Zarządzenia nadzorcze od lat są przyczyną konfliktów między prezesami sądów, którzy je wydają, a sędziami, których dotyczą. Problem stał się na tyle poważny, że Stowarzyszenie Sędziów Polskich „Iustitia” zwróciło się do Krajowej Rady Sądownictwa o opracowanie kodeksu dobrych praktyk nadzorczych. Rada jednak uznała, że nie ma takich kompetencji.

Teraz w sukurs szeregowym sędziom idzie Ministerstwo Sprawiedliwości.

– Docierają do nas negatywne sygnały o sposobach sprawowania przez prezesów poszczególnych sądów wewnętrznego nadzoru administracyjnego. Dlatego też zamierzamy się przyjrzeć zarządzeniom przez nich wydawanym – przyznaje Łukasz Piebiak, wiceminister sprawiedliwości. Resort zamierza przede wszystkim sprawdzić, czy prezesi nie próbują wkraczać w sferę sędziowskiej niezawisłości.

– Oczywiście, będziemy to robić za pośrednictwem prezesów sądów apelacyjnych, gdyż obecnie taki model sprawowania przez ministra sprawiedliwości zewnętrznego nadzoru administracyjnego wynika z prawa o ustroju sądów powszechnych – podkreśla wiceminister.

Kość niezgody

Uprawnienie prezesa sądu do wydawania zarządzeń wynika z par. 8 rozporządzenia w sprawie nadzoru administracyjnego nad działalnością administracyjną sądów powszechnych (Dz.U. z 2013 r. poz. 69). Zgodnie z nim szef jednostki wydaje, w razie potrzeby, zarządzenia zmierzające do usprawnienia toku wewnętrznego urzędowania sądu lub podniesienia efektywności i poziomu kultury organizacji pracy. Z drugiej jednak strony w prawie o ustroju sądów powszechnych (t.j. Dz.U. z 2015 r. poz. 133 ze zm.; dalej u.s.p.) wyraźnie zapisano, że czynności z zakresu nadzoru nie mogą wkraczać w dziedzinę, w której sędziowie są niezawiśli.

A zdaniem środowiska część zarządzeń tę niezawisłość narusza. „W szczególności chodzi o zarządzenia, które nakazują sędziom w określony sposób regulować bieg spraw, np. zabraniają rozpoznawania dużej sprawy na jednej wokandzie i nakazują dzielić ją na małe fragmenty rozpoznawane przez wiele dni, aby sędzia wypełnił „obowiązek rozpoznawania na każdej wokandzie wskazanej ilości spraw (...)” – czytamy w stanowisku Iustitii.

Obecnie w środowisku sędziowskim panuje pogląd, że zarządzenia prezesów sądów nie mają charakteru wiążącego. Wpływ na to miał wyrok Sądu Najwyższego w sprawie dyscyplinarnej jednego z sędziów (patrz: grafika).

Nadzór w sądach

Nadzór w sądach

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

– Skoro Sąd Najwyższy uznał już, że zarządzenia prezesów mają jedynie charakter niewiążących wskazówek, to należy to zaakceptować. Niestety, okazuje się, że nie wszyscy prezesi sądów wzięli sobie do serca stanowisko SN. Zamierzamy więc sprawdzić także to, czy nie próbują wymuszać na sędziach, aby podporządkowywali się ich zaleceniom – zapowiada Łukasz Piebiak.

Zwolenniczką tezy, iż zarządzenia nadzorcze nie mogą wpływać na sposób prowadzenia przez sędziego postępowań, jest m.in. dr Aneta Łazarska, autorka glosy do omawianego wyroku SN (sygn. akt SNO 3/15).

– Kierowanie biegiem procesu, zarządzenia o wyznaczeniu rozprawy, jej odroczeniu, zawieszeniu postępowania bądź czynnościach dowodowych należą do niezależnej władzy sądu. Kierownictwo postępowaniem powinno być zastrzeżone wyłącznie dla sądów, a nie ministra sprawiedliwości czy prezesów sądów – uważa dr Łazarska.

Potrzeba zmian

Na tym tle mocno kontrowersyjny wydaje się jednak art. 79 u.s.p. Zgodnie z nim sędzia nie może, powołując się na zasadę niezawisłości sędziowskiej, uchylić się od wykonania poleceń w zakresie czynności administracyjnych, jeżeli z mocy ustawy należą do obowiązków sędziowskich, a także tych dotyczących sprawności postępowania. Zdaniem dr. hab. Ryszarda Piotrowskiego, konstytucjonalisty z Uniwersytetu Warszawskiego, przepis ten powinien wręcz zostać uznany albo za niezgodny z art. 178 ust. 1 konstytucji („sędziowie są niezawiśli w sprawowaniu swojego urzędu”), albo za pozbawiony treści normatywnej.

– Sędzia ma konstytucyjny obowiązek obrony niezawisłości – akcentuje konstytucjonalista.

– W ramach planowanej reformy wymiaru sprawiedliwości przyjrzymy się bliżej art. 79 u.s.p. I zastanowimy się, czy przepis ten w takim kształcie powinien obowiązywać – deklaruje wiceminister Piebiak.