę pierwszoplanową w procedurze z art. 7 – to KE i tu będzie mieć swój udział. Podobnie było z przejściem do fazy wysłuchania; zdecydowały państwa, ale na wniosek Komisji. Kwestia Sądu Najwyższego najbardziej wybrzmiała w rundzie pytań, ale nie zdominowała całej rozmowy. Pytano też m.in. o skargę nadzwyczajną, narzędzie umożliwiające ponowną ocenę wyroków sprzed nawet 20 lat.