Urządzenia do kontroli prędkości będą musiały spełniać nowe wyśrubowane standardy. Kłopot w tym, że te wymagania nie obejmą tego sprzętu, który już jest na wyposażeniu drogówki.
Reklama
Do uzgodnień trafił właśnie projekt nowelizacji rozporządzenia w sprawie wymagań, którym powinny odpowiadać przyrządy do pomiaru prędkości w ruchu drogowym. Kierowcy od lat narzekają na funkcjonowanie takich urządzeń, jak rapid czy iskra. Krytykuje się je za niedokładność pomiaru, brak możliwości identyfikacji mierzonego pojazdu czy podatność na zakłócenia. Według projektu atesty i dopuszczenia Głównego Urzędu Miar będą mogły dostać tylko te radary, które umożliwiają rejestrację pomiarów i zostaną wyposażone w zegar czasu rzeczywistego. Sprzęt będzie też musiał wyraźnie wskazywać pojazd, którego prędkość zmierzył.
– Po wejściu w życie rozporządzenia do obrotu lub użytkowania będą mogły być wprowadzane wyłącznie przyrządy spełniające nowe wymagania. Te już użytkowane będą mogły być nadal stosowane pod warunkiem posiadania ważnej legalizacji – informuje Sebastian Margalski z GUM.
– Dlatego z tych bardzo dobrych przepisów skorzystają być może dopiero nasze wnuki – narzeka Artur Mezglewski ze stowarzyszenia Prawo na Drodze. I krytykuje, że nie przewidziano okresu, po którym stare urządzenia musiałyby zostać wycofane.
Etap legislacyjny
Projekt w uzgodnieniach