Firma, której zobowiązanie podatkowe się przedawniło, nie może zostać wykluczona z przetargu.
Od ponad miesiąca urzędy skarbowe w woj. mazowieckim pozbawione są ochrony. Wbrew powielanym w niektórych mediach informacjom nie są temu winne przepisy, a zbyt późne rozpisanie przetargu.
Chodzi o przetarg na ochronę wszystkich urzędów skarbowych na Mazowszu o szacunkowej wartości ponad 9 mln zł netto. Ogłosiła go 10 września 2016 r. Izba Skarbowa w Warszawie. Po sprawdzeniu dokumentów doszła do wniosku, że jeden z członków konsorcjum, które złożyło najkorzystniejszą ofertę, podał nieprawdę. Oświadczył bowiem, że nie wydano wobec niego decyzji o zaleganiu z uiszczaniem podatków. Tymczasem decyzja taka została wydana w 2015 r. Izba wykluczyła konsorcjum z przetargu, podając dwie podstawy prawne. Jedną z art. 24 ust. 1 pkt 15 ustawy – Prawo zamówień publicznych (t.j. Dz.U. z 2015 r. poz. 2164 ze zm.), drugą z pkt 16 tego samego przepisu. Pierwsza nakazuje wykluczenie z powodu wydania prawomocnego wyroku sądu lub ostatecznej decyzji administracyjnej o zaleganiu z uiszczeniem podatków. Druga – z powodu wprowadzenia w błąd zamawiającego, co do braku podstaw do wykluczenia.
Reklama
Wykluczone konsorcjum 2 grudnia 2016 r. złożyło odwołanie do Krajowej Izby Odwoławczej. I tu pojawił się problem, gdyż w tamtym czasie nie obowiązywały już dotychczasowe umowy na ochronę mazowieckich urzędów skarbowych. Nowych nie można zaś było zawrzeć z powodu wniesienia odwołania przez wykluczone konsorcjum. Izba Skarbowa w Warszawie wniosła do KIO o zniesienie zakazu zawarcia umów, ale spotkała się z odmową. Przez pewien czas dyżury w urzędach skarbowych pełnili nawet sami urzędnicy. Teraz ochronę zapewnia system sygnalizacji włamania i napadu.

Reklama
Przedawnione zobowiązania
Wykluczone konsorcjum wygrało sprawę przed KIO, która uznała, że nie było podstaw do usunięcia go z przetargu. Nie budziło sporu, że wobec firmy wchodzącej w skład konsorcjum w 2015 r. jeden z urzędów skarbowych wydał decyzję o odpowiedzialności z tytułu niepobranego PIT na kwotę 114 tys. zł. Bezsporne również było, że firma ta w jednolitym europejskim dokumencie zamówienia w określonej rubryce oświadczyła, że taka decyzja nigdy nie została wobec niej wydana.
Dlaczego mimo tych oczywistych faktów KIO nie znalazła podstaw do wykluczenia konsorcjum? Zaważyło przedawnienie się zobowiązań. Decyzja skarbówki dotyczyła bowiem podatku za rok 2010. Przedsiębiorca spłacił część zaległości głównej wraz z odsetkami za zwłokę. Potem otrzymał zaś od naczelnika właściwego urzędu skarbowego zaświadczenie, że z dniem 31 grudnia 2015 r. przedawnieniu uległy pozostałe zobowiązania w kwocie ponad 80 tys. zł. Potem jeszcze kilkakrotnie skarbówka wydawała zaświadczenia o braku zaległości podatkowych.
Tak naprawdę spór sprowadzał się do ustalenia, czy wydanie decyzji o zaległości, która w ciągu miesiąca uległa przedawnieniu i tym samym stała się nieaktualna, dawało podstawy do wykluczenia przedsiębiorcy. Skład orzekający (poszerzony ze względu na istotę problemu) doszedł do wniosku, że nie. Jego zdaniem przepisy nakazują eliminowanie z przetargów jedynie wykonawców, którzy posiadają zaległości podatkowe w dniu składania ofert. Tu zaś bezsprzecznie tak nie było.
„Przyjęcie wykładni zaproponowanej przez zamawiającego, a mianowicie, że podstawą wykluczenia jest okoliczność, iż została wydana wobec płatnika ostateczna decyzja administracyjna o odpowiedzialności płatnika, określająca wysokość należności z tytułu niepobranego podatku, a płatnik nie dokonał całkowitej zapłaty tego podatku przed wygaśnięciem zobowiązania podatkowego, oznaczałoby, że płatnik będzie ponosił z tego tytułu dolegliwość już zawsze i nie może się od powyższego uwolnić” – podkreśliła w uzasadnieniu wyroku z 16 grudnia 2016 r. (sygn. akt KIO 2278/16) przewodnicząca składu orzekającego Izabela Kuciak. Przyznała jednocześnie, że zachowanie płatnika, który nie spłaca swych zobowiązań, powinno budzić sprzeciw. Jednak ostatecznie wina leży po stronie fiskusa, który dopuścił do przedawnienia się zobowiązań, choć miał instrumenty do tego, by przerwać bieg terminu przedawnienia.
Kłamstwa nie było
Opisując problemy z zakończeniem przetargu, część mediów obarczała winą zmianę przepisów, która spowodowała, że nie można już wykluczać z przetargów z powodu tego, że przedsiębiorca złożył fałszywe oświadczenie. To nieprawda. Mimo pewnego złagodzenia brzmienia przepisów art. 24 ust. 1 pkt 16 i pkt 17 ustawy p.z.p. nadal nakazują eliminowanie firm, które wprowadzają w błąd zamawiającego. Tyle że, zdaniem KIO, w tym przetargu nie można o tym mówić. Skoro bowiem wykonawca, jak wynika z wyroku, nie podlegał wykluczeniu, to składając oświadczenie, że rzeczywiście mu nie podlega, nie kłamał.
Po opisywanym orzeczeniu Izba Skarbowa w Warszawie wybrała ofertę konsorcjum pierwotnie wykluczonego z przetargu. Ten wybór został jednak zakwestionowany przez innego uczestnika z przetargu. Jego odwołanie czeka na rozstrzygnięcie przed KIO. Do tego czasu umowa na ochronę wciąż nie może zostać zawarta.
Eksperci nie mają wątpliwości, że ostateczną winę za brak ochrony ponosi Izba Skarbowa w Warszawie, która zbyt późno rozpisała przetarg.
– Przy zamówieniach powyżej progów unijnych zamawiający zawsze powinien liczyć się z możliwością składania odwołań. Na samo ich rozpoznanie musi przewidywać minimum osiem tygodni. Tymczasem na cały przetarg, od momentu jego ogłoszenia do przewidywanego terminu rozpoczęcia umowy, zamawiający przeznaczył niewiele więcej czasu – zauważa Dariusz Ziembiński, radca prawny z kancelarii Ziembiński & Partnerzy.
Dlaczego przetarg ogłoszono dopiero 10 września 2016 r.?
– W ocenie zamawiającego i zgodnie z doświadczeniami z lat ubiegłych postępowanie zostało wszczęte z odpowiednim wyprzedzeniem czasowym – wyjaśnia Ewa Szkodzińska, rzecznik prasowy Izby Administracji Skarbowej w Warszawie.