To, że zgodnie z zaświadczeniem lekarskim chory mecenas może chodzić, oznacza, że może wykonywać zwykłe czynności dnia codziennego, a nie że może wypełniać obowiązki zawodowe.
Stan faktyczny
Pełnomocnik wnioskodawcy złożyła do sądu okręgowego wniosek o sporządzenie i doręczenie uzasadnienia postanowienia. Problem w tym, że złożyła go dwa dni po upływie terminu. Wniosła więc jednocześnie o przywrócenie terminu do złożenia tego pisma. Wskazała, że jego niedochowanie nastąpiło bez jej winy, gdyż była chora i przebywała na zwolnieniu lekarskim. Do wniosku dołączyła zaświadczenie lekarskie ZUS ZLA potwierdzające okoliczności i czas niezdolności do pracy. Sąd okręgowy oddalił jednak wniosek o przywrócenie terminu oraz odrzucił sam wniosek o sporządzenie i doręczenie uzasadnienia orzeczenia. Wyjaśnił, że nie każda choroba czy zmniejszenie sprawności jest wystarczającym powodem przywrócenia terminu do dokonania czynności procesowej.
Z zaświadczenia lekarskiego nie wynikało, że charakter choroby uniemożliwiał prawniczce złożenie w ustawowym terminie wniosku o uzasadnienie. W ocenie sądu choroba profesjonalnego pełnomocnika nie zwalnia go z obowiązku należytej staranności. W konsekwencji niemożność wykonywania obowiązków z powodu choroby jest okolicznością, którą można i należy w prowadzonej działalności zawodowej przewidywać. Oznacza to według sądu okręgowego potrzebę podjęcia właściwych działań organizacyjnych, które zabezpieczyłyby interesy klientów. Jeśli więc profesjonalny pełnomocnik nie mógł osobiście złożyć wniosku o uzasadnienie, to powinien zadbać o należyte wykonanie tej czynności przez inne osoby.
Reklama
Sąd zwrócił też uwagę, że na jednej z rozpraw prawniczkę zastępował aplikant adwokacki. Gdyby udzielone mu upoważnienie zawierało wyraźne umocowanie do sporządzenia i podpisywania pism procesowych związanych z występowaniem przed sądem, mógłby on wystąpić z wnioskiem o uzasadnienie orzeczenia w ustawowym terminie.

