statystyki

Niebezpieczny mit prawdy materialnej, czyli odwracanie reformy procedury karnej

autor: ger, Zbigniew Kr&#25208.12.2015, 07:45; Aktualizacja: 08.12.2015, 10:06
prawo, sąd, sprawiedliwość

Z dokonaną 1 lipca reformą k.p.k. można się zgadzać lub nie. Stwierdzić też wypada, że nie udało się uniknąć błędów w jej wprowadzaniuźródło: ShutterStock

Stanisław Jerzy Lec był poetą tak wybitnym, że z jego twórczości można czerpać cytaty na dowolną okazję. Od reklamy garniturów szytych na miarę, po szytą na miarę nowego ministra sprawiedliwości próbę odwrócenia reformy kodeksu postępowania karnego. A jest to próba niebezpieczna. Po pierwsze, stawia interes państwa nad prawa i wolności jednostki; po drugie – co znacznie bardziej niebezpieczne – jest to próba w swych założeniach po prostu naiwna.

reklama


reklama


Naiwne jest bowiem założenie, że w postępowaniu karnym w ogóle możliwa jest do osiągnięcia prawda materialna. Stawiający ją na piedestale art. 2 par. 2 k.p.k. jest przepisem o charakterze postulatu, ideału, do którego trzeba dążyć. Lecz wiara, że w realiach postępowania karnego można go osiągnąć, jest naiwna: prawda, jak każdy ideał, może być tylko wzorem, którego jednak osiągnąć się nie da. Prawda – czy to w ujęciu Arystotelesa, św. Tomasza czy Tarskiego – to temat do rozważań filozofów, ewentualnie uniwersyteckiego kursu logiki lub teorii prawa. I to pewnie będzie ostatnie miejsce, w którym prokurator, sędzia czy adwokat posługiwali się tą kategorią w klasycznym znaczeniu. Tam, gdzie rozpoczyna się proces karny, kończy się bowiem prawda, a zaczynają ustalenia śledztwa.

Wbrew pozorom nie ma w tym stwierdzeniu ani trochę cynizmu czy wyrachowania: przemawia przez nie pokora wobec realiów. W rzeczywistości nie tylko osoby, które popełniły przestępstwo, unikają odpowiedzialności, lecz także często osoby rzeczywiście niewinne zostają skazane. Tak było, jest i będzie. Gdy przychodzi zmierzyć się z tym problemem, zawsze będę się opowiadał za tym, by wypuścić pięciu sprawców, niż skazać jednego niewinnego. Resort sprawiedliwości, wycofując się z reformy k.p.k., zdaje się wybierać drogę wręcz odwrotną.

Wiceminister sprawiedliwości dr Marcin Warchoł, tłumacząc potrzebę odwrócenia reformy k.p.k., cytuje Leca: „I bezstronni nie są bezstronni. Są za sprawiedliwością” („Kontradyktoryjność odwołana” – DGP 232/2015). Tyle że autor nie przeciwstawił sobie bezstronności i sprawiedliwości. Wręcz przeciwnie: to w bezstronności, nie zaś w trudnej lub niemożliwej do osiągnięcia prawdzie materialnej, upatrywał sprawiedliwości. Najprościej mówiąc, sprawiedliwe będzie taki stan, w którym osoba winna poniesie karę, a osoba niewinna uniknie niesłusznego skazania. Wobec niemożliwości idealnego ustalenia prawdy materialnej, sprawiedliwym będzie takie ukształtowanie procesu karnego, które stworzy najlepsze warunki do osiągnięcia takiego stanu. Proces kontradyktoryjny, choć także nie idealny, daje lepszą ku temu możliwość.


Pozostało jeszcze 73% treści

PROMOCJA
Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc już od 33,00 złZamów abonament

Przeczytaj artykuł
Koszt SMS-a 2,46 złZapłać sms-emMasz już kod?
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

Polecane

reklama

  • Miro(2015-12-08 08:18) Odpowiedz 30

    Wielu adwokackich lobbystów przekonuje się że ta reforma też odbiera im chleb służąc kombinatorom w wielkich sprawach albo bandytom po prostu. Ale nie autor - poeta

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Prawo na co dzień

Galerie

Wyszukiwarka kancelarii

SzukajDodaj kancelarię

Polecane

reklama