statystyki

Drakońskie kary mogą odstraszać od rynku kapitałowego

autor: Marek Wierzbowski17.02.2016, 07:31; Aktualizacja: 17.02.2016, 08:27
Rozporządzenie pomija kwestię winy, która w sprawach nakładania kar jest kluczowa

Rozporządzenie pomija kwestię winy, która w sprawach nakładania kar jest kluczowaźródło: ShutterStock

Unijne rozporządzenie w sprawie nadużyć na rynku, zwane w skrócie MAR (Market Abuse Regulation), było głównym przedmiotem obrad ostatniego kongresu prawników spółek giełdowych, zorganizowanego przez Stowarzyszenie Emitentów Giełdowych (SEG). Znaczący udział prawników i prezesów spółek giełdowych pokazał jeszcze raz, że 3 lipca – data wejścia w życie rozporządzenia – jest postrzegany jako początek stanu zagrożenia wysokimi karami.

Reklama


Reklama


Choć rozporządzenie poświęcone jest zwalczaniu klasycznej przestępczości na rynku kapitałowym (przede wszystkim manipulacji i wykorzystaniu informacji poufnych), to najwięcej obaw budzi art. 17 tegoż aktu, dotyczący obowiązku emitentów upubliczniania informacji poufnych. Obawy wiążą się z dwoma faktami. Po pierwsze, spółki same będą musiały ocenić, co jest informacją poufną (i powinno w związku z tym przestać obowiązywać rozporządzenie określające, jakie informacje winny być publikowane w ramach raportów bieżących). Po drugie, zasadniczemu zaostrzeniu mają ulec kary za naruszenie wspomnianego przepisu. Górna granica kar, jakie mogą być nakładane na osoby fizyczne – członków zarządów, sięga równowartości miliona euro, a w przypadku kary nakładanej na osobę prawną – równowartości 2,5 mln euro lub 2 proc. całkowitych rocznych obrotów. Rozporządzenie kilkakrotnie uzasadnia te kwoty potrzebą odstraszającego wymiaru kar.

Polska reakcja odbiega od zachowań w innych państwach Unii. Tam uwaga skupia się raczej na takich problemach, jak np. market soundings, czyli ujawnianie informacji o zamierzonej transakcji pewnym inwestorom w celu zbadania reakcji rynku przed jej przeprowadzeniem, czy kwestie związane z manipulacjami i wykorzystaniem informacji poufnych (insider trading). Obawy polskich emitentów wynikają zapewne z dotychczasowej praktyki nadzoru, surowo karzącego za każde zachowanie, które uzna on za naruszenie obowiązków informacyjnych. Przy czym spółki i jej zarządu nie chroni już zasada: „jak nie wiesz, co robić z informacją, to ujawniaj”. Można bowiem zostać ukaranym za upublicznienie informacji, której nadzór nie oceni jako poufnej, np. ze względu na zbyt małą precyzyjność.


Pozostało jeszcze 51% treści

PROMOCJA
Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc już od 33,00 złZamów abonament

Przeczytaj artykuł
Koszt SMS-a 2,46 złZapłać sms-emMasz już kod?
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

Polecane

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Prawo na co dzień

Galerie

Wyszukiwarka kancelarii

SzukajDodaj kancelarię

Polecane

Reklama