Reklama
Pełnomocnik wniosła zażalenie.
● Uzasadnienie
Sąd Najwyższy uchylił zaskarżone postanowienie (postanowienie z 17 stycznia 2018 r., sygn. akt IV CZ 94/17). Wskazał, że zgodnie z art. 168 par. 1 kodeksu postępowania cywilnego przywrócenie terminu jest możliwe wtedy, gdy strona nie dokonała w terminie czynności procesowej bez swojej winy. Brak winy ocenia się na podstawie wszystkich okoliczności sprawy, z uwzględnieniem obiektywnych mierników staranności, jakiej można wymagać od strony należycie dbającej o swoje interesy. Chodzi tu o przeszkody, które obiektywnie sprawiają, że zachowanie terminu jest niemożliwe albo że nie można było oczekiwać od strony, by w danym terminie podjęła określone działanie.
W orzecznictwie Sądu Najwyższego wyjaśniono, że choroba może uzasadniać uwzględnienie wniosku o przywrócenie terminu prawa procesowego, ale tylko wówczas, gdy stanowi ona nadzwyczajne wydarzenie, którego skutków nie można przezwyciężyć. O braku winy – uzasadniającym przywrócenie terminu – można mówić także w razie choroby pełnomocnika strony, jeżeli stan jego zdrowia uniemożliwił mu podjęcie działania osobiście lub skorzystanie z pomocy innych osób, względnie jeżeli charakter choroby i zalecenia medyczne dotyczące leczenia stanowiły niedającą się usunąć przeszkodę w zachowaniu terminu. Wzięcia pod uwagę wymagają nie tylko ewentualne ograniczenia związane z obniżeniem sprawności fizycznej, lecz także wpływ stanu zdrowia na sytuację psychiczną pełnomocnika i związane z tym utrudnienie w prawidłowym wywiązywaniu się z powinności procesowych lub zabieganiu o pomoc ze strony osób trzecich. Adnotacja „chory może chodzić” stanowi przyzwolenie na dokonywanie zwykłych czynności dnia codziennego, nie oznacza jednak, że chory może kontynuować wykonywanie zwykłych obowiązków zawodowych – w przypadku adwokata: sporządzać pisma procesowe, wysyłać je lub zlecać ich wysyłkę, realizować czynności procesowe w imieniu strony. Dotyczy to także takich czynności, które mogą być postrzegane jako wymagające niewielkiego wysiłku intelektualnego.
Pogląd sądu okręgowego, że niemożność wykonywania przez pełnomocnika obowiązków z powodu choroby jest okolicznością, którą można i należy przewidzieć, a w konsekwencji, że taka sytuacja nakłada na pełnomocnika obowiązek podjęcia działań organizacyjnych w celu zabezpieczenia interesów klientów przez zadbanie o wykonanie czynności przez inne osoby, jest zbyt daleko idący. W czasie biegu terminu do złożenia wniosku o uzasadnienie orzeczenia pełnomocnik była niezdolna do pracy, co zostało potwierdzone zaświadczeniem lekarskim. Okoliczność ta stanowi wystarczającą przyczynę uzasadniającą przywrócenie terminu. Składanie wniosku o sporządzenie uzasadnienia orzeczenia czy udzielanie pełnomocnictwa substytucyjnego jest elementem czynności i obowiązków zawodowych adwokata, który podlega ubezpieczeniu społecznemu. Celem wystawienia zaświadczenia lekarskiego – stwierdzającego niezdolność do pracy danej osoby – dla celów związanych z ubezpieczeniem społecznym nie jest tylko zapewnienie ubezpieczonemu świadczenia pieniężnego za czas, przez który nie może uzyskiwać wynagrodzenia, lecz również zapewnienie takiej osobie leczenia i możliwości powrotu do zdrowia w warunkach zwolnienia od wykonywania obowiązków zawodowych. Przeciwna interpretacja prowadziłaby do swoistego rozszczepienia systemu prawnego: z punktu widzenia przepisów jednej gałęzi prawa (zabezpieczenia społecznego) dana osoba nie jest obowiązana, a nawet uprawniona do wykonywania pracy zawodowej, natomiast przepisy innej gałęzi (prawa cywilnego) czyniłyby w tej materii wyjątki.
Wprawdzie w postępowaniu sądowym pełnomocnik wnioskodawcy udzieliła upoważnienia aplikantowi do zastępstwa w sprawie, ale stało się to w czasie, gdy nie była na zwolnieniu lekarskim. Ponadto upoważnienie obejmowało jedynie zastępstwo procesowe przed sądem, a nie sporządzanie i podpisywanie pism procesowych. Zgodnie zaś z art. 77 ust. 1 i 5 ustawy – Prawo o adwokaturze (Dz.U. z 2016 r. poz. 1999 ze zm.) udzielone przez adwokata upoważnienie uprawnia aplikanta do zastępowania adwokata przed sądami, przy czym aplikant może sporządzać i podpisywać pisma procesowe jedynie z wyraźnego upoważnienia adwokata. W związku z tym skuteczne złożenie przez aplikanta wniosku o uzasadnienie postanowienia sądu wymagało udzielenia oddzielnego upoważnienia, która to czynność mieści się w sferze zawodowej pełnomocnika. W czasie, kiedy powinno to nastąpić, pełnomocnik była zaś niezdolna do pracy.

KOMENTARZ

Bartłomiej Przymusiński, sędzia

W pełni aprobuję rozstrzygnięcie Sądu Najwyższego w tej sprawie. Adwokaci i radcowie prawni często wskazują, iż sądy bardzo surowo oceniają ich wnioski o przywrócenie terminu lub odroczenie rozprawy. Tak w istocie jest. Na przykład w postanowieniu z 9 maja 2017 r. (sygn. akt I UZ 10/17) SN uznał, że planując dokonanie czynności procesowej, profesjonalny pełnomocnik musi uwzględnić, że mogą nastąpić – wynikające także z krótkich chorób – przeszkody utrudniające sporządzenie i wniesienie środka zaskarżenia w ostatnim dniu terminu. W tamtej sprawie jako przyczynę uchybienia terminu pełnomocnik wskazała, że przebywała z dzieckiem w szpitalu. Nie przekonało to jednak Sądu Najwyższego, który uznał, że pełnomocnik jako matka dwojga małych dzieci powinna wpisać ryzyko choroby dzieci w swoją praktykę zawodową. Orzeczenie to oburzyło wielu prawników, sam również się z nim nie zgadzam.
Dlaczego sądy są tak surowe? Moim zdaniem wynika to z uznania unikania przewlekłości za priorytet. Liczba załatwionych spraw jest często podkreślana w ocenie sędziego jako jego atut. Rzeczywiście może to być jeden z elementów oceny, ale sędzia nie powinien być automatem – surowym i bezdusznym. To, jak traktujemy strony postępowań sądowych, wpływa na to, jak ocenia nas opinia publiczna. Jeżeli nie ma powodu, aby uznać, że ktoś celowo prowadzi grę na przedłużenie sprawy, należy mu uwierzyć, w końcu powody uchybienia terminowi nie muszą być udowodnione, wystarczy, że są prawdopodobne.