statystyki

Kasprzycka: Gdy sprawiedliwość się śpieszy, bankier się cieszy

autor: Barbara Kasprzycka04.07.2012, 09:38; Aktualizacja: 04.07.2012, 09:42

Fetyszem tego rządu jest listopadowe expose premiera Donalda Tuska. Co miesiąc, albo i częściej, powstaje miniraport o etapie realizacji poszczególnych jego zapowiedzi. Jedną z bardziej nagłośnionych deklaracji premiera było „usprawnienie pracy sądów”, które ma w tej kadencji spowodować skrócenie średniego czasu postępowania o jedną trzecią.

Reklama


Reklama


Sprawiedliwość więc przyśpiesza. Wiceminister Jacek Gołaczyński zapowiada, że szybsza będzie m.in. egzekucja długów, które klienci mają wobec banków. „W tych sprawach występuje jedna strona, czyli banki. A te są świetnie zinformatyzowane, nie będzie więc żadnych problemów z wciągnięciem ich do systemu.

Wszelki kontakt między sądem a bankiem będzie się odbywał tylko za pośrednictwem systemu” – cieszy się główny informatyzator polskich sądów. Tadeusz Białek ze Związku Banków Polskich przyznaje, że banki już się nie mogą doczekać tego przyśpieszenia. Pytanie więc, czy o obywatela tu chodzi.

Po odpowiedź sięgam do expose. Cuda techniki pozwalają na przeszukanie 21 stron tekstu pod kątem poszczególnych haseł: mądre, sprawiedliwe, słuszne. Ale daremny trud – wyroków mądrzejszych, bardziej sprawiedliwych premier nie zapowiedział. Ma być tylko szybciej.

Wzorem do naśladowania jest słynny lubelski e-sąd. Tutaj sędzia wydaje nakaz zapłaty, nie widząc dłużnika na oczy. Firmy windykacyjne wiedzą, jak to działa, więc składają wnioski o ściągnięcie zaległości przedawnionych albo podają we wniosku nieaktualny adres pozwanego. Ten nie składa sprzeciwu od nakazu zapłaty, bo nawet nie wie, że takowy wydano – skoro nie mieszka pod adresem, na który przychodzą pisma.

O procesie wymierzania sprawiedliwości względem siebie dowiaduje się z wyciągu z konta zajętego przez komornika. To oczywiście tylko wypadki przy pracy. Może zbyt liczne, ale przecież żadna rewolucja nie obędzie się bez ofiar.

XXI wiek w środkowej Europie to nie miejsce ani czas na potępianie w czambuł przyśpieszenia, również w sądach. Ale to, co słuszne wobec stadionowych bandziorów przyłapanych na gorącym uczynku, niekoniecznie będzie sprawiedliwe przy egzekucji z czyjejś emerytury niespłaconych rat za kołdrę z wielbłądziej wełny.

Byłoby dobrze, gdyby resort sprawiedliwości, przyśpieszając kroku, nie zapominał, że „hominum causa omne ius constitutum sit” – każde prawo ustanawia się ze względu na ludzi.

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

Reklama


Źródło:Dziennik Gazeta Prawna

Polecane

Reklama

  • robinwschood(2012-07-04 17:11) Odpowiedz 00

    Smutne ale prawdziwe. Mnie zlicytowali za żonę kiedy jeszcze nią nie była. Byliśmy szczęsliwym małżeństwem z 11 letnim stażem, kiedy komornik wsiadł na pensję żony i zajął zwrot podatku ponad 2500PLN (notabene gro to ulga na dzieci, urząd skarbowy ani komornik nie raczył mnie o tym powiadomić, w roku następnym znowu musiałem się wykłucać ze skarbowym bo komornikowi zapomniało się wycofać egzekucję). Po fakcie okazało się, że chodziło o niby niespłaconą w całości pralkę z 1998 (584 PLN). Kredyt był brany w jakimś Wschodnim Banku Cukrownictwa, który ani się nie upominał ani nie przypominał. W roku 2008 przyszedł jakiś nie winny liścik że żona ma spłącić natychmiast 3784PLN tytułem ble..ble dla Noble Bank. Żadne z nas banku nie znało nie słyszało. Żona zadzwoniła pogadała, pani jej powiedziała że może pomyłka, i zapomnieliśmy o sprawie. Kupiliśmy mieszkanie przeprowadziliśmy się i któregoś pięknego dnia komornik wjechał żonie na pensję. Zdziwieni o co chodzi zainteresowaliśmy się sprawą. Okazało sie że żona jest winna bankowi Noble bank ponad 6000PLN. Po wielu korowodach okazało sie że nic nie możemy już zrobić, dalsze zawiadomienia przychodziły na stary adres, nikt nic nie wiedział. Sędzia podpisał tytuł wykonawczy mimo przedawnienia, "bo ma takie prawo i nikt mu tego nie zabroni". Po za tym odbywa się to na jakieś sesji zamkniętej, plik tytułów wykonawczych podsunięty pod nos sędziemu któremu nie chce się tego przejrzeć, stempluje, podpisuje i po ptakach. Później dowiedziałem się że było wiele takich spraw po przejęciu przez Noble Bank. Nikt się nie interesował czy sprawy były pospłacane czy przedawnione, a Bank występował o spłatę na podstawie zapisów w księgach bankowych. A bałagan w tym banku był niezły http://blond-bond.blog.onet.pl/WSCHODNI-BANK-CUKROWNICTWA-OST,2,ID1649290,n . Bank wielokrotnie zmieniał właściciela, nie chcę myśleć co tam się działo w księgach i systemach komputerowych. Ściągnęli z nas te pieniądze. Tak że lepiej uważać trzymać kwitki spłat do końca życia, bo w tym cyrku wszystko moze się zdarzyć...

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Prawo na co dzień

Galerie

Wyszukiwarka kancelarii

SzukajDodaj kancelarię

Polecane

Reklama