statystyki

Drogówka woli odebrać prawo jazdy niż wlepić mandat. Sądy zwracają kierowcom dokumenty

autor: Tomasz Żółciak05.05.2016, 07:50; Aktualizacja: 05.05.2016, 08:57
Tylko w ubiegłym roku policyjna drogówka odebrała kierowcom łamiącym przepisy ponad 55,4 tys. dokumentów.

Tylko w ubiegłym roku policyjna drogówka odebrała kierowcom łamiącym przepisy ponad 55,4 tys. dokumentów.źródło: ShutterStock

Mundurowi coraz częściej, zamiast wlepić mandat, wolą odebrać kierowcy prawo jazdy. Nie zraża ich to, że sądy zwykle nie przyznają im racji i zwracają dokumenty właścicielom.

Reklama


Reklama


Tylko w ubiegłym roku policyjna drogówka odebrała kierowcom łamiącym przepisy ponad 55,4 tys. dokumentów. Największa część – prawie 46,7 tys. zarekwirowanych licencji – była efektem jazdy na podwójnym gazie lub pod wpływem środków odurzających.

Na drugim miejscu, z rekordowym wynikiem 14,3 tys. odebranych uprawnień, znalazły się prawa jazdy zatrzymane w ramach tzw. spodziewanego zakazu. Co więcej, policja jest na najlepszej drodze, by podtrzymać obecny trend. W I kw. 2016 r. ukaranych zostało w ten sposób ok. 3 tys. zmotoryzowanych.

Czym jest spodziewany zakaz? Jak tłumaczą funkcjonariusze, chodzi o odbieranie prawa jazdy w trybie art. 135 ust. 1 pkt 2 ustawy – Prawo o ruchu drogowym. Zgodnie z nim policjant może zatrzymać prawo jazdy za pokwitowaniem w razie „uzasadnionego podejrzenia, że kierowca popełnił przestępstwo lub wykroczenie, za które może byc´ orzeczony zakaz prowadzenia pojazdów”. Innymi słowy policjant może zabrać dokument, gdy uzna, że istnieje możliwość, że sąd rozpatrujący później sprawę podtrzyma decyzję o czasowym zatrzymaniu prawa jazdy.

Chodzi o sytuacje takie jak niezatrzymanie się do kontroli drogowej lub spowodowanie zagrożenia bezpieczeństwa ruchu drogowego. – Wówczas policjant decyduje o wymiarze kary, począwszy od pouczenia poprzez nałożenie grzywny w postaci mandatu lub zatrzymania prawa jazdy i skierowania wniosku o ukaranie do sądu – mówi sierż. sztab. Antoni Rzeczkowski z Komendy Głównej Policji (KGP).

Z czego wynika tak duży wzrost wniosków kierowanych przez funkcjonariuszy do sądów? Oficjalnie policja nie wie, jak to wytłumaczyć. – Każdy przypadek jest rozpatrywany indywidualnie przez podejmującego interwencję i trudno jest wyciągnąć wiarygodne wnioski z tego zestawienia – przekonuje Rzeczkowski.

Wszystko wskazuje na to, że diametralny skok statystyk, począwszy od 2014 r., nie jest przypadkowy. Właśnie wtedy ówczesny komendant główny Marek Działoszyński rozesłał do podwładnych zarządzenie, w którym zalecał surowsze karanie kierowców. „(...) Polecam wdrożyć rozwiązania skutkujące stosowaniem postępowania zwyczajnego w każdym przypadku, kiedy nasuwać się będą uzasadnione wątpliwości, czy grzywna nakładana w postępowaniu mandatowym będzie współmierna do rodzaju i charakteru naruszenia, a w szczególności w przypadku, kiedy w stosunku do sprawcy tego naruszenia będzie istniała możliwość orzeczenia środka karnego w postaci zakazu prowadzenia pojazdów” – rekomendował szef policji. Dane po I kw. 2016 r. pozwalają sądzić, że priorytety policji w tym względzie się nie zmieniły.

Problem w tym, że sądy rzadko, otrzymując wniosek od policji o odebranie prawa jazdy, podtrzymują tę decyzję. KGP i sądy, z którymi rozmawialiśmy, nie były w stanie podać nam najświeższych danych. W 2014 r., gdy rozpoczęła się „drogowa krucjata” policjantów, komenda informowała, że sąd przyznawał funkcjonariuszom rację w 31 proc. przypadków. Sytuacja się jednak zmienia. Jak podaje w tym roku PortalNaukiJazdy.pl, sądy przychylają się do wniosków policji w 5–18 proc. przypadków.

