Doręczyciel wyłudza podpis adresata, ale nie zostawia przesyłki z sądu. Efekt? Z konta przedsiębiorcy znika ponad milion złotych, a listonosz zostaje skazany na pół roku pozbawienia wolności w zawieszeniu na dwa lata.
Doręczyciele, którzy nie zostawiają awizo na przesyłki sądowe. Listonosze wyłudzający podpisy potwierdzające doręczenie, podczas gdy faktycznie nie zostawiają koperty. Podobne historie często pojawiają się w opowieściach adwokatów i ich klientów. Przeszły już wręcz do legendy jako przykłady nieetycznej i nielegalnej walki z przeciwnikami procesowymi. Ale ta sprawa, w której bodaj pierwszy raz we współczesnej historii sądownictwa udało się złapać za rękę sprawcę, pokazuje, że nie są tylko bajkami dla aplikantów.
W zeszły czwartek na pół roku pozbawienia wolności w zawieszeniu na dwa lata Sąd Rejonowy w Bielsku-Białej skazał Marcina M., który zamiast doręczyć pismo z sądu pod wskazany adres, wyłudził podpis pracownicy firmy, a przesyłkę zabrał z powrotem (sygn. akt IX K 878/17). Otrzymał za to korzyść majątkową w wysokości 3 tys. zł. Mężczyzna przyznał się do winy i dobrowolnie poddał karze. Jego ofiara – biznesmen, który nie zobaczył na oczy zawiadomienia o nakazie zapłaty – do tej pory nie odzyskał kwoty ponad 1 mln zł.