Niemal równo dwa lata po złożeniu wniosku przez rzecznika praw obywatelskich, a więc 21 lutego 2018 r., Trybunał Konstytucyjny odpowie na pytanie, czy przyznanie służbom uprawnień do inwigilowania obywateli da się pogodzić z ustawą zasadniczą.
Brak czasowych granic lub nieproporcjonalnie długi okres prowadzenia kontroli operacyjnej, okrojenie tajemnicy zawodowej, nieograniczone pobieranie przez służby danych internetowych, telekomunikacyjnych, pocztowych – to tylko niektóre zarzuty, jakie obowiązującej od 6 lutego 2016 r. nowelizacji ustawy o policji (Dz.U. z 2016 r. poz. 147) stawia RPO.
Nowela miała być wykonaniem wyroku TK z lipca 2014 r., w którym zakwestionowano wiele kompetencji policji, straży granicznej czy CBA (sygn. akt K 32/11). W uzasadnieniu tamtego orzeczenia trybunał zawarł konkretne wskazówki dla ustawodawcy, co i jak należy zmienić. Organizacje pozarządowe (np. Panoptykon) oraz Najwyższa Izba Kontroli krytykowały ją i zarzucały naruszenie wielu konstytucyjnych reguł. W grupie krytyków znalazł się także RPO, który uznał, że uprawnieniom służb znów powinien przyjrzeć się Trybunał Konstytucyjny.
Reklama
We wniosku Adam Bodnar podkreśla, że działania nakierowane na ochronę bezpieczeństwa obywateli nie mogą w sposób nieograniczony ingerować w inne dobra prawne, w tym zwłaszcza w wolności i prawa człowieka. Dlatego RPO chce, aby TK uznał za niezgodne z konstytucją m.in. te przepisy, które umożliwiają przedłużenie kontroli operacyjnej na następujące po sobie okresy, a ich łączna długość w efekcie może sięgać 18 miesięcy. Zdaniem rzecznika tak określony czas jest nieproporcjonalnie długi. Trudno bowiem przyjąć, że funkcjonariusze potrzebują aż półtora roku na zebranie materiałów uzasadniających wszczęcie postępowania karnego. Co gorsza, obywatel nie zostanie, choćby następczo, poinformowany o tym, że był inwigilowany.
We wniosku zakwestionowane zostały także przepisy przyznające służbom prawo do pozyskiwania danych telekomunikacyjnych i pocztowych w celu „zapobiegania lub wykrywania przestępstw albo w celu ratowania życia lub zdrowia ludzkiego bądź wsparcia działań poszukiwawczych lub ratowniczych”. Zdaniem RPO tak określony katalog jest zbyt szeroki. Na podstawie informacji uzyskanych w tym trybie służby będą mogły zbudować profil osobowy nadawcy i odbiorcy: jaki tryb życia prowadzą, do jakich organizacji należą, jakie mają upodobania. I mogą to robić bez związku z jakimkolwiek toczącym się postępowaniem.
Co gorsza, zbieranie takich danych podlegać będzie jedynie następczej kontroli sądowej, który nawet gdy stwierdził, że doszło do nadużyć, to nie będzie mógł zarządzić zniszczenia zgromadzonych w nieprawidłowy sposób danych.
TK ma rozpoznać sprawę w składzie: Michał Warciński (przewodniczący), Mariusz Muszyński (sprawozdawca), Leon Kieres, Justyn Piskorski i Sławomira Wronkowska-Jaśkiewicz. Udział sędziego Muszyńskiego i uczynienie go sprawozdawcą w tej sprawie może budzić kontrowersje ze względu na pojawiające się doniesienia na temat jego agenturalnej przeszłości. Wedle niektórych mediów Muszyński miał w latach 90. pracować w Urzędzie Ochrony Państwa. Sam zainteresowany nigdy do tych zarzutów się nie odniósł.