statystyki

Dębowski: Czy gorsze i droższe zastąpi lepsze i tańsze

autor: Rafał Dębowski02.02.2015, 07:22; Aktualizacja: 02.02.2015, 08:54
Adw. Rafał Dębowski, Sekretarz Naczelnej Rady Adwokackiej

Adw. Rafał Dębowski, Sekretarz Naczelnej Rady Adwokackiejźródło: DGP

Publikacja dr. Witolda Klausa i Agaty Winiarskiej pt. „100 mln zł na iluzoryczną pomoc” (DGP, 21 stycznia 2015 r.) wymaga odpowiedzi. Również przez wzgląd na opinię Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka o projekcie ustawy o nieodpłatnej pomocy prawnej.

Reklama


Reklama


Nie ma sporu, że zakres przedsądowej pomocy prawnej dla ubogich mógłby być szerszy. Więcej: konieczne jest wprowadzenie pełnomocnika z urzędu w postępowaniach administracyjnych i podatkowych. Ale nie można się zgodzić, by nieodpłatna przedsądowa pomoc prawna obejmowała pisanie pism procesowych. Wszak ubogi już dziś może żądać przyznania mu pełnomocnika z urzędu, który napisze mu wszystkie pisma w sprawie. Po co to zmieniać?

Słuszny jest również postulat, by zakres uprawnionych do pomocy prawnej był szerszy. Ograniczenie tego kręgu do beneficjentów pomocy społecznej może pozbawić pomocy tych, których nie stać na poradę w chwili, gdy mają taką potrzebę. Zasadny jest również postulat dopuszczenia aplikantów do udzielania przedsądowej pomocy prawnej. Ale aplikant, jako kandydat do zawodu, w systemie pomocy prawnej z urzędu nie może być samodzielnym graczem. Kłóciłoby się to z istotą aplikacji. Aplikant powinien udzielać porad, ale pod nadzorem i na ryzyko swojego patrona. Wystarczy tu drobna zmiana przepisów rozszerzająca zakres uprawnień aplikanta.

Nie można się natomiast zgodzić z postulatem dopuszczenia do systemu nieodpłatnej przedsądowej pomocy prawnej dla najuboższych osób nieposiadających uprawnień zawodowych: studentów i nieprawników po różnego rodzaju kursach. Wątpliwe jest nawet to, czy wolno dopuścić do tego typu porad magistrów prawa, za słabych, by zdać państwowy egzamin wstępny na aplikację. Kierując się celami HFPC, w tym propagowaniem praw człowieka jako podstawy funkcjonowania państwa i społeczeństwa, postawię kilka pytań: czy ubodzy mają prawo powierzać swoje problemy osobom objętym tajemnicą zawodową? Czy mają prawo, by doradca posiadał doświadczenie i umiejętność samodzielnego wykonywania zawodu prawniczego, potwierdzoną zdanymi egzaminami państwowymi? Czy nie ma żadnego ryzyka, gdy osoba udzielająca pomocy prawnej z zakresu prawa cywilnego i procedury cywilnej (odsetek takich spraw wynosi 15 proc. – to druga kategoria spraw) nigdy nie była w sądzie i nie wie, jak na udzieloną poradę prawną zapatrywać się będzie wymiar sprawiedliwości? Czy osoby ubogie mają prawo wymagać, aby doradzający ponosił odpowiedzialność dyscyplinarną za swoje zaniedbania lub przewinienia? I w końcu – parafrazując tezę dr. Klausa i p. Winiarskiej – czy wiedza i doświadczenie adwokata lub radcy prawnego są rzeczywiście tak cenne i zbyt drogie, by oferować je wyłącznie osobom zamożnym?


Pozostało jeszcze 70% treści

PROMOCJA
Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc już od 33,00 złZamów abonament

Przeczytaj artykuł
Koszt SMS-a 2,46 złZapłać sms-emMasz już kod?
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

Polecane

Reklama

  • ŻNIWIARZ(2015-02-02 17:59) Odpowiedz 00

    MY BIEDNI NIE CHCEMY WASZEJ POMOCY.

    CHCEMY ABYŚCIE SIĘ ODP... OD NAS.

    CHCEMY SAMI SOBIE POMAGAĆ, A NIE UZYSKIWAĆ POMOC W WYNIKU KTÓREJ WY SAMI SIĘ NAŻRECIE.
    ZNIEŚĆ PRZYMUS ADWOKACKI I POMOCE NIE BĘDĄ POTRZEBNE.

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Prawo na co dzień

Galerie

Wyszukiwarka kancelarii

SzukajDodaj kancelarię

Polecane

Reklama