statystyki

Obywatel nie dowie się, że był inwigilowany

autor: Ewa Ivanova01.03.2016, 07:38; Aktualizacja: 01.03.2016, 09:56
młotek, klawiatura, sąd, komputer, internet

Czy mamy prawo wiedzieć, że byliśmy inwigilowani? Większość prawników uważa, że tak. źródło: ShutterStock

Obywatele, których śledzenie nie przyniosło rezultatu w postaci zarzutów, nie dowiedzą się, że byli inwigilowani. Zmienić to mogą jedynie sądy.

reklama


reklama


Czy mamy prawo wiedzieć, że byliśmy inwigilowani? Większość prawników uważa, że tak. Dostęp do takich danych gwarantuje m.in. art. 51 ust. 3 konstytucji. Nie nałożono jednak na służby obowiązku informowania o zakończonej kontroli operacyjnej, w sytuacji gdy nie przyniosła ona efektów. Nie stworzono też procedury pozwalającej obywatelom sprawdzić – na wniosek – czy służby naruszały ich prywatność. Od lat ustawodawca jest głuchy na postulaty uregulowania tych kwestii, nawet Trybunału Konstytucyjnego. Czy obywatele mogą wymusić na władzy dostęp do tych danych, wykorzystując ustawę o dostępie do informacji publicznej (t.j. Dz.U. z 2014 r. poz. 782)?

Symetria informacyjna

Testuje to Jarosław Lipszyc, prezes Fundacji Nowoczesna Polska, który złożył już takie wnioski. „Tylko mechanizm sprawdzania, czy podlegaliśmy różnym formom inwigilacji, zapewni nam względną »symetrię informacyjną« w konfrontacji z państwem. Obywatelski nadzór nad przedstawicielami państwa to moim zdaniem jedyny skuteczny mechanizm mogący wymusić ograniczenie skali inwigilacji” – uzasadnia swoje działania na stronie Lipszyc.pl. Wnioski złożył do: Komendy Głównej Policji, prokuratora generalnego, CBA, ABW, Straży Granicznej, Żandarmerii Wojskowej, generalnego inspektora kontroli skarbowej, Służby Kontrwywiadu Wojskowego, Służby Wywiadu Wojskowego, Agencji Wywiadu i Służby Celnej. – Udzielenia mi informacji odmówiły już cztery organy. Praktycznie każdy podawał inną podstawę prawną – wylicza Lipszyc.

– Gorąco popieram inicjatywę Jarosława Lipszyca. To próba sięgnięcia po instrument, jakim jest dostęp do informacji publicznej, w sytuacji gdy brakuje mechanizmu, który byłby specjalnie do tego przeznaczony – komentuje Wojciech Klicki z Fundacji Panoptykon.

Czy podstawę do takich żądań mogłaby stanowić ustawa o ochronie danych osobowych (t.j. Dz.U. z 2014 r. poz. 1182 ze zm.), która daje jednostce prawo do informacji o tym, jakie dane o niej są przechowywane przez administratora? Kilka lat temu pracownicy Panoptykonu próbowali wykorzystać tę ścieżkę. Bezskutecznie.

– Problemem, nie tylko w kontekście inwigilacji, jest to, że polskie prawo nie gwarantuje jasnej ścieżki dostępu do danych o sobie – zauważa Krzysztof Izdebski, prawnik z Fundacji Fundament. Obowiązek informacyjny z ustawy o ochronie danych osobowych dotyczy tylko ściśle określonych informacji, a przepisy dotyczące dostępu do informacji publicznej tylko w niektórych przypadkach uznawane są za właściwie dla sytuacji, gdy ktoś chce otrzymać dostęp do dokumentów na swój temat (np. II SAB/Łd 208/15). Inwigilacja pozostaje więc jednym z niewielu przypadków, gdy nasza wolność jest naruszana, a my nawet o tym nie wiemy.

– I to jest najgroźniejsze w całej sprawie – podkreśla Izdebski. – O ile przed naruszeniami naszych praw i wolności w innych obszarach możemy się bronić, o tyle w przypadku naruszenia prawa do prywatności poprzez inwigilację już nie. To wymaga bezsprzecznie inicjatywy ustawodawczej, która będzie uwzględniała orzecznictwo Trybunału Konstytucyjnego – przekonuje.

Konstytucja

Konstytucja

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Dodaje, że sprawą braku takich rozwiązań w Polsce powinien się zająć również Europejski Trybunał Praw Człowieka.

– Taka sytuacja jest naruszeniem nie tylko prawa do prywatności, lecz także prawa do pozyskiwania informacji – informuje Izdebski.

Strasburg za jawnością

W razie negatywnych odpowiedzi służb wnioski Lipszyca mogą zapoczątkować szerszą dyskusję na szczeblu sądów administracyjnych.

– Dane o inwigilacji stanowią informację publiczną, jednakże kłopot, jaki się pojawi, to kwestia trybu dostępu do nich. Moim zdaniem nawet jeżeli ktoś chciałby wykorzystać do tego dostęp do informacji publicznej, zderzy się z ochroną informacji niejawnych – zastrzega Szymon Osowski, prezes Sieci Obywatelskiej Watchdog Polska. Według niego z art. 51 konstytucji wynika uprawnienie do wiedzy o tym, jakie dane są o nas zbierane. Ale orzecznictwo sądów działa na niekorzyść inicjatora wniosku (np. wyrok WSA w Warszawie z 2015 r., sygn. akt II SA/Wa 1966/14).

