Bilety kolejowe i lotnicze, książki i piłki do gry – na to urzędnicy Ministerstwa Sprawiedliwości wydawali pieniądze ze służbowych kart płatniczych. 200 zł zostawili też w pijalni czekolady. Łącznie od początku 2016 r. wydano niespełna 19,5 tys. zł. Informacje podał sam resort w ramach odpowiedzi na wnioski o udostępnienie informacji publicznej, które złożyły Fundacja ePaństwo oraz DGP.
Drugie dno
8 lutego 2017 r., w ślad za ePaństwem, poinformowaliśmy, że I prezes Sądu Najwyższego odmawia poinformowania obywateli, kto w SN posiada karty płatnicze oraz w jaki sposób i w jakiej skali z nich korzystano. Profesor Małgorzata Gersdorf odmawiała, mimo że Naczelny Sąd Administracyjny ocenił, iż dane o wydatkach ze służbowych plastików powinny być przekazane obywatelom. Następnego dnia głos zabrał minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro. Podkreślił, że nieudostępnianie informacji publicznej jest w Polsce przestępstwem (zgodnie z art. 23 ustawy o dostępie do informacji publicznej – t.j. Dz.U. z 2015 r. poz. 2058 ze zm. – kto, wbrew ciążącemu na nim obowiązkowi, nie udostępnia informacji publicznej, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku) i że ma nadzieję, iż pierwszy prezes SN zmieni zdanie. I rzeczywiście – co prawda Sąd Najwyższy nie opublikował wszystkich żądanych informacji, ale część – tak. Wynika z nich, że służbowe karty płatnicze nie były często wykorzystywane, a jeśli już, to oczywiście wyłącznie do celów zasadnych.