statystyki

W Polsce kwitnie proceder wyłudzania mieszkań. RPO: Trzeba zmienić prawo

22.06.2016, 14:51; Aktualizacja: 22.06.2016, 14:51
blok mieszkanie nieruchomości

Problemem jest to, że ustalenie po fakcie, jak naprawdę wyglądała rozmowa u notariusza, jakich informacji i pouczeń on udzielił, jest bardzo trudne.źródło: ShutterStock

Jak możemy zaradzić problemowi wyłudzenia mieszkań w wyniku niekorzystnych umów pożyczkowych? Czy do Krajowej Rady Notarialnej wpływały skargi osób pokrzywdzonych takim procederem? Jakie jest stanowisko Rady w sprawie postulatów zmian prawa i obecnych praktyk w kancelariach notarialnych?

Reklama


Reklama


Trzech barczystych mężczyzn wyważyło drzwi, a następnie zajęło dwupokojowe mieszkanie 86-letniej pani Janiny. Powodem wtargnięcia miała być niespłacona pożyczka. Panią Janinę zachęcił do niej nieznajomy mężczyzna, który się przedstawił jako Grzegorz. Pani Janina dostała 21 tys. zł, choć w akcie notarialnym, który podpisała, a którego - jak mówi - nie zrozumiała, widniała kwota 52 tys. zł. W umowie zawartej przed notariuszem była też mowa o tym, że jeśli nie spłaci pożyczki – straci mieszkanie. I to właśnie się stało. („Dziennik Bałtycki”)

Państwo W. wzięli na remont pożyczkę w banku. Ale zaczęły się kłopoty i nie mieli z czego jej spłacić. Banki nie chciały dać kolejnego kredytu. Znaleźli ogłoszenie w gazecie „Nie radzisz sobie ze spłatą zobowiązań, banki i firmy windykacyjne straszą Cię egzekucją komorniczą? Pomożemy Ci". Obiecano im pieniądze od ręki i pomoc w znalezieniu pożyczki bankowej, ale warunkiem pomocy był zastaw mieszkania. Przedstawiona u notariusza umowa była już jednak umową sprzedaży mieszkania. - Dopiero po wszystkim, w domu, to do nas dotarło, że zamiast wziąć pożyczkę, sprzedaliśmy nasze mieszkanie i nie dostaliśmy za nie grosza – mówią państwo W. („Gazeta Wyborcza”)

Te i inne przykłady z mediów a także wystąpienia obywateli do Rzecznika sprawiły, że Rzecznik Praw Obywatelskich zwrócił się 22 czerwca do Krajowej Rady Notarialnej w sprawie skargi na notariuszy od osób, które w wyniku niekorzystnych umów w formie aktów notarialnych, utraciły własność zamieszkiwanych nieruchomości.

Z relacji tych osób wynika, że w chwili składania podpisów w kancelarii notarialnej nie miały świadomości, że zawierają umowę, której przedmiotem jest definitywne przeniesienie własności, a w konsekwencji utrata podstawy egzystencji – mieszkania.

Problem ma charakter ogólnopolski. Sprawy te opisywane są w skargach do Rzecznika, ale także w mediach (m.in. teksty Moniki Jankowskiej i Jacka Wiercińskiego w Dzienniku Bałtyckim, Małgorzaty Kolińskiej-Dąbrowskiej w „Dużym Formacie” i na Gazeta.pl oraz Piotra Żytnickiego w "Gazecie Wyborczej"). Wynika z nich, że może chodzić o zorganizowany proceder przejmowania mieszkań za pożyczki, których wysokość znacząco odbiega od wartości rynkowej nieruchomości.

Zarówno w tych tekstach, jak też w skargach kierowanych do Rzecznika powtarzają się zarzuty wobec notariuszy sporządzających akty notarialne, na podstawie których doszło do przeniesienia własności nieruchomości.

Zarzuty te dotyczą nierzetelnego informowania stron przystępujących do aktu o jego skutkach, czy niereagowania na celowe wprowadzanie w błąd przez nieuczciwego kontrahenta zmierzającego do przejęcia (czy wręcz wyłudzenia) nieruchomości od jej właściciela.

Problemem jest to, że ustalenie po fakcie, jak naprawdę wyglądała rozmowa u notariusza, jakich informacji i pouczeń on udzielił, jest bardzo trudne.

