statystyki

Szymaniak: Sędziowie, strzeżcie się gowinizacji

autor: Piotr Szymaniak13.03.2018, 10:50; Aktualizacja: 13.03.2018, 11:16
Piotr Szymaniak

Piotr Szymaniakźródło: Dziennik Gazeta Prawna
autor zdjęcia: Wojciech Górski

Dwa tygodnie temu minister Jarosław Gowin, komentując wysokość premii dla członków rządu Beaty Szydło, wypalił: „Kiedy byłem ministrem sprawiedliwości, miałem wtedy trójkę dzieci na utrzymaniu, studiowały. I słowo honoru, czasami nie starczało do pierwszego”.

Wyznaniem swym 1/3 Polski rozwścieczył, 1/3 zażenował, a pozostałą część rozbawił, czego wyrazem były propozycje zorganizowania zbiórek żywności dla człowieka nie dość, że pozbawionego pewnej bardzo ważnej części szkieletu, to jeszcze biedującego. Dlaczego – odpowiadając na ubiegłotygodniowy tekst pana sędziego Mgłośka – przywołuję ten przykład? By wytłumaczyć, co miałem na myśli, pisząc tekst pt. „Łzy i szyderstwa sędziego Topyły”. Z lektury odpowiedzi sędziego Mgłośka (którego bardzo cenię i szanuję) wnoszę, że nie przez wszystkich zostałem dobrze zrozumiany.

Dla porządku przypomnę tylko, że sędzia Topyła został obwiniony o kradzież 50 zł na stacji benzynowej, za co sąd dyscyplinarny I instancji ukarał go złożeniem z urzędu, a rozpoznający w II instacji Sąd Najwyższy od zarzucanego czynu go uniewinnił. Po pierwsze w żadnym zdaniu nie kwestionowałem wydanego przez SN wyroku. Nie dziwią mnie też powody, dla których SN sędziego Topyłę uniewinnił. Nie wiem więc, dlaczego pan sędzia Mgłosiek poświęca tyle miejsca na wyjaśnienie spraw, które są poza sporem. To, co było przedmiotem komentarza, to zachowanie sędziego Topyły podczas procesu i po jego zakończeniu.

Przykro mi to stwierdzić, ale żale sędziego na okrutny los, przypominają narzekanie ministra Gowina, któremu nie starczało do pierwszego. Los, który sam sobie nieopatrznie i na własną zgubę zgotował. Na marginesie warto w tym miejscu dodać, że najsurowsza możliwa kara dyscyplinarna nałożona na niego przez sąd I instancji wynikała z tego, że obwiniony sędzia... sam ją zasugerował. Stwierdził, bowiem, że jeśli sąd uzna, że popełnił to wykroczenie, to powinno mu być odebrane prawo do orzekania. Jak na złość, okazało się, że sąd tę górnolotną deklarację wziął dosłownie i po stwierdzeniu winy, zastosował się do niej w pełni, orzekając o karze. Jak to mówią, uważaj czego sobie życzysz, bo jeszcze się spełni.


Pozostało jeszcze 67% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Komentarze (3)

  • Kpiarz (2018-03-13 14:24) Zgłoś naruszenie 40

    Co w tym dziwnego.? Utrzymać żonę i troje dzieci na płatnych studiach to nawet ministrowi może się nie udać. Zwłaszcza jeżeli wszyscy chcą żyć wygodnie. I to pewnie od tego stresu zapominał pan w jakim ministerstwie pracuje i wtrącał się do innych.!!! Teraz to jasne.

    Odpowiedz
  • i to by było na tyle(2018-03-13 14:44) Zgłoś naruszenie 20

    Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia - jak to dosadnie kiedyś się mówiło za PZPR/PRL. Co potwierdza znany w RP i zagranicą T. Rydzyk, obecny premier.. reszty nie wymienię. Proszę dopisać swoich znajomych.

    Odpowiedz
  • Pan Murzyński - Filipiński(2018-03-14 00:20) Zgłoś naruszenie 12

    Czasy są ciężkie, lekko nie jest, dlatego 50zł przyda się każdemu.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie

Polecane