Naruszenie przez prokuratora zakazu dyskryminacji ze względu na płeć, pochodzenie czy orientację seksualną nie będzie już bezpośrednią podstawą do wytoczenia mu dyscyplinarki.
Reklama
W projekcie nowego zbioru zasad etyki zawodowej przygotowanego przez Krajową Radę Prokuratorów zrezygnowano z przepisu, który wprost zabraniał śledczym przy wykonywaniu obowiązków służbowych zróżnicowanego traktowania osób ze względu na takie arbitralne przesłanki. W dotychczasowym kodeksie etycznym śledczych kwestię tę regulował par. 9 pkt 2. Sformułowany w nim zakaz dyskryminacji jest szerszy niż przepis kodeksu karnego, który wprowadza groźbę kary grzywny, ograniczenia wolności albo więzienia za głoszenie poglądów faszystowskich oraz nawoływanie do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych, rasowych czy wyznaniowych. Obejmuje bowiem również takie przesłanki, jak: płeć, wiek, niepełnosprawność, przekonania polityczne i orientacja seksualna.
Zdaniem komentatorów pominięcie tego zakazu w nowym projekcie jest symptomatyczne. – Oczywiście nie sądzę, że prokuratorzy zaczną nagle w swoich wypowiedziach czy zachowaniach go łamać. Jeśli jednak z góry płynie sygnał, że zakaz dyskryminacji jest szkodliwy bądź co najmniej niepotrzebny, oznacza to, że idziemy w kierunku niepokojących standardów – uważa dr Piotr Kładoczny, prawnik z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka. Podobne wnioski wyciągają prokuratorzy krytyczni wobec polityki obecnego kierownictwa. – Wyrzucenie tego przepisu jest już kolejną przesłanką tego, że prokuratura przestaje być neutralna w kwestiach światopoglądowych i obyczajowych. Może też świadczyć o tym, jak będą traktowane przejawy ksenofobii i mowy nienawiści – podkreśla prokurator Krzysztof Parchimowicz, szef stowarzyszenia Lex Super Omnia. – Wystarczy przypomnieć, że nie dalej niż kilka tygodni temu podległym prokuratorom rozesłano opinię Ordo Iuris na temat ścigania osób, które udzielają kobietom pomocy w przerwaniu ciąży. W ten zwrot przeciwko neutralności prokuratury wpisuje się też jej pobłażanie dla antysemickich działań suspendowanego księdza Międlara, kasacja PG w sprawie łódzkiego drukarza czy na niekorzyść nauczycielki z Krapkowic szykanowanej za zdjęcie krzyża w szkole – przekonuje Parchimowicz.
Innym świadectwem „kulturowego” zaangażowania kierownictwa prokuratury były wydane w tym roku przez zastępcę PG wytyczne dotyczące przeciwdziałania próbom rejestrowania w Polsce małżeństw jednopłciowych zawartych za granicą.
Sama Prokuratura Krajowa tłumaczy rezygnację z przepisu wprost zobowiązującego śledczych do respektowania zakazu dyskryminacji w pracy zawodowej tym, że nie ma potrzeby powtarzania w zbiorze zasad etyki norm konstytucyjnych. – Zakaz dyskryminacji jest bezwzględny i wynika z art. 32 ust. 2 konstytucji. Jego przestrzeganie obowiązuje wszystkich funkcjonariuszy publicznych w każdej dziedzinie – wyjaśnia PK. Eksperci mają jednak wątpliwości co do takiego uzasadnienia. – W tym sensie równie dobrze można twierdzić, że prawie cały kodeks etyczny jest niepotrzebny. A przecież tak nie jest. Zasady etyki regulują odpowiedzialność dyscyplinarną za czyny, które niekoniecznie są przestępstwem, lecz których i tak funkcjonariusze publiczni nie powinni popełniać – podkreśla dr Kładoczny. Zresztą sami autorzy projektu są pod tym względem niekonsekwentni. Przykład? Do zbioru zasad etyki włączono przepis upoważniający wyłącznie PG, kierowników jednostek i rzeczników prasowych do przekazywania mediom informacji o toczących się śledztwach. Taka sama regulacja figuruje już w prawie o prokuraturze (art. 12 par. 2). – Z tego powodu zabieg ten jest niecelowy. A po drugie – zakaz wypowiadania się prokuratorów w mediach nie jest nigdzie wyrażony, a nawet gdyby był, to stałby w sprzeczności z normami konstytucyjnymi. Jedyny zakaz publicznego wypowiadania się, który dotyczy szeregowych prokuratorów, odnosi się do przekazywania informacji stanowiących tajemnicę śledztwa – przekonuje prokurator Parchimowicz.