Wcześniej trybunał umorzył – z przyczyn formalnych – sprawy pytań prawnych związanych z zamrożeniem waloryzacji wynagrodzeń od 2011 r. (P 44/13, P 7/15 i P 52/15). Nie rozstrzygnął ich merytorycznie ze względu na nieprawidłowy sposób zakwestionowania przepisów oraz utratę ich mocy obowiązującej.

W swym postanowieniu sygnalizacyjnym TK przyznaje, że nie istnieje bezwzględne prawo podmiotowe pracowników sfery budżetowej do automatycznej waloryzacji wynagrodzeń o określone kwoty. Nie ulega jednak wątpliwości, że także te osoby są objęte konstytucyjnymi gwarancjami, wynikającymi z zasady zaufania obywateli do państwa, równości oraz prawa do ochrony praw majątkowych. I uzasadnieniem dla zamrożenia ich płac nie może być jedynie ogólnikowe powołanie się na trudną sytuację budżetową.

TK wytyka, że w procesie legislacyjnym zabrakło dowodów, by rząd lub ustawodawca w ogóle przeprowadził analizy, czy utrzymywanie zamrożenia od 2011 r. jest proporcjonalne do zmian w sytuacji gospodarczej Polski.

– Politycy wielokrotnie wskazują na konieczność usprawnienia działania wymiaru sprawiedliwości, jednak zapominają, iż instytucje to również ludzie w nich pracujący. Bez zapewnienia im elementarnych podstaw egzystencji obietnice usprawnienia systemu stają się tylko pustymi frazesami - uważa Barbara Chrobak, wiceprzewodnicząca Związku Zawodowego Prokuratorów i Pracowników Prokuratury RP.

– Doceniamy, że TK zwrócił uwagę Sejmu na tę kwestię. Inną sprawą jest, czy wymagało to aż skierowania do TK kilkunastu pytań prawnych przez sądy z całego kraju. Sprawa zamrożenia waloryzacji jedynie niektórych kategorii pracowników sfery budżetowej pokazuje smutną rzeczywistość, w której państwo polskie dzieli swoich urzędników na lepszych i gorszych – komentuje Marcin Puźniak, zastępca przewodniczącego MOZ NSZZ „Solidarność” Pracowników Sądownictwa.