Uznanie przez Bogdana Święczkowskiego, że wydatki prokuratury na zewnętrzną obsługę prawną nie są informacją publiczną, to stanowisko niewłaściwe i nieznajdujące podstaw w utrwalonej linii orzeczniczej. Uznał tak Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie.
Reklama





Sprawa zaczęła się w czerwcu 2017 r. Wówczas Fundacja ePaństwo poprosiła prokuratora krajowego o kilka informacji, w tym o udostępnienie kopii wszelkich umów na obsługę prawną Prokuratury Krajowej zawartych z podmiotami zewnętrznymi od 1 stycznia do dnia złożenia wniosku.
Organ najpierw stwierdził, że nie da rady rozpoznać wniosku w terminie z uwagi na „dużą liczbę dni wolnych od pracy”, a po kilku dniach stwierdził, że umowy zawierane z prawnikami nie są informacją publiczną.
– Byłem mocno zaskoczony reakcją Prokuratury Krajowej na nasz wniosek. Powody, dla którego go złożyliśmy, były zupełnie niewinne. Chcieliśmy zorientować się, w jakim zakresie taka instytucja musi korzystać z zewnętrznej obsługi prawnej – mówi Krzysztof Izdebski, dyrektor programowy Fundacji ePaństwo. I dodaje, że najbardziej wnioskodawców oburzyło krótkie uzasadnienie.
– Orzecznictwo oraz doktryna od lat w jednolity sposób wskazują, że umowy, których stroną są instytucje publiczne, stanowią informację publiczną. Mimo tego prokurator krajowy uznał, że nie. Nie podając przy tym żadnych argumentów – podkreśla Izdebski.
Fundacja skierowała do sądu skargę na bezczynność organu. Śledczy w odpowiedzi na skargę wskazali, że w art. 6 ust. 1 ustawy o dostępie do informacji publicznej (t.j. Dz.U. z 2016 r. poz. 1764 ze zm.), który mówi, co podlega udostępnieniu, nie ma mowy o umowach na zewnętrzną obsługę prawną. Bogdan Święczkowski zwrócił również uwagę, że art. 139 ust. 3 ustawy – Prawo zamówień publicznych (t.j. Dz.U. z 2017 r. poz. 1579 ze zm.) przewiduje jawność i udostępnianie na zasadach określonych w przepisach ustawy o dostępie do informacji publicznej umów w sprawach zamówień publicznych.
„Przepis ten byłby zbędny, gdyby wszelkie umowy zawierane przez organ władzy publicznej, w tym również te w sprawach zamówień publicznych, były dostępne w trybie przepisów ustawy o dostępie do informacji publicznej” – argumentował organ.
Sąd jednak nie miał żadnych wątpliwości: prokuratura się myli. Sędziowie wskazali, że od lat nie ma wątpliwości, że informacje, o które wnioskowała fundacja, stanowią informację publiczną.
„Przepis art. 6 ustawy nie ma charakteru zamkniętego, a wyliczenie stanów faktycznych w nim zawartych jest jedynie przykładowe. Nie oznacza to, że niewymienienie konkretnego stanu, który w sposób jednoznaczny dotyczy informacji o sprawie publicznej, pozwala na uznanie, że nie mamy do czynienia z informacją publiczną” – czytamy w uzasadnieniu.
– Prosta, wydawałoby się, sprawa musiała trafić do sądu, który niczego odkrywczego nie wniósł. Potwierdził to, o czym wszyscy wiedzieli od dawna. Zastanawia mnie, czy prokurator krajowy naprawdę tego nie wiedział, czy była to nieelegancka forma „zrzucenia na drzewo”. W obu przypadkach jest to scenariusz bulwersujący – konkluduje Krzysztof Izdebski. Wyrok jest nieprawomocny.
ORZECZNICTWO
Wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego z 19 grudnia 2017 r., sygn. akt II SAB/Wa 422/17. www.serwisy.gazetaprawna.pl/orzeczenia