Wymiana znacznej części dotychczasowego składu, likwidacja jednej z izb i powołanie dwóch zupełnie nowych, w tym jednej o niezwykle autonomicznym statusie – to najważniejsze zmiany, do jakich dojdzie na skutek wchodzącej dziś w życie nowej ustawy o Sądzie Najwyższym.
Reklama
Zmiany zajdą również w procedurach obowiązujących przed tym sądem. W części spraw w składach orzekających pojawią się ławnicy. Otwarta została również droga do podważania przed SN prawomocnych orzeczeń. Umożliwia to zupełnie nowa instytucja skargi nadzwyczajnej.
Zmiany zajdą również w procedurze dyscyplinarnej sędziów, jednak te największe dotyczyć będą etapu, który odbywa się przed sądami I instancji. SN nadal pozostanie II instancją w tego typu sprawach, jednak rozpatrywać je będzie specjalnie do tego powołana Izba Dyscyplinarna SN. Ma ona mieć niemal autonomiczny charakter.
Wejście w życie zupełnie nowej ustawy o SN (Dz.U. z 2018 r. poz. 5) to z pewnością moment przełomowy dla całego wymiaru sprawiedliwości. Pomysłodawcą nowych rozwiązań był prezydent, którego zdaniem reforma pozwoli Sądowi Najwyższemu lepiej realizować zadania, jakie stawia przed nim konstytucja. Jak tłumaczono w uzasadnieniu projektu, „rozwiązania stanowią również realizację, zaciągniętych bezpośrednio wobec obywateli, zobowiązań wyborczych, obejmujących zwiększenie ochrony prawnej osób pokrzywdzonych przez system wymiaru sprawiedliwości oraz zwiększenie roli obywateli w sprawowaniu wymiaru sprawiedliwości”. Zdaniem prezydenta zaproponowana przez niego reforma jest wyważona, a zarazem na tyle radykalna, na ile pozwala na to obowiązująca konstytucja. Jak podkreślał Andrzej Duda, dążenie do jej przeprowadzenia wynikało z przekonania „o konieczności uwrażliwienia środowiska sędziowskiego na potrzeby i trudności obywateli, którzy zwracają się do sądów nie po to, by spotkała ich tam jedynie formalna sprawiedliwość, ale po to, by uzyskać realne zrozumienie, zasadne wsparcie oraz by rozstrzygnięcia spraw, z którymi się zwracają, mogły być uznane za rzeczywiście słuszne i sprawiedliwe”.
Na reformę sceptycznie patrzą m.in. prezesi SN. W wywiadach, jakich udzielili DGP, ostrzegają, że przez co najmniej kilka najbliższych miesięcy wejście w życie nowych regulacji może się negatywnie odbić na pracach tego sądu. Na skutek obniżenia do 65. roku życia wieku, w jakim sędziowie SN przechodzą w stan spoczynku, odejdzie najprawdopodobniej około 40 proc. obecnej kadry orzeczniczej tego sądu.
Zmiany spowodują również przerwanie kadencji obecnego I prezesa SN. Prof. Małgorzata Gersdorf ukończyła już bowiem 65 lat. Zdaniem wielu konstytucjonalistów jest to sprzeczne z ustawą zasadniczą, według której kadencja I prezesa SN trwa sześć lat. W analogicznej sytuacji znajduje się Józef Iwulski, prezes SN kierujący pracami Izby Pracy (rozmowa na str. 6). On bowiem również osiągnął wiek 65 lat. Izba, na której czele stał, zostanie podzielona na Izbę Pracy i Ubezpieczeń Społecznych oraz Izbę Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych, która będzie m.in. rozpatrywać skargi nadzwyczajne.
Najbardziej drastycznie obszedł się ustawodawca z Izbą Wojskową. Ta bowiem w ogóle znika, a orzekający w niej sędziowie – bez względu na ich wiek – zostają z mocy ustawy przeniesieni w stan spoczynku. Dotyczy to także stojącego do tej pory na czele tej izby Wiesława Błusia (rozmowa na str. 8). Pod względem ustrojowym nic nie zmieni się natomiast w Izbie Karnej oraz Izbie Cywilnej. One nadal pozostaną w strukturze SN.
Obniżenie wieku przechodzenia w stan spoczynku może wywrzeć piętno także na drugim niezwykle ważnym organie władzy sądowniczej, jakim jest Naczelny Sąd Administracyjny. Zgodnie z prawem o ustroju sądów administracyjnych (t.j. Dz.U. z 2016 r. poz. 1066 ze zm.; dalej p.s.a.) w sprawach nieuregulowanych w tym akcie „do Naczelnego Sądu Administracyjnego oraz do sędziów, urzędników i pracowników tego Sądu, stosuje się odpowiednio przepisy dotyczące Sądu Najwyższego”. A to oznacza, że sędziowie NSA przejdą w stan spoczynku po ukończeniu 65. roku życia.
Do niektórych składów orzekających zostanie wprowadzony czynnik społeczny, czyli ławnicy. Będą oni uczestniczyli w orzekaniu w sprawach dyscyplinarnych oraz tych wszczętych skargami nadzwyczajnymi. Orzeczenia będą zapadać w składach mieszanych – z przewagą czynnika zawodowego, czyli sędziów. Obywateli do SN na czteroletnią kadencję będzie wybierać Senat spośród kandydatów zgłoszonych przez organizacje społeczne. Aby zostać ławnikiem, wystarczy wykształcenie średnie. Zdaniem prezydenta wprowadzenie czynnika społecznego do SN zagwarantuje transparentność działania tego sądu. Jak tłumaczył zgłaszając projekt, „kontrola społeczna jest najlepszym gwarantem prawidłowego funkcjonowania sądów”.
Eksperci podkreślają, że choć przepisom o ławnikach w SN nie można zarzucić niezgodności z konstytucją, to jednak rozwiązanie to jest dyskusyjne. Po pierwsze, czynnik społeczny powinien być raczej silniej reprezentowany w sądach powszechnych niższych szczebli, a po drugie, ławnicy będą wybierani przez organ polityczny. To z kolei może zaważyć na ich niezawisłości lub przynajmniej przekonaniu o jej braku.