Trzy spośród dziesięciu osób, których kandydatury zostały odrzucone przez Andrzeja Dudę, właśnie złożyły skargę do wojewódzkiego sądu administracyjnego. Ich zdaniem prezydent nie miał żadnych podstaw prawnych do podjęcia takiej decyzji.
ikona lupy />
Spór o uprawnienia prezydenta trwa / Dziennik Gazeta Prawna
Skarżący nie mają wątpliwości: odmowa powołania sędziego mimo wniosku Krajowej Rady Sądownictwa, stanowi naruszenie konstytucji. Dlatego domagają się m.in. uchylenia postanowienia prezydenta oraz uznania ich uprawnienia do powołania zgodnie z wnioskiem KRS.
O tym, że prezydent Andrzej Duda waha się przed powołaniem na urząd sędziego 13 kandydatów przedstawionych we wniosku Krajowej Rady Sądownictwa, pisaliśmy jako pierwsi pod koniec maja. Oficjalna odmowa wobec 10 osób została opublikowana 21 lipca br. w Monitorze Polskim (M.P. z 2016 r. poz. 696). Wywołało to szeroką dyskusję, która sprowadzała się do próby udzielenia odpowiedzi na pytanie: czy prerogatywa prezydenta do powoływania sędziów na wniosek KRS jest jego prawem czy też obowiązkiem? Zwolennikiem poglądu, że głowa państwa ma w tej kwestii zupełną swobodę jest m.in. prof. Bogusław Banaszak z Uniwersytetu Zielonogórskiego. Jego zdaniem prezydent nie ma prawnego obowiązku uwzględnienia wniosku rady, a akt powołania nie sprowadza się wyłącznie do potwierdzenia decyzji podjętej przez inny konstytucyjny organ państwa. Na podobnym stanowisku wydaje się stać również Kancelaria Prezydenta, która, pytana przez DGP o powody braku decyzji co do wniosku KRS, wskazała jedynie, że „zgodnie z art. 144 ust. 3 pkt 17 Konstytucji RP kompetencja do powoływania sędziów jest prerogatywą Prezydenta RP, tj. jego osobistym uprawnieniem, które dla swej ważności nie wymaga podpisu Prezesa Rady Ministrów”.
Wątpliwości co do tego, że prezydent nie ma uprawnień do odrzucenia wniosku KRS nie mają za to autorzy skargi. Ich zdaniem błędem jest uznawanie, że głowa państwa może dowolnie korzystać ze swej prerogatywy.
– Skarżącym przysługuje prawo podmiotowe w zakresie powołania ich do pełnienia urzędu na stanowisku sędziego. Prerogatywa prezydenta do powoływania sędziów sprowadza się bowiem do wykonywania konstytucyjnego obowiązku – podkreśla pełnomocnik skarżących Marek Chmaj.
Jak tłumaczy, zakres swobody głowy państwa wyznaczają przesłanki nominacji, ramy procedury oraz prawa i obowiązki nominowanych. Wykonywanie prerogatywy w zakresie powoływania sędziów musi natomiast uwzględniać fundamentalne zasady gwarantowane konstytucją, takie jak niezależność sądów i niezawisłość sędziów oraz legalizm.
– Zasada legalizmu nakazuje poszanowanie kompetencji innych organów oraz działanie zawsze na podstawie i w granicach prawa. A przecież prezydent nie ma kompetencji do oceny kwalifikacji kandydatów na stanowiska sędziowskie, opiniowania oraz rozpatrywania ich kandydatur. To rola innych podmiotów i organów, w tym m.in. KRS – tłumaczy prof. Chmaj.
Charakter decyzji
Opisywany spór nie jest nowy. Precedens w postaci odmowy powołania stworzył bowiem inny prezydent – Lech Kaczyński. To on w 2008 r. zdecydował, że nie uwzględni wniosków rady dotyczących dziewięciu kandydatów. Niepowołani też próbowali wtedy walczyć na drodze administracyjnej o swoje prawa, jednak bezskutecznie. W postanowieniu z 9 października 2012 r. Naczelny Sąd Administracyjny oddalił skargę jednego z nich (sygn. akt I OSK 1891/12). Uznał m.in., że postanowienia prezydenta nie można uznać za decyzję administracyjną. A to oznacza, że nie można go skarżyć w trybie sądowoadministracyjnym.
