Agresywne pozbywanie się niechcianych lokatorów stało się plagą. Media regularnie informują o coraz to nowych sposobach uprzykrzania życia mieszkańcom. Powód? Najczęściej nowy właściciel budynku chce przeznaczyć go na inny cel lub drastycznie podnosi czynsz, na co nie ma zgody zamieszkałych. Dochodzi do konfliktu, który kończy się odcinaniem prądu, wody i gazu. A to wszystko po to, by lokatorzy sami się wynieśli.

Problem zauważył ustawodawca. Stwierdził, że przepisy są niewystarczające i nawet w radykalnych przypadkach nie ma jak ukarać najbardziej agresywnych czyścicieli kamienic. W kodeksie karnym co prawda znajduje się art. 191 par. 1, który stanowi, że kto stosuje przemoc wobec osoby lub groźbę bezprawną w celu zmuszenia innej osoby do określonego działania, zaniechania lub znoszenia, podlega karze pozbawienia wolności do lat trzech, ale prokuratura i sądy uznawały, że odcięcie dostępu do mediów nie jest przemocą wobec osoby. Stąd też nowelizacja i od początku roku obowiązuje nowy art. 191 par. 1a. Zgodnie z nim tej samej karze podlega kto „stosuje przemoc innego rodzaju uporczywie lub w sposób istotnie utrudniający innej osobie korzystanie z zajmowanego lokalu mieszkalnego”.

– Intencją wprowadzenia tego przepisu była chęć ochrony lokatorów przed takimi zachowaniami właścicieli mieszkań – tym sformułowaniem posługuje się wprost ustawa – jak wyłączenia prądu, ogrzewania lub wody, wyjmowanie okien, zamurowywanie wejścia do mieszkania czy zamykanie pomieszczeń na kłódkę – wymienia Wojciech Rudzki, prawnik w kancelarii Eliasz Suliński w Krakowie, autor bloga Umowa Najmu

Ustawa posługuje się jednak nieprecyzyjnym sformułowaniem. Nikt nie wie, co konkretnie należałoby uznać za czyn niedozwolony w rozumieniu nowego przepisu.

– „Inne rodzaje” przemocy określi dopiero orzecznictwo, acz łatwo nie będzie – uważa Olgierd Rudak, redaktor naczelny czasopisma „Lege Artis”.

Kodeks karny w żadnym innym miejscu nie posługuje się takim sformułowaniem jak „inny rodzaj czynu”.

Wiadomo tyle, że działanie musi być czymś innym niż przemoc wobec osoby oraz groźba bezprawna (bo to reguluje przepis poprzedni).

– Jeśli to ma być coś słabszego niż groźba bezprawna, to może także nękanie propozycją aneksu do umowy, nękanie koniecznością wymiany rur? – zastanawia się Olgierd Rudak.

Kłopot jest jeszcze jeden. Nikt raczej nie ubolewa nad losem czyścicieli kamienic. Ale przepis będzie też dotyczył osób, które wynajmują jedno mieszkanie. Do tej pory, gdy nie mogły się pozbyć niepłacącego lokatora, często pozbawiały go dostępu do mediów. Teraz tego nie będą mogły zrobić.

– W społecznym odczuciu, jeżeli działania podejmowane są przez czyścicieli kamienic, to są one naganne. Ale kiedy odnosimy je do zwykłych właścicieli mieszkań, to z punktu widzenia znacznej części społeczeństwa takie zachowania są przynajmniej akceptowane, jeżeli nie popierane – potwierdza Wojciech Rudzki.

Zadłużona Polska

Zadłużona Polska

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Konsekwencje mogą ponosić również zarządzający wspólnotami mieszkaniowymi. Popularną praktyką jest bowiem odcinanie dostępu do gorącej wody tym, którzy nie płacą czynszu. Teraz będzie można takie działanie postrzegać jako przestępstwo.

– Podobnie niektórzy właściciele mieszkań pod nieobecność długotrwale zalegających z czynszem lokatorów dokonywali wymiany zamków w swoim lokalu, uniemożliwiając w ten sposób lokatorowi dalsze, bezumowne korzystanie z niego. Zgodnie z nową regulacją konsekwencje takich działań mogą być bardzo daleko idące – twierdzi adwokat Radosław Płonka, ekspert BCC i wspólnik w kancelarii Płonka Ozga.

Karze podlegać będą nie tylko ci, którzy opierają swój biznes na walce z niechcianymi lokatorami, lecz także osoby, które chcą się pozbyć osób bezprawnie zajmujących ich lokale. W efekcie do więzienia może trafić ten, kto jest faktycznie poszkodowany.

Radosław Płonka zaznacza, że skoro już ustawodawca zdecydował się na ochronę lokatorów, powinien też odpowiednio wzmocnić pozycję właścicieli mieszkań. W jaki sposób? Na przykład wprowadzając do procedury cywilnej rozwiązanie, które zapewniłoby rozpoznanie sprawy o eksmisję i przeprowadzenie egzekucji w ciągu kilku tygodni od złożenia pozwu. Obecnie zajmuje to kilka, a w niektórych przypadkach nawet kilkanaście lat.