Do Sejmu wpłynęło 18 kandydatur na członków Krajowej Rady Sądownictwa. Znane są kolejne nazwiska sędziów chętnych do zasiadania w nowym organie
Podana w piątek przez Centrum Informacyjne Sejmu liczba nie ulegnie już zmianie. Termin na zgłaszanie kandydatur upłynął bowiem w zeszły czwartek. Nie oznacza to jednak, że w wyborach weźmie udział cała osiemnastka zgłoszonych sędziów. Obecnie trwa bowiem procedura, która może się zakończyć nawet odmową przyjęcia zgłoszenia.
Reklama

Reklama
Zgodnie z ostatnią nowelizacją ustawy o KRS (Dz.U. z 2018 r. poz. 3) marszałek Sejmu został zobligowany do zwrócenia się do prezesów sądów właściwych dla kandydatów o sporządzenie i przekazanie informacji na temat m.in. ich dorobku orzeczniczego. Jeżeli prezesi na tę prośbę nie odpowiedzą w ciągu 7 dni, marszałek wystosuje podobne wezwanie do samych kandydatów. Ci będą mieli na udzielenie odpowiedzi tydzień.
Ponadto trwa weryfikacja prawidłowości złożenia wymaganej liczby podpisów pod zgłoszeniami. Gdy marszałek Sejmu nabierze co do tego wątpliwości, będzie mógł zwrócić się do Państwowej Komisji Wyborczej. Ten tryb obowiązuje w sytuacji, gdy kandydaturę poparła grupa minimum dwóch tysięcy obywateli. W przypadku zgłoszeń dokonanych przez grupę sędziów (tutaj wystarczy 25 podpisów) marszałek zwraca się do ministra sprawiedliwości, aby ten potwierdził lub zaprzeczył, że osoby figurujące na liście są sędziami w służbie czynnej.
Jeżeli którykolwiek z powyższych warunków (przekazanie informacji o kandydacie oraz potwierdzenie prawidłowości podpisów złożonych pod zgłoszeniami) nie zostanie spełniony, marszałek Sejmu odmówi przyjęcia zgłoszenia.
Personalia ubiegających się o miejsce w KRS zostaną podane oficjalnie dopiero po zakończeniu całej tej procedury. DGP jednak udało się ustalić kilka kolejnych kandydatur. W zeszły czwartek informowaliśmy o siedmiu nazwiskach. Jedna kandydatura – sędziego Rafała Puchalskiego – została potwierdzona przez niego samego. Sędzia Puchalski przebywał ostatnio na delegacji w resorcie sprawiedliwości. Jak jednak nas zapewnił, złożył już rezygnację ze skutkiem na 23 stycznia. Z kolei podana przez nas nieoficjalna informacja o możliwym starcie Remigiusza Guza nie potwierdziła się.
Kolejnym kandydatem do nowej rady jest Maciej Nawacki, sędzia olsztyńskiego sądu rejonowego, który w rozmowie z DGP potwierdza swój start w wyborach.
– Zgłoszenie zostało złożone. Moją kandydaturę poparło 28 sędziów – mówi. Apel o bojkotowanie wyborów, jaki wystosowały wszystkie stowarzyszenia sędziowskie, określa działaniem nieodpowiedzialnym względem państwa. Dodaje, że nie rozumie również wątpliwości konstytucyjnych, jakie zgłasza się wobec nowego trybu wyboru członków KRS.
– Kto ma w państwie wyłaniać organy państwa? Z konstytucji wynika, że suweren, który działa albo bezpośrednio, albo za pośrednictwem swoich przedstawicieli wskazanych w wyborach. Tak więc procedura, w której to członków rady wybiera Sejm, nie powinna budzić wątpliwości co do zgodności z ustawą zasadniczą – tłumaczy sędzia.
Maciej Nawacki już wcześniej udowodnił, że nie po drodze mu z linią prezentowaną przez sędziowskie stowarzyszenia. Objął on bowiem stanowisko prezesa Sądu Rejonowego w Olsztynie, po tym jak stanowisko to zostało opróżnione decyzją ministra sprawiedliwości. Tymczasem organizacje sędziowskie apelowały, aby w takich przypadkach nie przyjmować funkcji po kolegach usuwanych ze stanowisk w trakcie trwania kadencji.
Kolejnym kandydatem ma być Marek Jaskulski, sędzia Sądu Rejonowego Poznań-Stare Miasto. Co ciekawe, jest on wiceprezesem poznańskiego oddziału Stowarzyszenia Sędziów Polskich „Iustitia”, którego władze wypowiadają się w sposób zdecydowanie negatywny na temat nowego sposobu wyłaniania członków rady. Ich zdaniem wybór sędziów do KRS dokonywany przez posłów jest niezgodny m.in. z zasadą trójpodziału władz. Zarzuca się również, że w ten sposób upolitycznia się organ, który powinien być w pełni niezależny od dwóch pozostałych władz.