Z powyższych względów autorzy skargi złożonej w ostatnim czasie nie skarżą postanowienia prezydenta jako decyzji administracyjnej, a jako inny akt z zakresu administracji publicznej dotyczący uprawnień wynikających z przepisów prawa. Na takie akty bowiem przysługuje, zgodnie z art. 3 par. 2 pkt 4 prawa o postępowaniu przed sądami administracyjnymi (t.j. Dz.U. z 2012 r. poz. 270 ze zm.), skarga do sądu administracyjnego.
– Nie ulega wątpliwości, że postanowienie wydawane przez prezydenta w sprawie powołania na wniosek Krajowej Rady Sądownictwa na stanowisko sędziego nosi znamiona elementów przypisywanych aktom administracyjnym – zauważa pełnomocnik skarżących.
I przytacza postanowienie NSA z 16 stycznia 2014 r., sygn. I FSK 1907/13. Mowa jest w nim o tym, że „w świetle art. 3 par. 2 pkt 4 p.p.s.a. przedmiotem skargi mogą być akty lub czynności, które: nie mają charakteru decyzji lub postanowienia wydanego w postępowaniu jurysdykcyjnym, egzekucyjnym lub zabezpieczającym; mają charakter publicznoprawny; są skierowane do indywidualnego podmiotu i dotyczą jego uprawnień bądź obowiązków wynikających z przepisów prawa”.
A jak przypomina prof. Chmaj, zaskarżone postanowienie prezydenta rozstrzyga władczo o sferze praw i obowiązków dziesięciu osób.
Niełatwa droga
Skarżący muszą się jednak przygotować na to, że walka przed sądami administracyjnymi nie będzie prosta. W postanowieniu NSA oddalającym skargę jednej z osób niepowołanych przez Lecha Kaczyńskiego jest bowiem mowa również o tym, że „nie można wyprowadzić normy materialnoprawnej dającej podstawę do stwierdzenia uprawnienia wynikającego z przepisów prawa. Brak jest zatem prawa podmiotowego kandydata na stanowisko sędziego, tym samym nie ma podstaw do kwalifikowania działania Prezydenta RP jako aktu stwierdzającego uprawnienie wynikające z mocy przepisów prawa”.
Nie zgadzają się z tym jednak skarżący. – Gdyby uznać powyższe i stwierdzić, że kandydaci nie mają podstaw prawnych, by oczekiwać od prezydenta nominacji, oznaczałoby to dopuszczenie działania prezydenta z pominięciem zasady legalizmu – uważa prof. Chmaj. Zaznacza, że bierze pod uwagę, iż jego klienci mogą ponieść klęskę przed WSA. A to dlatego że sąd ten będzie zapewne brał pod uwagę dotychczasowe orzecznictwo w sprawie niepowoływania sędziów przez prezydenta. Jeżeli jednak chodzi o NSA, to prof. Chmaj stoi na stanowisku, że szanse na wygraną są wysokie.
– Będę także wnioskował o to, aby sprawą moich klientów zajął się NSA w powiększonym składzie siedmiu sędziów – zapowiada.
Skarga została złożona za pośrednictwem organu, który wydał postanowienie. Prezydent ma miesiąc na przekazanie jej do sądu.
– Skarga najprawdopodobniej trafi do WSA pod koniec września. Jak tylko zostanie jej nadana sygnatura akt, będę wnioskował o jej rozpatrzenie w trybie natychmiastowym. Dotyczy ona bowiem kwestii niezwykle istotnej nie tylko dla funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości, ale również dla postrzegania zasady trójpodziału władz – zaznacza pełnomocnik skarżących.