Trybunał Konstytucyjny 28 czerwca po rozpoznaniu pytania prawnego Sądu Rejonowego w Piasecznie orzekł, że art. 49 ust. 1 zdanie pierwsze ustawy o komornikach sądowych i egzekucji – w zakresie, w jakim przewiduje pobranie od kwot wpłaconych przez dłużnika bezpośrednio komornikowi opłaty stosunkowej w wysokości 15 proc. wartości wyegzekwowanego świadczenia, jednak nie niższej niż 1/10 i nie wyższej niż trzydziestokrotna wysokość przeciętnego wynagrodzenia miesięcznego – jest niezgodny z zasadą poprawnej legislacji wywodzoną z art. 2 Konstytucji RP oraz z art. 32 ust. 1 konstytucji, czyli narusza zasadę równości.
W ustnym uzasadnieniu wyroku TK wskazał, że zróżnicowanie sytuacji prawnej dłużnika w zależności od tego, czy uiszcza po wszczęciu egzekucji dochodzoną należność komornikowi czy też bezpośrednio do rąk wierzyciela, nie jest dopuszczalne w świetle konstytucyjnej zasady równości, albowiem kluczowe znaczenie ma tu samo zaspokojenie wierzyciela. Sposób, w jaki do tego dochodzi – czy przez uiszczenie długu komornikowi, czy bezpośrednio wierzycielowi – ma z tej perspektywy charakter wtórny, ponieważ w obu wypadkach dłużnik podejmuje działanie zgodnie z treścią tytułu wykonawczego. Trybunał stwierdził, że opłata stosunkowa pobierana jest po wszczęciu postępowania egzekucyjnego i najczęściej już po powzięciu przez komornika określonych czynności. W ocenie TK zasadniczo jednak nakład pracy komornika jest mniejszy, jeśli dłużnik samodzielnie przekazuje należne kwoty, bez konieczności stosowania wobec niego przymusu. Wobec działania dłużnika zgodnego z treścią tytułu wykonawczego osiągnięty zostaje podstawowy cel postępowania egzekucyjnego, czyli zaspokojenie wierzyciela. To, czy rezultat ten uzyskuje się w drodze wpłaty świadczenia komornikowi, czy też do rąk wierzyciela, nie uzasadnia trzykrotnie wyższej stawki opłaty w razie wyboru tego pierwszego sposobu.
Reklama
Trybunał Konstytucyjny z jednej strony dostrzegł niedoskonałość regulacji w zakresie opłat egzekucyjnych, z drugiej zupełnie zignorował fundamentalne założenia systemu finansowania egzekucji sadowej. Nie ulega wątpliwości, że celem racjonalnego ustawodawcy było i jest zapewnienie istnienia sprawnie i rzetelnie funkcjonującego aparatu egzekucji sądowej. Inicjowanie jego działalności w związku z brakiem dobrowolnego wykonania orzeczenia sądu, jeszcze przed wszczęciem postępowania egzekucyjnego, bo tylko na tym etapie można mówić o dobrowolności, musi wiązać się z koniecznością poniesienia stosownej opłaty. Rolą organu egzekucyjnego jest stosowanie przymusu w imieniu państwa celem wyegzekwowania świadczenia, którego dłużnik nie spełnił dobrowolnie, a ewentualne wpłaty dokonywanie przez dłużnika po wszczęciu egzekucji są wyłącznie wynikiem zastosowania tego przymusu.

Reklama
Mając na względzie funkcję opłat egzekucyjnych, należy jednoznacznie podkreślić, że opłata od wpłat uiszczanych przez dłużnika bezpośrednio komornikowi nie powinna być w żadnym razie niższa od opłaty w stawce podstawowej, ponieważ wpłaty takie są dokonywane po wszczęciu egzekucji, do której dłużnik dopuścił ze świadomością zastosowania w stosunku do niego przynajmniej jednego ze sposobów egzekucji. Ponadto, wbrew temu, co stwierdził Trybunał Konstytucyjny, w zdecydowanej większości przypadków nakład pracy komornika w sprawach, w których dochodzi do takich wpłat, jest zdecydowanie większy, albowiem związany jest z wielokrotnym kontaktem z dłużnikiem i dojazdem do jego miejsca zamieszkania lub prowadzenia działalności gospodarczej. Do spłaty należności przez wpłatę gotówkową dokonywaną bezpośrednio komornikowi najczęściej dochodzi nie po otrzymaniu przez dłużnika zawiadomienia o wszczęciu egzekucji, ale po wielu czynnościach podejmowanych przez komornika, takich jak zajęcie majątku ruchomego lub nieruchomego, przeprowadzenie opisu i oszacowanie nieruchomości czy wreszcie wyznaczenie licytacji przedmiotu egzekucji. Niestety TK zupełnie pominął takie przypadki, zrównując sytuację dłużnika dokonującego spłaty niezwłocznie po wszczęciu egzekucji z sytuacją dłużnika, który świadomie odwleka ewentualną spłatę do momentu, w którym ma dojść do przymusowego spieniężenia jego majątku.
Wyrok Trybunału może mieć dramatyczne skutki dla systemu egzekucji sądowej. Przychody z wpłat dokonywanych przez dłużników na skutek działania komorników stanowią średnio 30 proc. ogółu przychodów, ale w odniesieniu do komorników rozpoczynających swoją działalność sięgają nawet 80 proc. Zastosowanie do kwot egzekwowanych w ten sposób stawki 5 proc. zamiast 15 proc. oznacza spadek przychodów nawet o 50 proc., co przy zyskowności kancelarii na poziomie 30 proc. oznacza niewydolność finansową dużej grupy kancelarii.
Niezbędna jest zatem natychmiastowa interwencja ustawodawcy. Paradoksalnie ratunkiem dla systemu finansowania egzekucji może okazać się nowa ustawa o kosztach komorniczych. Jedynym racjonalnym i, jak się wydaje w świetle ustnego uzasadnienia ostatniego wyroku TK, zgodnym z konstytucją rozwiązaniem jest przyjęcie jednolitej opłaty (w projekcie przewidziano stawkę 10 proc.), zarówno za wpłaty dokonane bezpośrednio do komornika oraz w przypadku zwolnienia się z długu do rąk wierzyciela oraz w przypadku umorzenia na wniosek wierzyciela z innych powodów, jak również w przypadku bezczynności wierzyciela. Motywatorem do szybkiego spełnienia świadczenia może być niższa opłata w przypadku spłaty przez dłużnika egzekwowanego świadczenia, ale tylko w krótkim np. dwutygodniowym lub miesięcznym okresie od chwili wszczęcia egzekucji. Takie rozwiązanie umożliwi zachowanie zarówno funkcji fiskalnej opłat egzekucyjnych, jak i funkcji motywacyjnej.