statystyki

Szkoły jazdy będą rozliczane za błędy byłych kursantów

autor: Piotr Szymaniak04.02.2016, 07:24; Aktualizacja: 12.02.2016, 11:55
Przedstawiciele szkół jazdy kwestionują też zasadność podawania statystyk dotyczących zdawalności egzaminów, bo nawet te mogą być mylące

Przedstawiciele szkół jazdy kwestionują też zasadność podawania statystyk dotyczących zdawalności egzaminów, bo nawet te mogą być myląceźródło: ShutterStock

Każdy będzie mógł sprawdzić, ile wypadków czy wykroczeń powodują osoby uczone przez konkretnego szkoleniowca. Szkoły jazdy protestują: – Nikt nie rozlicza uczelni z błędów lekarza – argumentują.

reklama


reklama


Chodzi o nową e-usługę „Sprawdź szkołę jazdy”, która ma zostać uruchomiona z początkiem 2017 r. Jest ona skierowana do przyszłych kursantów zastanawiających się nad wyborem ośrodka szkolenia kierowców (OSK). Chodzi o to, aby mieli narzędzia, za pomocą których według obiektywnych kryteriów odróżnią słaby ośrodek i marnych instruktorów od placówki zatrudniającej fachowców. Problem polega na tym, że określenie obiektywnych kryteriów, które byłyby miarodajne, nie jest proste.

Zgodnie z projektem rozporządzenia w sprawie zakresu danych udostępnianych w postaci elektronicznej z centralnej ewidencji kierowców w ramach e-usługi „Sprawdź szkołę jazdy” będzie można sprawdzić nie tylko skuteczność OSK w przygotowaniu do egzaminu, ale także to, jak absolwenci ośrodka sprawują się na drodze: ile wypadków lub kolizji spowodowali albo ile wykroczeń drogowych popełnili.

Bat na partaczy

Bat na partaczy

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Pod tym kątem będzie można prześwietlić nie tylko szkołę, lecz także konkretnego instruktora. I tu rodzi się pytanie: jaki wpływ na skłonność danego kierowcy do popełniania wykroczeń ma instruktor, który uczył go jeździć?

– Żadnego – odpowiada krótko Krzysztof Bandos, szef Polskiej Federacji Stowarzyszeń Szkół Kierowców (PFSSK).

– Jeśli lekarz popełnia błąd przy operacji, to czy należy rozliczać uczelnię, która go uczyła? A może rozliczać wojewódzkie ośrodki ruchu drogowego, które dopuszczają do ruchu kierowców? Szkoły tylko przygotowują do jazdy, a WORD-y to weryfikują – podkreśla Bandos i postuluje, by zamiast rozliczać konkretnych instruktorów weryfikować egzaminatorów WORD. Zapowiada przy tym, że federacja będzie zabiegała o zmianę przepisów, tak by niemożliwe było rozliczanie OSK z późniejszych poczynań kierowców.

W złym świetle

Projekt rozporządzenia powstał jeszcze w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych. Obecnie sprawę prowadzi już Ministerstwo Cyfryzacji, które odpowiada za całość spraw związanych z CEPiK 2.0. W trwających właśnie uzgodnieniach generalny inspektor ochrony danych osobowych uznał część założeń e-usługi za „zbyt daleko ingerujące w prywatność instruktora nauki jazdy”.

Zdaniem GIODO informacje o liczbie osób przeszkolonych oraz o zdawalności egzaminów są adekwatne dla oceny umiejętności konkretnego instruktora i mogą być przydatne dla dokonania racjonalnego wyboru osoby szkolącej. Ale już liczba szkód, kolizji czy wykroczeń popełnianych przez kursantów danego instruktora stanowi informacje ze sfery, na którą szkolący nie ma bezpośredniego wpływu. „Dotyczą zdarzeń po zakończeniu szkolenia i zdaniu egzaminu przez kursanta. Mogą jednak, w przypadku dużej liczby zdarzeń lub wykroczeń, stawiać w bardzo niekorzystnym świetle konkretnego instruktora jazdy wobec opinii publicznej” – napisał Andrzej Lewiński, zastępca GIODO.

Ministerstwo Cyfryzacji przypomina jednak, że dane na temat instruktorów nie są powiązane z danymi osobowymi. By sprawdzić nauczyciela, trzeba będzie podać jego numer ewidencyjny. Poza tym zdaniem rzecznika resortu realizacja e-usługi ma tylko częściowo wspomóc kandydata na kierowcę w dokonaniu wyborów związanych ze staraniem się o uprawnienia. Dane o liczbie wykroczeń czy wypadków są tylko jednym z czynników, wedle których każdy będzie mógł ocenić instruktora – obok np. informacji o zdawalności jego uczniów.

– Naturalnie zachowanie się kierowcy po ukończonym pozytywnie kursie nie ma bezpośredniego związku z wcześniejszą pracą instruktora, ale są takie aspekty tej pracy, które mają związek z popełnianymi później wykroczeniami. Instruktorzy, jak wszyscy nauczyciele, pełnią też role dydaktyczne – tłumaczy Karol Manys, rzecznik Ministerstwa Cyfryzacji.

– Większość wykroczeń wynika z nieznajomości przepisów wraz z nieumiejętnością ich stosowania w czasie rzeczywistym podczas jazdy. W tej liczbie są także liczne wykroczenia dotyczące np. nieprawidłowego parkowania – twierdzi Manys.

Resort nie odpowiedział jednak na pytanie na czym opiera założenie, że większość naruszeń jest popełniana z powodu nieznajomości przepisów.

