- Obecnie wymagałabym od moich kolegów i koleżanek czegoś więcej niż tylko sprawnej walki słowem - tłumaczy adwokat Sylwia Gregorczyk-Abram w rozmowie z Maciejem Suchorabskim.
„Są ludzie, do których siebie zaliczam, którzy uważają, że prawa człowieka nie istnieją. Istnieją obowiązki człowieka i lepiej definiować człowieka poprzez jego obowiązki. Wtedy te rzekome prawa nigdy nie będą naruszane”. To wypowiedź Stanisława Pięty z PiS. Prawa człowieka nie istnieją?
Nie do końca rozumiem tę wypowiedź. Trudno mi się zgodzić z tym, że jest kategoria ludzi, którzy uważają, że prawa człowieka nie istnieją i pan polityk się do nich zaliczył. Prawa i obowiązki są elementem spójnym, co widać nawet po konstrukcji naszej konstytucji, w której mamy zagwarantowane prawa i wolności i która nakłada na nas wiele obowiązków. Chociażby dlatego nie zgadzam się z takim twierdzeniem. Wciąż panuje powszechne przekonanie, że prawa człowieka dotyczą jedynie sytuacji skrajnych – np. gdy ktoś jest torturowany.
To nie jest prawda. To, że możemy w tym momencie swobodnie rozmawiać, a pan może to opublikować, to jest wolność wypowiedzi, która też jest prawem człowieka.
Nie można zatem zanegować naszych praw, utrzymując obowiązki...
Każde prawo człowieka łączy się z obowiązkiem drugiej osoby do respektowania tego prawa. W tym kontekście prawa i obowiązki tworzą spójny system, natomiast jest on bez wątpienia dwuczynnikowy. Każdy z nas powinien bowiem dysponować swoim prawem tak, aby nie naruszać praw innych.
Jak często, wykonując zawód adwokata, trzeba się bezpośrednio odwoływać do praw człowieka?