Prawodawca zbyt często korzysta z nauki jak pijak z latarni. Nie szuka światła, tylko oparcia. Więc uchwalane prawo jest marnej jakości i musi być ciągle zmieniane.
Pierwsze zdanie wprowadzenia jest parafrazą cytatu Stanisława Ossowskiego, wybitnego socjologa, który narzekał na to, jak politycy korzystają z nauk społecznych. Przypuszczam, że zmarłemu w 1963 r. Ossowskiemu podobałby się dzisiejszy wymóg opracowania oceny wpływu na rzeczywistość projektowanych zmian prawnych przed ich wprowadzeniem. „Ideą tej zasady jest zapewnienie, aby w procesie decyzyjnym zostały zebrane i przeanalizowane wszystkie potencjalnie dostępne informacje” – czytamy w przyjętym przez rząd w 2013 r. programie rozwoju pod nazwą „Lepsze Regulacje 2015”. Chodzi o to, by przekonanie, że dana zmiana jest potrzebna i pozwoli osiągnąć założone cele, wynikało nie z osobistych przeświadczeń, lecz miało racjonalne uzasadnienie.
Pytanie, czy podobałby mu się też sposób urzeczywistniania tej idei? Można mieć duże wątpliwości.