Obowiązkowe orzekanie przez sądy rodzinne opieki naprzemiennej nad dziećmi w przypadku rozstania małżonków nie jest receptą na rozwiązanie problemu alienacji rodzicielskiej – przekonuje Ministerstwo Sprawiedliwości. Potwierdza za to, że pracuje nad rozwiązaniami idącymi w kierunku penalizacji utrudniania kontaktów z potomstwem.
Reklama
Jest to odpowiedź na petycje organizacji rodziców, które uważają, że aktualne przepisy w praktyce często uniemożliwiają wspólne wychowywanie potomstwa przez byłych partnerów i prowadzą do rozpadu więzi rodzicielskich. A główną tego przyczyną jest lekceważenie orzeczeń dotyczących zasad kontaktów rozwiedzionych rodziców z dziećmi. Sądy wydają je wówczas, gdy skłóceni byli partnerzy nie są w stanie sami porozumieć się w sprawie wykonywania władzy rodzicielskiej.
Jak wynika z danych resortu, w 2016 r. zapadło blisko 930 orzeczeń, w których zagrożono bądź nałożono na ojca lub matkę karę finansową za utrudnianie spotkań z dzieckiem czy też nieprzestrzeganie ustalonych zasad odwiedzin (umożliwia to art. 59815 kodeksu postępowania cywilnego). W tym samym roku sądy wydały ponad 3,4 tys. rozstrzygnięć o ustaleniu kontaktów. Co więcej, raport Instytutu Wymiaru Sprawiedliwości z 2016 r. pokazał, że mniej więcej w co piątym przypadku groźby sankcji pieniężnych nie działają na rodziców odmawiających zgody na spotkanie z małoletnim. W ocenie resortu przyczyny braku skuteczności realizacji orzeczeń nie leżą po stronie sądów, lecz – jak wynika z monitoringu problemu – skłóconych ojców i matek.
Ministerstwo podkreśla, że kodeks rodzinny i opiekuńczy już obecnie dopuszcza orzekanie pieczy naprzemiennej, gdy przemawia za tym dobro dziecka. Jednak wprowadzenie takiego środka jako reguły w przypadku rozstania rodziców nie tylko nie wyeliminuje źródeł konfliktów, lecz może jeszcze bardziej je zaogniać. Nie mówiąc już o sytuacjach, gdy małoletni jest ofiarą przemocy czy demoralizacji ze strony ojca czy matki. – Jest oczywiste, że dla dziecka dobrze jest, ażeby obydwoje rodzice sprawowali władzę rodzicielską, wykonywali tę władzę, ale z różnego rodzaju przyczyn, najbardziej prozaicznych – jeden z rodziców jest przestępcą czy osobą, która w żaden sposób nie powinna mieć wpływu na wychowanie dziecka – nie można doprowadzić do tego, ażeby wprowadzić przepisy, które obligowałyby sąd do powierzania także takim osobom wykonywania władzy rodzicielskiej w postaci opieki naprzemiennej – przekonywał niedawno na sejmowej komisji do spraw petycji wiceminister sprawiedliwości Łukasz Piebiak. Resort odpiera też zarzuty, że ustawodawstwo i sądy wyraźnie preferują matki względem ojców. W 2016 r. w sprawach o rozwód i separację uwzględniono 40 proc. wniosków ojców o powierzenie im władzy rodzicielskiej (404). W przypadku matek odsetek ten sięgnął 57 proc. (1731).
Jednocześnie ministerstwo potwierdza, że prowadzi prace legislacyjne nad regulacjami, które z jednej strony pozwolą na orzekanie kary ograniczenia wolności (np. nakaz wykonania prac społecznych) wobec rodzica utrudniającego kontakt z dzieckiem, z drugiej – staną się podstawą do ingerencji we władzę rodzicielską przez sąd opiekuńczy. Nowym rozwiązaniom prawnokarnym ma towarzyszyć również nowelizacja przepisów dotyczących mediacji w sprawach rodzinnych, zwłaszcza w sprawach dotyczących rozwodu i separacji. Jak pisaliśmy wczoraj, resort chce zmusić byłych partnerów do podjęcia próby polubownego rozstrzygnięcia sporu, zwłaszcza gdy w grę wchodzą dzieci. – Mediacja w tych sprawach wręcz się narzuca – stwierdził w Sejmie wiceminister Piebiak.