Dlatego zdaniem RPO warto rozważyć taką zmianę prawa, by lepiej chroniło ono prawa i interesy stron przystępujących do aktów notarialnych. Mógł by to być np. obowiązek nagrywania czynności notarialnych z udziałem dwóch stron (co pomogłoby też samym notariuszom, bo mogliby udowodnić prawidłowość swojego postępowania). Ważne są też informacje, czy sygnały dotyczące opisanego problemu wpływają do Krajowej Rady Notarialnej i co się z nimi dzieje. W ten sposób można sprawniej zaradzić poważnemu problemowi obywateli.

Treść wystąpienia

Reklama


Źródło:PAP

Polecane

Reklama

  • prowincjonalny notariusz(2016-06-23 10:10) Odpowiedz 81

    To jest całkowicie normalne, że najpierw klient podpisze wszystko co mu dadzą, żeby tylko dostać pieniądze. I doskonale wie co podpisuje, notariusz mu to czyta i parę razy pyta czy rozumie. Potem, jak przyjdzie co do czego, to nagle nie wie co robił a tak naprawdę go nie było. Wiedzą o tym notariusze i sędziowie, którzy pod nosem się śmieją z takich argumentów ale na sali muszą udawać, że w nie wierzą. Nagrywanie? Czemu nie. Wreszcie się skończy płacenie pod stołem i proszenie o liczarkę jak cała cena idzie z kredytu. Fajnie by było, żeby za zmiany wziął się ktoś, kto ma pojęcie jak wygląda codzienna notarialna robota. Fajna ta praca jest, lubię ją, ale wymaga naprawdę wiele wysiłku, jeśli chce się ją dobrze wykonywać.

  • asd(2016-06-22 23:08) Odpowiedz 52

    Skad sie biora takie niedojdy zyciowe... nic nie czytaja, nic nie ogladaja??? Masakra umyslowa

  • Wilus(2016-06-23 10:25) Odpowiedz 24

    Jak czujecie sie NOTARIUSZE paserzy? PRL -zlodziej III RP paser.

  • Ref(2016-06-23 16:37) Odpowiedz 20

    Problem tkwi w tym, że niewiele można z tym zrobić jeśli ktoś za kilkadziesiąt tysięcy złotych pożyczki decyduje się zawrzeć zdecydowanie niekorzystną dla siebie umowę i przenieść własność mieszkania na pożyczkodawcę na zabezpieczenie spłaty wierzytelności. W końcu mamy swobodę zawierania kontraktów z wyjątkiem czynności prawnych sprzecznych z ustawą lub zasadami współżycia społecznego. Co mamy zrobić? Zakazać ludziom obrotu mieszkaniami? W oparciu o jakie kryteria? Wieku czy świadomości prawnej? Kto miałby to badać i w jaki sposób? Niewykonalne. A może należy taką czynność uznać za sprzeczną z zasadami współżycia społecznego? Tylko z jaką zasadą? Zarówno notariusz, jak i sąd (także ten wieczystoksięgowy) niewiele mogą zrobić, bo przecież "chcącemu" nie dzieje się krzywda. Właściwie dla takich sytuacji istnieje instytucja ubezwłasnowolnienia. Jedynym rozwiązaniem, zamiast wprowadzania kolejnych obostrzeń i ograniczeń, jest szeroko zakrojona kampania medialna i trafienie do nieświadomych ludzi, a także tych świadomych członków ich rodzin, z odpowiednimi informacjami. Trafiają na moje biurko takie akty notarialne i nic z nimi zrobić nie mogę, a problem nie tkwi w prawie, tylko w świadomości prawnej części społeczeństwa.

  • Krycha(2016-07-05 10:19) Odpowiedz 00

    Notariusze powinni jasno i precyzyjnie chronić swoich klientów przed oszustami a nie współdziałać z nimi jak to się w naszym Pięknym i Sprawiedliwym kraju dzieje

  • burak(2016-07-06 13:48) Odpowiedz 00

    Frankowcy też nie wiedzieli co podpisują najlepiej to rżnąć głupa

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Prawo na co dzień

Galerie

Wyszukiwarka kancelarii

SzukajDodaj kancelarię

Polecane

Reklama