W nocy z wtorku na środę zmarł prof. Lech Morawski, sędzia Trybunału Konstytucyjnego. To jedna z trzech osób – obok Mariusza Muszyńskiego i Henryka Ciocha – których legalność wyboru do TK jest kwestionowana.
Profesor został powołany do trybunału w miejsce prof. Krzysztofa Ślebzaka, wybranego przez Sejm poprzedniej kadencji, ale niezaprzysiężonego przez prezydenta Andrzeja Dudę. Został zaprzysiężony w nocy przed wydaniem wyroku TK w sprawie pierwszej z tzw. ustaw naprawczych nowelizujących przepisy o sądzie konstytucyjnym. W wyroku tym TK orzekł m.in., że sędzia Morawski został wybrany na zajęte już miejsce, w związku z czym przez ponad rok – do wygaśnięcia kadencji poprzedniego prezesa Andrzeja Rzeplińskiego – prof. Morawski nie był dopuszczony do orzekania.
Zmieniło się to dopiero w grudniu 2016 r. i od tego czasu zdążył uczestniczyć w wydaniu jedynie pięciu wyroków. Przyczynił się do wydania kontrowersyjnych orzeczeń w sprawie zgodności z ustawą zasadniczą nowelizacji prawa o zgromadzeniach, która wprowadzała preferencje dla organizatorów zgromadzeń cyklicznych (takich jak miesięcznice smoleńskie), czy w sprawie ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa. Ten drugi wyrok otworzył drogę Prawu i Sprawiedliwości do skrócenia kadencji członkom KRS.