Sprawa dotyczyła interpretacji dwóch przepisów ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych – art. 11 ust. 21 oraz art. 11 ust. 24. Zgodnie z pierwszym z nich w wypadku wygaśnięcia spółdzielczego lokatorskiego prawa do lokalu mieszkalnego spółdzielnia wypłaca osobie uprawnionej wartość rynkową tego lokalu (przysługująca osobie uprawnionej wartość rynkowa nie może być wyższa od kwoty, jaką spółdzielnia uzyska od osoby obejmującej lokal w wyniku przetargu przeprowadzonego przez spółdzielnię zgodnie z postanowieniami statutu). Najczęściej chodzi o przypadki, gdy spółdzielca umiera, zaś spadkobiercy nie chcą objąć po nim lokalu. Kolejny przepis stanowi, że warunkiem wypłaty uprawnionemu wartości rynkowej lokalu jest jego opróżnienie.
Jedna z największych spółdzielni mieszkaniowych w Polsce, „Bródno”, która zaskarżyła regulacje do trybunału, przekonywała, że ustawa nadmiernie chroni przywileje osób uprawnionych kosztem prawa własności spółdzielni. Powód? Roszczenie o wypłatę wartości lokalu przysługuje uprawnionemu już od daty opróżnienia lokalu. Spółdzielnia zaś, do czasu wydania lokalu, nie ma możliwości przeprowadzenia przetargu na jego sprzedaż.
Reklama
„Kwestionowany przepis, zdaniem spółdzielni, chroni zatem własność prywatną osób uprawnionych do wkładu (osób fizycznych) w stopniu nieuzasadnionym, tj. dyskryminującym spółdzielnię, co jest niezgodne z Konstytucją” – przekonywała SM „Bródno”. Dodawała, że w praktyce ustawodawca nie zapewnił spółdzielniom możliwości uzyskania środków na pokrycie wypłat należnych osobom uprawnionym z tytułu wygaśnięcia spółdzielczego lokatorskiego prawa do lokalu. Jeśli chcą one postępować zgodnie z prawem, powinny przekazać pieniądze z rezerwy lub przeznaczone na inny cel. Podczas gdy akurat wolnych środków może nie być. Co więcej, jak w takim razie zrealizować wymóg art. 11 ust. 21 zdanie drugie ustawy, które stanowi, że kwota wypłacona osobie uprawnionej nie może przekroczyć faktycznie uzyskanej kwoty sprzedaży lokalu?
TK nie miał wątpliwości, że ustawodawca mógł postawić interes osób uprawnionych ponad interesami spółdzielni – i nie sposób tego uznać ani za niezgodne z ustawą zasadniczą naruszenie prawa własności, ani nie może być mowy o naruszeniu zasady równości.
Trybunał już od lat podkreśla, że w relacjach między spółdzielniami mieszkaniowymi a obywatelami ustawodawca musi równoważyć nierówną siłę organizacji i jednostek. Co tak naprawdę sprowadza się do przyjmowania rozwiązań korzystnych dla osób fizycznych, a nie samych spółdzielni.
Wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 19 czerwca 2018 r., sygn. akt SK 34/14.