Po (nie)uwzględnieniu uwag do ustawy o komornikach sądowych nowa wersja projektu budzi jeszcze większe obawy adresatów regulacji. I może spowodować falę odejść z zawodu.
– Wygląda na to, że konsultacje tylko zaszkodziły ustawie – nie kryje rozczarowania Rafał Fronczek, prezes Krajowej Rady Komorniczej. W ramach opiniowania do Ministerstwa Sprawiedliwości napłynęło wiele krytycznych uwag. Część postulatów miało zostać uwzględnionych. Przykładowo MS zamierzał przyznać więcej (w stosunku do pierwotnych planów) uprawnień asesorom i aplikantom komorniczym. Wcześniej zakładano, że w ramach czynności wykonywanych samodzielnie poza kancelarią asesor będzie mógł jedynie sprawdzić, czy dłużnik pod danym adresem rzeczywiście mieszka lub prowadzi działalność. Teraz dodano do tego możliwość wysłuchania dłużnika w celu ustalenia posiadanych przez niego składników majątku.
– Nie tak wyobrażaliśmy sobie rozwiązanie tego problemu. Wystarczy, że dłużnik nie zechce wpuścić asesora. Nie może on przecież zarządzić otworzenia mieszkania i wezwać policji na pomoc. W ten sposób sprowadza się asesora do roli figuranta, z którym nikt nie będzie musiał się liczyć. To będzie kpina z wymiaru sprawiedliwości – mówi prezes Fronczek.
Reklama
Komornicy ostrzegają, że wysyłanie samego asesora do dłużnika może przynieść więcej szkody niż pożytku. Dłużnik nie dość, że nie będzie musiał takiego adepta do zawodu wpuszczać, to jeszcze zostanie uprzedzony o wizycie jego przełożonego. A to da mu czas na pozbycie się majątku poprzez sprzedaż lub przepisanie na kogoś poszczególnych ruchomości. W świetle proponowanych przepisów o zajęciu ruchomości już to wystarczy, by powstrzymać komornika. Nowe uprawnienie może więc okazać się fikcyjne, ponieważ skorzystanie z niego tylko zwiększy ryzyko bezskutecznej egzekucji.
– Rozumiem obawy przed powierzeniem asesorom prowadzenia egzekucji długów o znacznej wartości. Jednak skoro pomimo poważnych zastrzeżeń wprowadzamy filmowanie czynności w domu dłużnika, zwiększamy odpowiedzialność komornika za działania asesora, to pozwólmy na przeprowadzenie egzekucji długów np. do 50 tys. zł – postuluje prezes KRK.

Reklama
Takie rozwiązanie – zdaniem komorników – pozwoliłoby na lepsze przygotowanie asesorów do wykonywania zawodu. Zdaniem MS dostatecznym przygotowaniem będzie towarzyszenie komornikowi w wykonywaniu czynności w terenie. Poza tym całość przepisów została skonstruowana w ten sposób, by wymusić na komornikach samodzielne wykonywanie czynności. Do niedawna wysługiwanie się asesorami nie należało do rzadkości, zwłaszcza w największych kancelariach.
Tymczasem z danych KRK za 2016 r. wynika, że czasy hurtowni komorniczych należą do przeszłości. 90 proc. kancelarii obsługuje do 5 tys. spraw, a 60 proc. do 2,5 tys. W dodatku 60 proc. komorników w ubiegłym roku zanotowało spadek przychodów.
– Jeśli ustawa weszłaby w życie w obecnym kształcie, to jestem przekonany, że po pierwszym kwartale komornicy będą masowo odchodzić z zawodu kiedy przekonają się, że będą musieli dokładać do funkcjonowania kancelarii. Wydaje się to oczywiste, biorąc pod uwagę istotne obniżenie opłat egzekucyjnych (średnio o 30 proc.), wprowadzenie obowiązku odprowadzania do Skarbu Państwa od 1 do 40 proc. wynagrodzenia prowizyjnego oraz wliczenie podatku VAT w to wynagrodzenie – prognozuje Rafał Fronczek.
Exodus ten mogą zresztą przyspieszyć nowe regulacje dotyczące zastępstwa komornika. Projektowany art. 43 stanowi, że jeśli pobierane przez pierwszych sześć miesięcy wynagrodzenie zastępcy (kuratora kancelarii) nie pokryje kosztów prowadzenia kancelarii, wówczas straty będzie musiał pokryć poprzednik. I to nie chodzi wyłącznie o komorników, którzy zostali usunięci np. dlatego, że doprowadzili do niedoborów, ale też osób, które odchodzą z zawodu, zostają przeniesione czy przechodzą na emeryturę.
– Jedynym sposobem uwolnienia się od odpowiedzialności za postępowanie następcy jest śmierć albo ubezwłasnowolnienie. W przepisie co prawda zapisano, że poprzednik może nie pokrywać strat, ale tylko wówczas, gdy udowodni, że zobowiązania powstały wyłącznie na skutek działań zastępcy lub kuratora. Po pierwsze, będzie na tym tle dochodziło do sporów, po drugie poprzednik będzie odpowiadał nawet za zaniechania następcy. Teoretycznie tamten wygaszając kancelarię nie musi robić nic, bo straty i tak pokryje mu były komornik – nie kryje oburzenia dr Jarosław Świeczkowski. – Spodziewam się więc masowych rezygnacji już w grudniu – dodaje.
Etap legislacyjny
Projekt po konsultacjach