– Albo policjanci nie potrafią stosować prawa, albo mamy do czynienia z jego nadużywaniem – uważa Maciej Wroński z organizacji Transport i Logistyka Polska. – W każdej komendzie wojewódzkiej i powiatowej są zespoły specjalistów i policjanci wyznaczeni do roli oskarżyciela publicznego przed sądami. Istnieje więc możliwość śledzenia linii orzeczniczej sądów i wyciągania właściwych wniosków – dodaje.

Sankcja, która z początku wydawała się atrakcyjna z punktu widzenia walki z piratami drogowymi, okazuje się zbyt opresyjna. Nie brak wątpliwych przykładów opisywanych np. w lokalnej prasie. Głośno było m.in. o przypadku mieszkańca Opola, który wyjeżdżając z drogi podporządkowanej, zderzył się z busem. Sytuacja, jakich wiele, kierowca przyznał się do winy. Ale zamiast ukarać go mandatem, policjanci odebrali mu prawo jazdy. Sąd Rejonowy w Kluczborku nakazał zwrócić dokument. Jak stwierdził, uczestnicy kolizji nie byli nietrzeźwi, nikt nie odniósł obrażeń ciała, a skutkami zdarzenia były jedynie niewielkie uszkodzenia obu samochodów.

Od momentu odebrania prawa jazdy przez policjanta kierowca może, na podstawie wydanego mu pokwitowania, poruszać się samochodem jeszcze przez 7 dni. W tym czasie policjant wyśle wniosek do sądu, który ma dwa tygodnie na wydanie decyzji. Jeśli nie przyzna racji, prawo jazdy można odebrać jeszcze w sądzie.

Rok 2014 to początek „drogowej krucjaty” policjantów

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

Reklama


Źródło:Dziennik Gazeta Prawna

Polecane

Reklama

  • resortowy żebrak(2016-05-05 09:26) Odpowiedz 130

    W Policji nic nie dzieje się samowolnie i w/g widzi mi się policjanta.Zawsze było tak,że wszelakie restrykcje wynikały z konkretnych poleceń w formie "Zarządzenia Komendanta Głównego" Dotyczy to wszystkich pionów Policji.Policjant -jego przełożony mając taki"instrument" musi wykonywać polecenia.Pisanie czy używanie słownych wybiegów typu"polecem,zalecam" to tzw."dupochron" tego który to podpisuje.W rzeczywistości jest to polecenie służbowe i z tego rozliczany jest po służbie lub w okresie sprawozdawczym policjant.Nie dziwmy się,że Oni walczą o swoje "wyniki" bo wyniki to kasa to awans i otwarta droga do kariery.Inaczej w rozliczeniu ze służby przed przełożonym wygląda notatka z wyników gdzie figuruje zapis-"zatrzymano praw jazdy-50" lub ujawniono kierujących pojazdem po spożyciu,niż ukarano za zaśmiecanie,przechodzenie w miejscach niedozwolonych itd itd.Co to za wyniki w służbie-?Policjant może także "pouczyć" i to także jest forma kary,ale szczerze,taki funkcjonariusz musi być naprawdę"uczłowieczony" aby w pierwszej chwili interwencji pomyślał właśnie o takiej formie kary.Większość walczy "o życie" o przetrwanie i dla kariery,są całkowicie ubezwłasnowolnieni i pozbawieni możliwości samodzielnego myślenia.

  • sr(2016-05-12 14:26) Odpowiedz 40

    W moim sądzie, jeżeli trafi do nas prawo jazdy zatrzymane za coś innego niż pijanstwo, to zawsze zwracamy. Policja przegina.

  • polki(2016-05-06 10:52) Odpowiedz 11

    I tak ma być , nie wolno zabierać prawa jazdy za wykroczenia drogowe, z wyjatkiem osób nietrzeżyuchmajacych tj pow 0,5 promila akoholu. Na zacodzie, krajach cywilizowanych dopuszcalna norma zzawartoscoi alkoholu jest od 0,5 promila do 0,8

  • R(2016-05-06 00:05) Odpowiedz 111

    Lepiej, jeśli zabranie prawa uchroni innnych uczestników ruchu choć w 1 procencie. A polskie sądy oczywiście popierają przestępczość. Jak wiadomo "nie rób drugiemu co tobie niemiłe".

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Prawo na co dzień

Galerie

Wyszukiwarka kancelarii

SzukajDodaj kancelarię

Polecane

Reklama