Zakład ubezpieczeń nie może obniżyć kwoty wypłacanej z polisy bliskim zmarłego tylko dlatego, że ofiara wypadku komunikacyjnego nie miała zapiętych pasów. Konieczne jest uprawdopodobnienie, że przy przestrzeganiu zasad bezpieczeństwa do śmierci by nie doszło – uznał Sąd Okręgowy w Nowym Sączu.
Sprawa dotyczyła zadośćuczynienia i odszkodowania wypłaconych matce chłopaka, który zginął w wypadku. Ubezpieczyciel wypłacił pewną kwotę, lecz została ona uznana przez kobietę za zbyt niską. Wynikało to między innymi z tego, że przedsiębiorca przyjął, iż ofiara wypadku przyczyniła się do śmierci w 50 proc. Powód? Będąc pasażerem siedzącym na miejscu obok kierowcy, mężczyzna nie miał zapiętych pasów. Możliwość takiego obniżenia wypłaty przewiduje art. 362 kodeksu cywilnego stanowiący, że jeśli poszkodowany przyczynił się do powstania lub zwiększenia szkody, obowiązek jej naprawienia ulega odpowiedniemu zmniejszeniu stosownie do okoliczności, a zwłaszcza do stopnia winy obu stron.
Tyle że – co podkreślił nowosądecki sąd na podstawie opinii biegłych – zapięte pasy w niczym by nie pomogły. Trudno więc mówić o przyczynieniu się przez mężczyznę. Sąd podkreślił, że tylko teoretycznie, mając zapięte pasy, mężczyzna mógłby uniknąć rozległych obrażeń czaszkowo-mózgowych. Ale nie uniknąłby już złamania kręgosłupa szyjnego i pęknięcia ściany aorty. „Przed tego typu obrażeniami, które również prowadziły do śmierci, nie chroniłyby skutecznie pasy bezpieczeństwa” – stwierdził sąd i dodał, że nie można jednoznacznie wskazać, iż przez samo niezapięcie pasów bezpieczeństwa ofiara wypadku przyczyniła się do śmierci.