W wywiadzie prezydenta Andrzeja Dudy udzielonym 7 listopada 2017 r. Radiu Maryja i Telewizji Trwam znalazły się niepokojące stwierdzenia (powołuję się na informację PAP). Otóż, zdaniem głowy państwa, można ubolewać, że polski Trybunał Konstytucyjny nie zdobył się do tej pory na orzeczenie, które „w sposób absolutnie jednoznaczny i stanowczy” stwierdziłoby nadrzędność polskiej ustawy zasadniczej nad prawem UE. Pogląd ten został wyrażony w kontekście inicjatywy referendum w sprawie zmian w konstytucji (zawierającej „wiele niedoskonałości”).
Stanowisku polskiego TK przeciwstawił prezydent postawę niemieckiego Trybunału Konstytucyjnego, który „jasno i wyraźnie powiedział, że niemiecka konstytucja stoi ponad prawem europejskim i że mogą być przyjmowane rozwiązania oczywiście, jeżeli zaakceptuje je parlament”.
Niestety, należy z naciskiem podkreślić, że przytoczone stwierdzenia nie oddają faktycznego stanu rzeczy. Przypomnę powszechnie, jak się zdawało, znany fakt, że polski trybunał wielokrotnie wypowiadał się w swoim orzecznictwie o roli Konstytucji RP w warunkach członkostwa Polski w Unii Europejskiej i o relacji między konstytucją a prawem unijnym (uprzednio wspólnotowym). Trybunał zajmował wyraźne stanowisko, że także po akcesji do Unii zachowuje pełną aktualność art. 8 ust. 1 konstytucji, stosownie do którego „Konstytucja jest najwyższym prawem Rzeczypospolitej”. Wynika z tego – według trybunału – nadrzędność i pierwszeństwo konstytucji wobec prawa unijnego. W tej kwestii nie było w judykaturze wahań od samego początku.
Reklama
Najszerzej, analizując rozmaite aspekty prawa polskiego i unijnego, odniósł się trybunał do tego zagadnienia w wyrokach z 11 maja 2005 r., sygn. K 18/04 w sprawie traktatu akcesyjnego, z 24 listopada 2010 r., sygn. K 32/09 w sprawie traktatu z Lizbony oraz z 16 listopada 2011 r., sygn. SK 45/09 w sprawie rozporządzenia unijnego.
W pierwszym z wyroków TK stwierdził m.in., że istnieją konstytucyjne granice przekazywania kompetencji na rzecz organizacji międzynarodowej – Unii Europejskiej. Sprzeczność między normą konstytucyjną, a normą prawa wspólnotowego (teraz: unijnego) nie może być usunięta poprzez nadrzędność prawa wspólnotowego. Nie mogłaby też prowadzić do utraty mocy obowiązującej normy konstytucyjnej i zastąpienia jej wspólnotową ani do ograniczenia zakresu stosowania tej normy do obszaru, który nie został objęty regulacją prawa wspólnotowego. Zdaniem TK przepisy konstytucji jako aktu nadrzędnego i stanowiącego wyraz suwerennej woli narodu nie mogą utracić mocy obowiązującej bądź ulec zmianie przez sam fakt powstania nieusuwalnej sprzeczności pomiędzy określonymi przepisami. W takiej sytuacji suwerenny polski ustrojodawca konstytucyjny zachowuje prawo samodzielnego zadecydowania o sposobie rozwiązania tej sprzeczności, w tym również o celowości ewentualnej zmiany samej konstytucji. W drugim przytoczonym wyroku w obszernych wywodach TK usytuował nadrzędność konstytucji w szerszym kontekście suwerenności i tożsamości narodowej oraz konstytucyjnej. Wreszcie w trzecim wyroku TK orzekł o dopuszczalności badania przez siebie zgodności z konstytucją rozporządzeń unijnych w postępowaniu wszczętym w wyniku skargi konstytucyjnej po spełnieniu pewnych warunków.

Reklama
Ponadto nadrzędność konstytucji wobec prawa unijnego podkreślił TK w wyrokach: z 27 kwietnia 2005 r., sygn. P 1/05, z 12 grudnia 2011 r., sygn. P 1/11 oraz w postanowieniu z 19 grudnia 2006 r., sygn. P 37/05.
Tak więc stanowisko polskiego TK zostało wyrażone wielokrotnie, „w sposób absolutnie jednoznaczny i stanowczy”. Powołane wyżej orzecznictwo zostało omówione w dziesiątkach podręczników, książek, artykułów czy glos zarówno w Polsce, jak i za granicą.
Jeśli chodzi o niemiecki Związkowy Trybunał Konstytucyjny (Bundesverfassungsgericht – BVerfG), należy zauważyć, że jego orzecznictwo cechuje daleko posunięta lojalność wobec Unii Europejskiej i prawa unijnego. W wyniku długiej ewolucji orzecznictwa niemiecki tyrybunał wyodrębnił trzy sytuacje, w których należałoby odmówić normom prawa unijnego zastosowania w Republice Federalnej. Po pierwsze, gdy poziom ochrony praw podstawowych jednostek w świetle prawa unijnego okazałby się niższy od poziomu gwarantowanego w niemieckiej ustawie zasadniczej. Po drugie, gdy instytucje unijne przekroczyłyby w znaczący sposób przysługujące im kompetencje. Po trzecie, gdy naruszona zostałaby tożsamość konstytucyjna RFN. Związkowy TK podkreśla przy tym, że kontrola wystąpienia powołanych przesłanek powinna być dokonywana powściągliwie i przychylnie dla prawa europejskiego. Stąd też w bogatej judykaturze niemieckiego trybunału nie było dotychczas ani jednego przypadku zakwestionowania dopuszczalności obowiązywania i stosowania prawa unijnego w RFN, a wymienione wyżej sytuacje mają jak dotąd charakter hipotetyczny. W orzecznictwie BVerfG podkreśla się konieczność uzyskiwania przez rząd niemiecki aprobaty parlamentu (Bundestagu) przed zajęciem stanowiska tego państwa na forum unijnym w związku z decyzjami o konsekwencjach finansowych. Wynika to z konstytucyjnych kompetencji Bundestagu w sprawach budżetowych, nie zaś z kwestionowania znaczenia prawa unijnego.
Podsumowując, stanowiska trybunałów: polskiego i niemieckiego co do relacji między konstytucjami a prawem unijnym znacznie odbiegają od obrazu przedstawionego w wywiadzie udzielonym przez prezydenta. Szczególnie rażąco nietrafna jest charakterystyka dorobku polskiego Trybunału Konstytucyjnego.
9 listopada 2017 r. w wywiadzie dla TVP w programie „Kwadrans polityczny” sędzia Julia Przyłębska w odpowiedzi na prośbę o komentarz do przytoczonego jej poglądu prezydenta o braku orzeczenia TK o nadrzędności polskiej konstytucji nad prawem unijnym powiedziała: „Ja tutaj zgadzam się z prezydentem. Jeśli taki wniosek byłby, Trybunał Konstytucyjny być może przeciąłby wszelkie dyskusje. Tu akurat podzielam stanowisko prezydenta, że jeśli są takie wątpliwości, to być może powinniśmy się tym zająć”.
Z zacytowanej wypowiedzi wynika, że osoba kierująca trybunałem w ogóle nie wie o istnieniu bogatego orzecznictwa w omawianej materii! Jest to wniosek zawstydzający i przygnębiający. W bardzo niewielkim stopniu łagodzi go stwierdzenie sędzi Przyłębskiej z tego samego wywiadu: „Uważam, że jestem świetnie wykształcona”.