– Część wykroczeń rzeczywiście z tego wynika, ale cała masa nie ma nic wspólnego z nieznajomością prawa, np. przekroczenie prędkości. Przecież nie można powiedzieć, że ludzie jeżdżą za szybko, ponieważ nie znają przepisów – zauważa prof. Ryszard Stefański, karnista z Uczelni Łazarskiego.

– Podobnie z wypadkami, które można spowodować również nieumyślnie. Trudno będzie mówić o winie czy zaniedbaniach instruktora. Na podstawie statystyki wykroczeń trudno dokonywać jakichkolwiek wiarygodnych ustaleń – przekonuje prof. Stefański, dodając, że choć te wskaźniki mogą sygnalizować niedoskonałość szkolenia przez konkretnego instruktora, to nie znaczy wcale, że można przesądzać, że on źle szkoli.

Jak dodaje Krzysztof Szymański, prezes Polskiej Izby Gospodarczej Ośrodków Szkolenia Kierowców (PIGOSK), wpływ na zachowanie w ruchu drogowym mają przeróżne okoliczności. – Jeśli handlowiec, który musi dotrzeć do 10 miejsc w ciągu dnia, łamie przepisy, to wpływ na to ma praca, a nie instruktor, który go wyszkolił – stwierdza prezes Szymański.

Kłamstwo statystyk

Przedstawiciele szkół jazdy kwestionują też zasadność podawania statystyk dotyczących zdawalności egzaminów, bo nawet te mogą być mylące.

– Tak będzie, jeśli podaje się tylko wyniki z egzaminu praktycznego – wskazuje Krzysztof Bandos i podaje przykład. Jeśli szkoła X ma 60 proc. zdawalności na kategorię B, a drugi ośrodek Y tylko 40 proc., to na pierwszy rzut oka wydaje się, że lepiej przygotowuje ten pierwszy. Ale jeśli kursanci z ośrodka X tylko w 25 proc. zdają egzamin teoretyczny, to ze 100 osób do egzaminu praktycznego podejdzie 25. 60 proc. zdawalności na egzaminie praktycznym oznaczać będzie, że za pierwszym razem zdało go 15 osób. Natomiast jeśli w ośrodku Y połowa kursantów od razu zdaje teorię, to do egzaminu praktycznego podchodzi 50 osób. Wówczas 40 proc. zdawalność egzaminu praktycznego oznaczać będzie, że za pierwszym razem zda 20 osób. Tak więc w rzeczywistości ośrodek, który ma niższą zdawalność samej praktyki, może mieć wyższą zdawalność w ogóle.

– W statystykach zdawalności będą uwzględniani kursanci, którzy pierwszy raz zdają na prawo jazdy, jak i ci, którzy zdają egzamin ponownie, bo utracili uprawnienia za punkty. A przecież tych drugich instruktor już nie szkoli przed ponownym egzaminem – zauważa Roman Stencel z Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej OSK. 

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

reklama


Źródło:Dziennik Gazeta Prawna

Polecane

reklama

  • gość(2016-02-04 16:15) Odpowiedz 50

    Można już sprawdzić szkołę jazdy pod względem skuteczności przygotowania kursanta do egzaminu na stronie www.zdawalnosc.pl

  • tomekce(2016-02-04 14:23) Odpowiedz 40

    Proponuję również objęcie statystyką parafie, diecezje itd. . Przecież łamanie obowiązującego prawa też jest grzechem.

  • wit(2016-02-04 17:31) Odpowiedz 30

    Dobrze że UJ nie musi odpowiadać za swoich doktorantów bo tylko A. Duda doprowadziłby uczelnię do likwidacji.

  • Art(2016-02-06 10:34) Odpowiedz 00

    Może jeszcze niech wprowadzą przepis, że za każde przekroczenie przepisów jego instruktor i egzaminator dostają też mandat/punkty... paranoja. Ktoś ma zwyczajnie zarobić na aktualizacji systemu do nowych wymagań i tyle. Nie będzie to miało wpływu na bezpieczeństwo na naszych drogach. Kursanci i tak w większości wypadków wybierają szkoły najtańsze lub najbliżej miejsca zamieszkania/szkoły/pracy

  • jiki(2016-02-04 16:59) Odpowiedz 01

    Mnie zniszczył szkołę jazdy faszystowski Getin bank, bo po zmianach wymaganych marek w żaden sposób nie mogłem nabyć w systemie ratalnym samochodu lub zamienić, i po latach wydało się, że oszuści z tego parabanku dublowali i fałszowali polisy AC i nas wpisali celem wieczystych grabieży! Nasz los dopiero się odmienił po 7 latach, gdy oszuści sami wpadli, że nam nawet sfsłszowali umowę kredytową i w ogóle nie występowali jako strona, tylko podkładali świnie za pomocą oszusta z firmy euro invest group, który w zmowie z tym parabankiem dopuszczali się faszystowskich napaści! Całe strony internetowe opisują jak okradali klientów z ich oszczędności poprzez podpisywanie umów na lokatę, a tak w rzeczywistości druki były na dożycie! Hańba! Teraz nam zwrócą nasze pieniądze z należnym odszkodowaniem! Nikomu nie życzę, aby został ofiarą tego faszyzmu!

  • ABDULL(2016-02-04 19:17) Odpowiedz 01

    TRZEBA ZROBIC ZEBY NIE BYLO PSEUDO NAUCZYCIELI I EGZAMINATOROW NAUKI JAZDY TAK JAK W NIEMCZECH TEN CO UCZY ODPOWIADA ZA JAZDE KURSANTA I CZY ON UMI FAKTYCZNIE JEZDZIC A NIE TAK JAK U NAS KAZDY SOBIE I CO Z TEGO JEST

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Prawo na co dzień

Galerie

Wyszukiwarka kancelarii

SzukajDodaj kancelarię

Polecane

reklama