Tak wynika z jednej z najnowszych uchwał Sadu Najwyższego. Rozstrzygnięty problem prawny powstał na kanwie sporu toczonego przez państwa P. Kobieta wniosła o rozwód z winy męża, proponując jednak pozostawienie przy nim małoletnich dzieci. Sama zaproponowała też, że będzie płacić alimenty, choć w stosunkowo niskiej kwocie.
Mąż pani P. zgodził się na podjęcie stałej opieki nad dziećmi oraz na prawie wszystkie warunki rozwodowe poza stwierdzeniem, że do rozpadu związku doszło z jego winy.
Reklama
Jednak sąd okręgowy, rozpatrujący pozew w I instancji, od razu go odrzucił, w ogóle nie zajmując się sprawą merytorycznie.

Reklama
Okazało się, że pani P. była już od jakiegoś czasu częściowo ubezwłasnowolniona, miała też ustanowionego kuratora. A przepisy kodeksu cywilnego nie przewidują możliwości złożenia przez taką osobę samodzielnego pozwu do sądu. Sąd uznał, że pani P. nie mogła zatem sama skutecznie złożyć powództwa. Mógł to uczynić jej kurator, na jej żądanie oraz po uzyskaniu wcześniejszej zgody sądu opiekuńczego. Ani takiego żądania, ani zgody sądowej do złożenia pozwu rozwodowego jednak nie było.
Ubezwłasnowolniona kobieta odwołała się od tego orzeczenia, ale rozpatrujący zażalenie białostocki Sąd Apelacyjny stwierdził, że w sprawie występuje poważny problem prawny. Skoro bowiem osoba ubezwłasnowolniona częściowo może zawrzeć związek małżeński (a takie poglądy pojawiały się i w doktrynie i w orzecznictwie), to należałoby uznać także możliwość samodzielnego złożenia przez nią pozwu rozwodowego.
Zagadnienie trafiło więc do Sądu Najwyższego.
Ten w odpowiedzi wydał uchwałę, zgodnie z którą małżonek częściowo ubezwłasnowolniony nie ma zdolności procesowej w sprawie o rozwód. To oznacza, że nie może samodzielnie, bez wsparcia opiekuna prawnego lub kuratora, skierować do sądu pozwu rozwodowego.
Jeżeli nawet tak uczyni, pozew jest wadliwy i sąd musi go odrzucić, nie rozpatrując w ogóle sprawy merytorycznie.
ORZECZNICTWO
Uchwała Sądu Najwyższego z 21 grudnia 2017 r., sygn. akt III CZP 66/17.