Prezydent Warszawy, profesor prawa, od wielu tygodni nie stawia się przed komisją weryfikacyjną ds. reprywatyzacji warszawskiej, za co karana jest kolejnymi grzywnami. Tłumaczy to tym, że w jej przekonaniu działanie komisji niezgodne jest z konstytucją - wyjaśnia Juliusz Bennich-Zalewski, prawnik, specjalista ds. dekretowych w Kancelarii Reprywatyzacyjnej, współzałożyciel Zrzeszenia Dekretowiec.
Zły to przykład dla mieszkańców stolicy, którzy mogą dojść do wniosku, że również oni mogą odmawiać stosowania się do tych lub innych przepisów zobowiązujących ich do świadczeń na rzecz miasta, na przykład opłaty za użytkowanie wieczyste lub czynsz, jeśli ich zdaniem odnośne przepisy niezgodne są z konstytucją.
Niewielu jednak wie, że prezydent Warszawy od kilku już lat rażąco lekceważy obowiązujące prawo.
Reklama
Dwumiesięczny termin wydawania decyzji
Na mocy tzw. dekretu warszawskiego miasto przejęło tysiące nieruchomości. Celem dekretu (art. 1) nie była jednak nacjonalizacja nieruchomości, ale ułatwienie odbudowy stolicy po wojnie. Później nieruchomości miały być więc zwracane właścicielom lub wypłacane za nie pełne odszkodowania.

Reklama
29 czerwca komisja weryfikacyjna przesłuchała jako świadka byłego dyrektora Biura Gospodarki Nieruchomościami UM Warszawy Marcina Bajkę. Próbując usprawiedliwiać dość szybkie wydanie przez miasto kilku kontrowersyjnych decyzji o zwrotach nieruchomości, podkreślał kilkakrotnie, że zgodnie z art. 35 par. 3 kodeksu postępowania administracyjnego miasto zobligowane jest wydawać takie decyzje w terminie 2 miesięcy.
Równi i równiejsi
W setkach spraw dotyczących innych nieruchomości prezydent Warszawy od wielu lat, notorycznie i rażąco (często kilkudziesięciokrotnie) przekracza wspomniany 2-miesięczny termin, przez wiele lat nie wydając decyzji.
Znam przypadki, że byli właściciele niewielkich działek zabranych im przez miasto, już w latach 90. ubiegłego wieku złożyli wnioski o odszkodowania i do dziś, przez ponad 20 lat, prezydent nie wydał decyzji. Mimo braku ku temu formalnych przeszkód. Ta właśnie rażąca przewlekłość jest zresztą praprzyczyną wszystkich wtórnych patologii w tych sprawach.
Czasem jednak urzędnicy działający w imieniu prezydenta Warszawy wydają decyzje szybciej. Pozostaje ufać, że kierują się przy tym zawsze jakimiś słusznymi, sobie znanymi kryteriami.
Brak jasnych i upublicznionych kryteriów kolejności zwrotów nieruchomości i wypłat odszkodowań stanowi oczywistą (świadomą lub nie) zachętę do korupcji urzędników wydających takie decyzje. Każda z nich opiewa na co najmniej setki tysięcy złotych odszkodowania lub wartości zwracanej nieruchomości.
Setki niewykonanych wyroków
Niewiele natomiast pomagają rozstrzygnięcia sądów administracyjnych nakazujące prezydentowi Warszawy wydawanie zaległych decyzji. Podobnie też jest z kolejnymi orzeczeniami nakładającymi na niego grzywny za niewykonanie tych pierwszych wyroków (płaci je gmina). Takich niewykonanych przez włodarza stolicy wyroków jest kilkaset (zob. na przykład wyroki WSA o sygn. I SA/Wa 1324/16, I SA/Wa 65/15, I OSK 2065/16, dostępne na stronie Orzeczenia.nsa.gov.pl).
Teraz pokrzywdzi ich rząd
Byli właściciele nieruchomości warszawskich po raz pierwszy pokrzywdzeni zostali przez dekret Bieruta, który pozbawił ich własności.
Po raz drugi większość z nich skrzywdzili kolejni prezydenci Warszawy, wbrew przepisom nie zwracając im przez wiele lat nieruchomości ani nie wypłacając odszkodowań.
Niedawno z kolei wiceminister sprawiedliwości (sic!) Patryk Jaki ogłosił projekt ustawy reprywatyzacyjnej, zgodnie z którym wysokość rekompensat dla byłych właścicieli nieruchomości przejętych przez miasto (lub ich spadkobierców) ma zostać ograniczona do 20 proc. ich wartości.
W ten sposób osoby, które nie doczekały się od prezydenta Warszawy należnego im zwrotu nieruchomości lub odszkodowania, zostałyby obecnie pokrzywdzone po raz trzeci. Tym razem przez rząd Prawa i Sprawiedliwości, który ustawą pozbawiłby ich 80 proc. należnych odszkodowań. Nie dość, że rekompensatę mieliby otrzymać później niż ci, którzy mieli więcej szczęścia, to jeszcze pięciokrotnie mniejszą. Niechże Prawo i Sprawiedliwość będzie bardziej praworządne i sprawiedliwe niż prezydent stolicy.
Pomocna ustawa antykorupcyjna
Rząd przygotowywuje właśnie projekt ustawy antykorupcyjnej. Warto, aby znalazł się w niej wymóg formułowania i upubliczniania przez urzędy jednoznacznych kryteriów kolejności przydzielania obywatelom deficytowych dóbr, takich jak właśnie wypłaty odszkodowań. Tak samo jak to jest obecnie w przypadku kolejek do lekarzy, miejsc w przedszkolach lub kolejek rodzin oczekujących na mieszkanie komunalne. Każdy wiedziałby wtedy, kiedy otrzyma zwrot lub odszkodowanie i zbędne stałoby się wnoszenie do sądów administracyjnych kolejnych setek (bezskutecznych zresztą) skarg na przewlekłość. Ustałaby też dwustronna pokusa korupcji wobec urzędników decydujących obecnie o kolejności załatwiania spraw.