- Trwałe zakończenie tego konfliktu jest niewątpliwie w interesie publicznym, jednak nie da się tego uczynić, odwołując się na siłę do rozwiązań prawnych pozostających bez jakiegokolwiek związku z zaistniałą sytuacją - mówi w rozmowie z DGP dr hab. Marek Dobrowolski Katedra Prawa Konstytucyjnego KUL.
Reklama



Prezes Trybunału Konstytucyjnego zamierza wnieść do Sądu Okręgowego w Warszawie pozew przeciwko sędziom wybranym przez PiS oraz prezydentowi. Będzie się w nim domagał, na podstawie art. 189 kodeksu postępowania cywilnego, stwierdzenia nieważności lub nieistnienia oświadczeń o ślubowaniu złożonych przez tych sędziów Andrzejowi Dudzie. Przed tym złożył wniosek o zabezpieczenie powództwa. Chciał, aby sąd nakazał sędziom m.in. powstrzymanie się od orzekania. Wniosek został jednak oddalony. Czy ta inicjatywa prezesa była od początku skazana na niepowodzenie?

Reklama
Taką tezę można stawiać, jeżeli przestrzega się zasad systemu prawnego. Ślubowanie osoby wybranej na stanowisko sędziego TK jest niezbędnym elementem objęcia przez nią funkcji w TK. Jednakże ma ono charakter publicznoprawny i nie kształtuje jego praw i obowiązków. Te bowiem wynikają z konstytucji i ustaw. Ślubowanie nie jest więc oświadczeniem woli w rozumieniu kodeksu cywilnego. Nie sposób także dowodzić, iż pozostającym w sporze organom władzy publicznej przysługuje prawo do sądu.
Czy w kwestii dopuszczania lub niedopuszczania sędziów TK do orzekania bądź też do udziału w Zgromadzeniu Ogólnym Sędziów TK mogą wchodzić w grę jakiekolwiek regulacje prawa cywilnego?
Publicznoprawny charakter ślubowania sędziego TK oraz charakter sprawowanego stanowiska wyklucza w moim przekonaniu stosowanie przepisów cywilnych do rozstrzygania powyższych kwestii. Nie ma też ku temu żadnych podstaw formalnoprawnych. Trwałe zakończenie tego konfliktu jest niewątpliwie w interesie publicznym, jednak nie da się tego uczynić, odwołując się na siłę do rozwiązań prawnych pozostających bez jakiegokolwiek związku z zaistniałą sytuacją. Konflikt o TK powstał na gruncie prawa publicznego, i tylko tu może zostać rozwiązany. Zresztą właściwie od samego początku miał on bardziej charakter polityczny niż prawny. Z pewnością jednak prawo cywile nie jest właściwym narzędziem rozstrzygania zagadnień publicznoprawnych.
A samo powództwo, które złoży prezes? Czy ono ma jakiekolwiek szanse przed sądem cywilnym?
Trudno podejmować się w tym miejscu szczegółowej analizy, jednak z tego, co dotychczas zostało powiedziane, wynika, iż realizacja tak określonych celów za pomocą procesu cywilnego jest skazana na niepowodzenie. Pośrednio wynika to także z ustaleń sądu rozpatrującego wniosek prezesa TK Andrzeja Rzeplińskiego o udzielenie zabezpieczenia przed wytoczeniem powództwa. Sąd w sposób kategoryczny stwierdził bowiem, iż złożenie ślubowania przez sędziego TK i jego przyjęcie przez prezydenta nie prowadzą do powstania stosunku cywilnoprawnego, nie ma więc podstaw do badania ich ważności na podstawie art. 189 k.p.c. Sąd ten stwierdził ponadto, iż brak jest jakiejkolwiek innej podstawy prawnej, która pozwalałaby na badanie na drodze cywilnej oświadczeń wywierających skutki w sferze publicznoprawnej. Trudno nie zgodzić się z tymi ustaleniami.