Reakcja na nieprawidłowości czy raczej próba wywołania efektu mrożącego? W sprawie sędziów, którzy nie zastosowali aresztu wobec menedżerów z Polic, jest wiele znaków zapytania.
ikona lupy />
Zasady wyznaczania składów sędziowskich w procedurze karnej / Dziennik Gazeta Prawna
Prokuratura Krajowa potwierdziła wczoraj, że szczecińscy prokuratorzy wszczęli śledztwo dotyczące przekroczenia uprawnień i niedopełnienia obowiązków służbowych przez sędziów odpowiedzialnych za wyznaczenie składów orzekających w sprawie aresztowania menedżerów Zakładów Chemicznych Police. Chodzi o czyn z art. 231 par. 1 kodeksu karnego.
– Prokuratura otrzymała z sądu kilka różnych wokand sędziowskich dotyczących rozpoznania tej samej sprawy. Różniły się one osobowym składem orzekającym, liczbą sędziów, a także terminem posiedzeń – wyjaśnia PK. W jej ocenie zarówno w sądzie rejonowym, który rozpatrywał wnioski aresztowe, jak i w sądzie okręgowym, który orzekał o zasadności zażaleń prokuratury, mogło dojść do naruszenia przepisów procedury karnej. W obu instancjach uznano, że śledczy nie mają podstaw do zastosowania tymczasowego aresztowania.
Jak udało się nam ustalić w kręgach zbliżonych do szczecińskiego sądu rejonowego, zarzuty prowadzącej śledztwo Prokuratury Regionalnej w Szczecinie sprowadzają się do tego, że wnioski o areszt były rozpoznawane nie tylko przez sędziego, który w dniu ich złożenia pełnił dyżur aresztowy, lecz także przez innych, dodatkowych sędziów, których nie przewidywała lista sporządzana przez przewodniczącego wydziału. Rzecznik prasowy szczecińskiej prokuratury odmówił potwierdzenia tej informacji, wyjaśniając, że na tym etapie nie będzie merytorycznie wypowiadać się na temat sprawy. Jak dowiedzieliśmy się z innych źródeł, postępowanie nie dotyczy treści decyzji podjętych przez sąd, ale trybu orzekania.
Zdaniem samego środowiska sędziowskiego nie może być w tym przypadku mowy o nieprawidłowościach w wyznaczaniu składów orzekających. Jak twierdzi nasz informator, do sądu rejonowego w krótkim okresie wpłynęło aż 10 bardzo obszernych wniosków. A osoby, których one dotyczyły, nie były podejrzewane o popełnienie prostych przestępstw, lecz menedżerskich (łączna wartość strat spółki Police, do jakich rzekomo doprowadzili byli członkowie zarządu firmy, sięga co najmniej 30 mln zł).
– Sędzia pełniący dyżur ma jedynie 24 godziny, aby rozpoznać wniosek aresztowy. Jeżeli takich wniosków trafia do niego na raz 10 czy więcej, to nic dziwnego, że prosi przewodniczącego wydziału, aby ten przydzielił mu kolegów do pomocy. Przewodniczący wydziału nie ma wówczas innego wyjścia, jak podjąć decyzję o wyznaczeniu dodatkowych sędziów, którzy udzielą wsparcia dyżurującemu i rozpoznają część wniosków – mówi Sławomir Pałka, sędzia Sądu Rejonowego w Oławie, członek Krajowej Rady Sądownictwa.
Funkcjonowanie tej praktyki potwierdza sędzia Mariusz Królikowski z wydziału karnego Sądu Okręgowego w Płocku, prezes oddziału płockiego Stowarzyszenia Sędziów Polskich „Iustitia”. – Zdarza się, że gdy jest spory napływ wniosków w dużych sprawach, może wówczas dojść do zmiany składu i zwrócenia się o pomoc do sędziów, którzy nie są tego dnia na dyżurze – wyjaśnia. Zwraca też uwagę, że art. 351 par. 1 kodeksu postępowania karnego, który określa reguły wyłaniania składów orzekających, co do zasady odnosi się do rozpraw. – Posiedzenia mogą być wyznaczane według innych zasad – dodaje sędzia Królikowski.
