statystyki

Psujemy prawo już na etapie tworzenia

autor: Cezary Kosikowski04.09.2015, 11:00; Aktualizacja: 04.09.2015, 11:36
prawo-wymiar sprawiedliwości

Przyczyny psucia prawa na etapie jego tworzenia wiążą się ze złożonością procesu legislacyjnego i niedocenianiem znaczenia jego poszczególnych fazźródło: ShutterStock

Szycia ubrań nie zleca się szewcom, a budowania mostów weterynarzom, natomiast tworzenie prawa nie zna już takich ograniczeń. Efekty wszyscy znamy - tłumaczy Cezary Kosikowski, prof. zw. dr hab., kierownik Katedry Prawa Gospodarczego Publicznego Uniwersytetu w Białymstoku

Reklama


Reklama


Psucie prawa rozpoczyna się już w fazie jego tworzenia. Nauka i praktyka niejednokrotnie wskazują przykłady naruszania przez prawodawcę dyrektyw tzw. poprawnej legislacji. Wówczas wartość nawet najlepszych konstrukcji może zostać osłabiona (później prawo może ulegać dalszemu zepsuciu, gdy jest niepoprawnie interpretowane i stosowane).

Czyżbyśmy nie mieli odpowiedniej infrastruktury legislacyjnej, na którą składa się klarowny podział kompetencji prawodawczych oraz unormowanie zasad i form wykonywania czynności legislacyjnych? Nie, wręcz przeciwnie. W Konstytucji RP oraz ustawach zwykłych, a także w regulaminach lub statutach różnych organów i organizacji precyzyjnie wskazano, kto i jak ma tworzyć prawo, kto ma wspierać ten proces ekspertyzami, opiniami, konsultacjami i uzgodnieniami. Uregulowano też zasady legalnego uprawiania lobbingu legislacyjnego. Prawo unijne określiło natomiast sposoby implementacji unijnych rozwiązań i harmonizacji z nimi prawa krajowego. Powołano kilka komisji kodyfikacyjnych oraz liczne zespoły opiniodawcze (np. Radę Legislacyjną). Parlamentarzystom zapewniono fachową pomoc w sprawach legislacji. To wszystko jest i sporo kosztuje, a efektów tworzenia dobrego prawa wciąż nie ma! Dlaczego?

Przyczyny psucia prawa na etapie jego tworzenia wiążą się ze złożonością procesu legislacyjnego i niedocenianiem znaczenia jego poszczególnych faz. Są też inne przesłanki, ale zawsze są one związane z błędami popełnianymi przez uczestników procesu legislacyjnego. Ci ostatni nie w pełni uświadamiają sobie rolę, jaką mają do odegrania, prezentują zróżnicowany poziom wiedzy prawniczej (zwłaszcza na temat szczególnych ustaw, takich jak budżetowe czy daninowe), nie znają się na implementacji prawa unijnego. Wiele nieprawidłowości występuje też w procesie uprawiania lobbingu legislacyjnego. Wszystko to w sumie jest skutkiem braku dostatecznej kontroli tworzenia i stosowania prawa obowiązującego, a także braku odpowiedzialności za wykonywanie czynności legislacyjnych przez osoby fizyczne.

Szczegółowa analiza wymienionych zagadnień wymagałaby zajęcia znacznie obszerniejszego miejsca, niż pozwalają na to ramy felietonu. Ale takich analiz nie brakuje, bo dostarcza ich systematycznie nauka prawa oraz zawierają je niektóre opracowania urzędowe (np. raporty o stanie prawa sporządzane przez Radę Legislacyjną, raporty NIK i niektórych ministerstw). Tyle tylko, że nie czytają ich ci, którzy powinni. Dlatego w Polsce wciąż źle tworzy się prawo.

Proces legislacyjny składa się z kilku następujących po sobie faz, z których każda jest ważna. Nie można więc w tworzeniu prawa wybierać drogi na skróty, bo ta jak zwykle okazuje się być zawodna. Od lat staram się wytłumaczyć komu trzeba i to na różne sposoby, że jeśli chcesz coś uregulować, tworząc nakazy lub zakazy oraz uprawnienia i obowiązki, to najpierw dokładnie sprawdź, czy interwencja ze strony państwa jest potrzebna oraz z jakiego powodu lub w czyim leży interesie. Prawo należy tworzyć profesjonalnie, tak jak krawiec szyje ubrania, a inżynier buduje mosty. Dlatego szycia ubrań nie zleca się szewcom, a budowania mostów weterynarzom, natomiast tworzenie prawa nie zna już takich ograniczeń.

W teorii legislacji mówi się o fazie tzw. prac przedlegislacyjnych. Tymczasem notorycznym błędem naszych twórców prawa jest to, że nie dostrzegają oni jej znaczenia. Lekceważy się potrzebę stałego prowadzenia analiz i dokonywania ocen stanu prawa obowiązującego. Nie przywiązuje się też znaczenia do długofalowych i wieloletnich strategii oraz programów społecznych i gospodarczych, które wytyczają perspektywy naszej przyszłości i dzięki prawu zapewniają realizację założonych celów. Nawet jeśli przepisy przewidują obowiązek przeprowadzania jakichś badań, to nie ma wyraźnie sformułowanego nakazu, aby wnioski z nich płynące stanowiły podstawę tworzenia stosownych regulacji prawnych. Zaś twórcom prawa myśl ta sama nie chce przyjść do głowy.

Inny błąd legislacyjny polega na pomijaniu lub niedocenianiu roli założeń ogólnych ustawy. Wystarczy przyjrzeć się naszej praktyce legislacyjnej. Najczęściej nie sporządza się założeń ustawy, a jeśli już, to nie znajdziemy w nich żadnego odniesienia do dokumentów programowych i analitycznych, o których wspomniałem wyżej. Tymczasem to właśnie one powinny pokazywać, w jaki sposób projektowany akt ma realizować cele sformułowane w strategiach i programach społeczno-gospodarczych oraz uwzględniać wnioski płynące z analizy i oceny stanu prawa. Dokumenty te nie mogą się natomiast wzajemnie zastępować.


Pozostało jeszcze 76% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 89,90 zł
Zamów abonament

Mam już kod SMS
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

Polecane

Reklama

  • StAAbrA(2015-09-04 21:00) Odpowiedz 00

    Jeszcze jeden zatroskany POdłączył się do chóru bredzących o tzw. przyczynach funkcjonowania w
    POlsce , tzw. złego prawa .
    Do kogo ta gadka Czaruś , czarowniczku ?

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Prawo na co dzień

Galerie

Wyszukiwarka kancelarii

SzukajDodaj kancelarię

Polecane

Reklama