Sądowa kontrola nad pozyskiwaniem danych telekomunikacyjnych przez służby jest fikcyjna. Ani policja, ani CBA nie korzystają też z bezpiecznego łącza przy pobieraniu tych informacji od operatorów telekomunikacyjnych. To tylko niektóre wnioski płynące z raportu o roku obowiązywania ustawy inwigilacyjnej, który przygotowała Fundacja Panoptykon.
Nie ma wątpliwości, że kontrowersyjne przepisy dały służbom pretekst, aby ujawniać jeszcze mniej informacji o prowadzonej inwigilacji niż wcześniej. Zgodnie z wytycznymi ministra spraw wewnętrznych co sześć miesięcy muszą one składać do sądów okręgowych sprawozdania o tym, ile pozyskały danych, jakiego rodzaju oraz jaka jest kwalifikacja prawna czynów, z którymi są one związane.
Zdecydowana większość komend wojewódzkich policji, a także ABW i CBA odmówiła jednak ujawnienia tych dokumentów, twierdząc, że zagrażałoby to bezpieczeństwu państwa. Najwyraźniej skala niebezpieczeństw dla kraju musiała w ostatnich 12 miesiącach znacznie wzrosnąć, bo jeszcze rok wcześniej np. ABW normalnie przekazywała te same dane w trybie dostępu do informacji publicznej. Odmowę umożliwił teraz zawarty w ustawie przepis, zgodnie z którym sprawozdania są przekazywane do sądów „z zachowaniem przepisów o ochronie informacji niejawnych”. Służby potraktowały to jako mandat do uznania, że liczba pozyskanych danych telekomunikacyjnych czy ich rodzaj to statystyki ściśle tajne. Panoptykonowi udało się uzyskać zgodę na udostępnienie takich informacji od komend policji w Warszawie i Białymstoku.
Reklama
Z kolei sądy, które odpowiadają za kontrolę sprawozdań, albo twierdzą, że zakończyła się ona pozytywnie, albo uznają, że jej wynik jest tajny. Jak tłumaczą autorzy raportu, ustawa nie nałożyła na sądy obowiązku zapoznawania się z materiałami uzasadniającymi pobieranie danych i praktyka pokazuje, że z tej swobody korzystają. Najlepiej świadczy o tym przykład sądów w Gdańsku i Poznaniu, które jedynie zapoznały się z tabelkami przedstawionymi przez mundurowych, mimo że z liczbowego zestawienia wcale nie wynika, czy inwigilacja była uzasadniona. Dla porównania Panoptykon chwali urealnienie tej kontroli przez Sąd Okręgowy w Kielcach, który weryfikował podstawy pozyskiwania danych w 10 losowo wybranych sprawach.