Krótsze okresy przedawnienia roszczeń i badanie ich upływu przez sąd niezależnie od podniesienia zarzutu przez konsumenta. To kluczowe zmiany w proponowanej przez resort sprawiedliwości nowelizacji kodeksu cywilnego, kodeksu postępowania cywilnego oraz ustawy o prawach konsumenta.
Cel ministerstwa jest jednoznaczny: wzmocnić obywateli w ich starciach z windykatorami.
Reklama

Reklama
„Firmy windykacyjne wykorzystują nieświadomość ludzi i masowo skupują za bezcen przedawnione roszczenia, licząc na to, że dłużnicy nie podniosą przed sądem zarzutu przedawnienia” – twierdzą urzędnicy. W myśl obecnych przepisów, nawet gdy upłynął okres przedawnienia roszczenia, sąd może to wziąć pod uwagę wyłącznie wtedy, gdy dłużnik wykaże się odpowiednią inicjatywą i podniesie taki zarzut.
„Jeśli tego nie zrobi – a wielu ludzi nie ma świadomości przysługujących im praw – powództwo zostanie uwzględnione” – spostrzega resort.
Dlatego MS chce do ustawy o prawach konsumenta (t.j. Dz.U. z 2017 r. poz. 683) dodać nowy rozdział 5a obejmujący sytuacje, w których dłużnikiem jest konsument. Art. 43a ust. 1 ma stanowić, że po upływie terminu przedawnienia nie można domagać się zaspokojenia roszczenia przysługującego przeciwko konsumentowi, chyba że zrzeka się on przedawnienia. Przy tym zrzeczenie to przed upływem terminu („z góry”) będzie nieważne.
„Za przyjęciem takiego rozwiązania (...) przemawia potrzeba zapewnienia konsumentowi, jako słabszej stronie stosunku prawnego, niezbędnej ochrony” – twierdzi MS. I dodaje, że ważny jest także charakter dyscyplinujący dla przedsiębiorców. Niewłaściwa jest bowiem praktyka, gdy czekają długo z wniesieniem powództwa, by zarobić więcej na naliczanych odsetkach. Firmy windykacyjne – w ocenie MS – powinny korzystać ze swoich praw w ustawowych terminach. Bądź co bądź po coś zostały one stworzone.
Te zresztą ulegną skróceniu. Podstawowy okres przedawnienia zamiast obecnych 10 lat wyniesie 6. Szybciej przedawnią się też długi stwierdzone prawomocnym orzeczeniem sądu lub zawartą ugodą. Teraz termin ten wynosi 10 lat. W świetle art. 125 par. 1 k.c. w nowym brzmieniu przedawnienie wyniesie 6 lat. Chyba że roszczenie obejmuje świadczenia okresowe. Te należne w przyszłości ulegną przedawnieniu trzyletniemu.
Przedstawiciele firm windykacyjnych nie chcą na razie oficjalnie komentować propozycji resortu sprawiedliwości. Nieoficjalnie jednak słyszymy, że ciężko może być przez kilka pierwszych miesięcy. Potem sytuacja się ustabilizuje.
– Prawda jest taka, że na projekcie ucierpią prędzej konsumenci niż przedsiębiorcy. Z naszego punktu widzenia to, czy złożymy pozew po 5 latach, czy po 9, jest bez różnicy. Dostosujemy się do nowych wymogów. Co w praktyce będzie oznaczało, że szybciej i częściej będziemy odzywali się do dłużników – mówi nam członek zarządu jednego z liderów na rynku wierzytelności.
To, co może budzić największe kontrowersje w toku prac legislacyjnych, to przesądzenie przez MS, że badanie przedawnienia przez sąd będzie dotyczyło tylko postępowań z udziałem konsumentów, a nie relacji między przedsiębiorcami. A choćby Związek Przedsiębiorców i Pracodawców od dawna postuluje, aby osoby prowadzące jednoosobową działalność traktować tak jak konsumenta, a nie identycznie jak wielką korporację. Innymi słowy, założenie, że przeciętny szewc będzie zdawał sobie sprawę, że musi zgłosić zarzut przedawnienia, jest w ocenie drobnych przedsiębiorców nader odważne.
Etap legislacyjny
Projekt przekazany do konsultacji