– Niewykluczone, że sprawa może znaleźć swój finał w Strasburgu – przypuszcza Wojciech Klicki. – Niedawno Strasburg w sprawie Szabo i Vissy przeciwko Węgrom uznał, że doszło do naruszenia przez państwo prywatności, choć skarżący byli tylko potencjalnymi ofiarami inwigilacji i nie byli w stanie dowieść, że byli jej przedmiotem. Wystarczyło, że prawo krajowe nie pozwala im na zweryfikowanie takich informacji – opowiada ekspert Panoptykonu.

Polski Trybunał Konstytucyjny kilkukrotnie wypowiadał się na temat kwestii informowania obywateli o tym, że byli inwigilowani.

– Jasne wskazówki w tym zakresie zawiera wyrok trybunału z 2014 r. (K 23/11). Wcześniej zapadło ważne postanowienie sygnalizacyjne TK z 2006 r. (sygn. S 2/06), w którym sędziowie uznali, że konieczne jest wprowadzenie mechanizmu informowania jednostek o tym, że były przedmiotem zainteresowania ze strony państwa – przypomina Wojciech Klicki.

Dziś obywatel nie ma instrumentów, które pozwoliłyby mu wyegzekwować wykonanie tych orzeczeń TK. –

Projekt PO dotyczący inwigilacji i obowiązująca od początku lutego ustawa nie poruszały tego wątku – kończy Klicki.

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

reklama


Źródło:Dziennik Gazeta Prawna

Polecane

reklama

  • sn(2016-03-01 12:26) Odpowiedz 40

    Tu jest łamane prawo wolności ,demokracji, niejawnych informacji osobistych .Nowej Władzy dziwnym trafem spodobały się metody przygotowane przez POpartychh PSL . Czyżby chcieli iść w ich ślady ,to po co była ta niby dobra zmiana ?. Czy nowa władza chce wiedzieć wszystko o Obywatelu , aby mieć na wszystkich haka , przecież to wraca Państwo POLICYJNE jak za PZPR. To po co była ta rewolucja SOLIDARNOŚCI i angażowani e 10 miln ludzi !!! Czyżby Ci ze "styropianu" o tym zapomnieli lub pozostały im nawyki z tamtych czasów!!!!. Inwigilacja totalna bez kontroli sądu innych organów , wiedzy Obywatela , bez wymazywania zebranych danych ( gdy przypadkiem przy śledzonych , bandytach , terrorystach, kogoś nagrano ), to jest dopiero łamanie demokracji .Przecież te służby będą nagrywali jak jakiś szef pojedzie np. z laską do hotelu , nagrają , przekażą agentom ,którzy sprzedadzą info za grubą kasę ,będą szantażować (podobne kwiatki wycieku info już były z udziałem też policjantów ) Obywateli. Co to ma do rzeczy z ochroną szczególną Państwa , przecież to jest paranoiczne , chore.. Tak nowa władzo !!! Dobrze ,że organizacje te i TK zaczynają nas bronić .Prawo złe nagle wydali, pośpieszyli się jako NOWI niby lepsi !!!!!.

    Pokaż odpowiedzi (1)
  • kjh(2016-03-03 07:57) Odpowiedz 00

    k

  • antek(2016-03-03 08:00) Odpowiedz 00

    Obywatel nie dowie się, że był inwigilowany obywatel ma wasze szpiegowanie gdzies jak bedzie tego wszystkiego za wiele dostaniecie kule w wasze prymitywne lby i tyle

  • sn(2016-03-01 12:42) Odpowiedz 00

    56Tu jest łamane prawo wolności ,demokracji, niejawnych informacji osobistych .Nowej Władzy dziwnym trafem spodobały się metody przygotowane przez POpartychh PSL . Czyżby chcieli iść w ich ślady ,to po co była ta niby dobra zmiana ?. Czy nowa władza chce wiedzieć wszystko o Obywatelu , aby mieć na wszystkich haka , przecież to wraca Państwo POLICYJNE jak za PZPR. To po co była ta rewolucja SOLIDARNOŚCI i angażowani e 10 miln ludzi !!! Czyżby Ci ze "styropianu" o tym zapomnieli lub pozostały im nawyki z tamtych czasów!!!!. Inwigilacja totalna bez kontroli sądu innych organów , wiedzy Obywatela , bez wymazywania zebranych danych ( gdy przypadkiem przy śledzonych , bandytach , terrorystach, kogoś nagrano ), to jest dopiero łamanie demokracji .Przecież te służby będą nagrywali jak jakiś szef pojedzie np. z laską do hotelu , nagrają , przekażą agentom ,którzy sprzedadzą info za grubą kasę ,będą szantażować (podobne kwiatki wycieku info już były z udziałem też policjantów ) Obywateli. Co to ma do rzeczy z ochroną szczególną Państwa , przecież to jest paranoiczne , chore.. Tak nowa władzo !!! Dobrze ,że organizacje te i TK zaczynają nas bronić .Prawo złe nagle wydali, pośpieszyli się jako NOWI niby lepsi !!!!!.

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Prawo na co dzień

Galerie

Wyszukiwarka kancelarii

SzukajDodaj kancelarię

Polecane

reklama