Co więcej, zdaniem sędziów bez dodatkowego wsparcia w nadzwyczajnej sytuacji mogłoby dojść do upływu ustawowych 72 godzin, w ciągu których można przetrzymywać osoby bez rozstrzygnięcia sądu. A gdyby do tego doszło, nie byłoby innego wyjścia, jak tylko wypuścić podejrzanych bez rozpoznania przez sąd, czy wnioski były zasadne, czy też nie.
– I co wówczas by się stało? Otóż przewodniczący, który zaniechałby podjęcia decyzji o udzieleniu sędziemu dyżurującemu wsparcia w postaci wyznaczenia dodatkowych sędziów do rozpoznania wniosków, mógłby usłyszeć zarzuty dyscyplinarne. Rzecznik dyscyplinarny mógłby bowiem uznać, że ten nie wywiązał się z ciążących na nim obowiązków zapewnienia sprawnego rozpoznawania spraw wpływających do jego wydziału – zauważa Pałka. I zaznacza, że on sam, będąc na miejscu tego przewodniczącego, z całą pewnością podjąłby taką samą decyzję co szef wydziału karnego szczecińskiego sądu.
Dlatego też środowisko sędziowskie jest zdania, że kroki podjęte przez prokuraturę nie mają żadnego uzasadnienia, a są jedynie nakierowane na wywołanie u sędziów efektu mrożącego. – Potwierdzają się najgorsze scenariusze. Tak jak ostrzegliśmy, prokuratura stała się narzędziem wywierania niedozwolonych nacisków na sądy. To efekt skumulowania przez polityka w jednym ręku uprawnień ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego. Uprawnień, co należy zaznaczyć, jeszcze większych niż te, jakie miał MS-PG, zanim w 2009 r. doszło do rozdzielenia tych funkcji – przekonuje Krystian Markiewicz, prezes Iustitii.
Podobnego zdania jest sędzia Pałka. – Proszę sobie teraz wyobrazić, że sprawę mającą podtekst polityczny, ważną z jakichś względów dla ministra sprawiedliwości, dostaje do zbadania asesor sądowy, który nie dość, że nie ma żadnego doświadczenia zawodowego, to jeszcze ma świadomość, że jeżeli jego decyzja będzie nie taka, jakiej oczekiwał minister, to on nigdy sędzią nie zostanie – zauważa członek KRS.
Rada zapowiada też, że najprawdopodobniej na wrześniowym posiedzeniu zbada sprawę wszczętego przez szczecińską prokuraturę śledztwa (o którym jako pierwsza poinformowała „Gazeta Wyborcza”).
– Z całą pewnością zajmiemy w tej kwestii stanowisko. I zrobimy to nawet z urzędu, choć mamy również informację, że oczekuje tego od nas Forum Współpracy Sędziów, które już skierowało na ten temat do rady odpowiednie pismo – potwierdza Pałka. – W pierwszej kolejności będziemy się domagali wyjaśnień od prokuratury, która prowadzi to postępowanie, a jeżeli okaże się, że zostało ono wszczęte na polecenie prokuratora generalnego, to będziemy się zwracać o wyjaśnienia także do niego oraz do jego przełożonego, którym jest prezes Rady Ministrów – zapowiada Pałka.
Prokurator krajowy Bogdan Święczkowski w wywiadzie dla portalu wPolityce.pl powiedział wczoraj, że tryb pracy szczecińskiego sądu budzi wiele zastrzeżeń – m.in. niespotykaną sytuacją było, jego zdaniem, odroczenie o tydzień terminu sporządzenia uzasadnień odmowy zastosowania aresztów wobec pięciu podejrzanych.