statystyki

Prof. Ewa Łętowska punktuje sędziów, którzy sądzą bez zrozumienia

autor: Ewa Łętowska29.08.2014, 00:00; Aktualizacja: 29.08.2014, 08:26
prof. Ewa Łętowska prawniczka, pierwszy polski rzecznik praw obywatelskich, sędzia Trybunału Konstytucyjnego w stanie spoczynku

prof. Ewa Łętowska prawniczka, pierwszy polski rzecznik praw obywatelskich, sędzia Trybunału Konstytucyjnego w stanie spoczynkuźródło: Materiały Prasowe

„Sąd orzekł jak orzekł, a nikomu nic do tego”. Nie wymyśliłam tego powiedzonka. Kursuje ono w środowisku. Można w nim widzieć wyraz cichej rezygnacji, ale chyba – co bliższe prawdy – arogancji władzy.

Reklama


Bo to prawda, że wyrok w imieniu Rzeczypospolitej zawsze wiąże, niezależnie od tego, jak nieprawidłowe byłoby samo rozstrzygnięcie, nieporządne uzasadnienie, postępowanie poprzedzające wyrok – pełne zaniedbań, a rozumowania – nie do przyjęcia. Nadmierna wiara tylko w siłę zwalnia bowiem od staranności o poziom argumentacyjny wyroku, a nawet może przykrywać niedbalstwo w orzekaniu czy sporządzeniu wyroku. Skoro i tak wiąże...

Dlatego cytowane powiedzonko nie jest takie niewinne. Na antypodach lokuje się inne, bardzo słynne zdanie (lata dwudzieste ubiegłego stulecia, Anglia, Lord Heward), w nieco uproszczonym tłumaczeniu brzmiące mniej więcej tak: „Zasadnicze znaczenie ma, aby wyrok przekonywał, że sprawiedliwość rzeczywiście wymierzono”. Polskie powiedzonko trochę za łatwo rozgrzesza sąd z rzetelności zawodowej, nakazującej sądzić ze zrozumieniem, co oznacza wymierzanie sprawiedliwości, a nie formalne przemielenie sprawy (i to powolutku). U nas sporo mielenia, za mało wymierzania sprawiedliwości, a jeszcze mniej troski o to, aby przekonać, że ją wymierzono. Wiara tylko w siłę wyroku powoduje brak dbałości o siłę argumentacji jako źródła zaufania do sądu i prawa.

Polska jest krajem o deficycie zaufania społecznego – ekonomiści i socjologowie coraz częściej w tym właśnie braku upatrują hamulców rozwoju. Prawo, wymiar sprawiedliwości z natury rzeczy powinny być czynnikami budowy zaufania – jeśli przekonują siłą argumentu. „Sąd orzekł jak orzekł i nikomu nic do tego”?

Skłonność do bylejakości


Pozostało jeszcze 71% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję
Więcej na ten temat

Reklama


Artykuły powiązane

Polecane

Reklama

Komentarze (10)

  • norbi(2014-08-29 11:38) Zgłoś naruszenie 00

    daj Boże takich Sędziów w rejonie

    Odpowiedz
  • Kuszelas(2014-08-30 15:27) Zgłoś naruszenie 00

    Brawo, Pani Profesor- kapitalny artykuł!!!

    Odpowiedz
  • Kazimierz(2014-08-29 12:55) Zgłoś naruszenie 00

    Szanowna Pani Profesor. Z życia sądowego rejonowego wzięte: Wyrok skanadliczny, powód złożył pozew na pracodawcę a Sąd nakazał zapłacić powodowi na rzecz nie pozwanej firmy tylko imiennie dla właściciela firmy lekarza. W trakcie trzyletniego procesu doszło do poświadczenia nieprawdy, gdzie adwokat wnosił a Sąd nawet się tym nie zajął. Orzeczenie do wyroku było tak sknstruowane że sytuacje się powtarzały tylko była zmiana danych słów i w efekcie całe uzasadnienie było długie. Powód zwrócił się o sprawiedliwość do Sądu i za to został ukarany, a pozwany straszył powoda wykuciem oka, a w trakcie procesu doszło do zabójstwa osoby całkowicie niewidomej. Pani Profesor to jest rejonowa rzeczywistość. Gdyby Sędziowie rozpatrywali sprawy tak jak Pani opisuje to byłoby wspaniale a i ja swego czasu także miałem inne zdanie o roli Sędziów niż mam obecnie. Z apelacją nastąpiła machlojka a były pisma również do Prezesa Sądu Okręgowego i do Krajowej Rady Sądowniczej i nic. Osoba niepełnosprawna przegrała z kretesem bo wszędzie powoływano się na Konstytucję Art. 173 i nawet z Palestry pismo iż sprawa podlega pod Cywilno-Karną i nic. Taka jest Sądowa rzeczywistość.

    Odpowiedz
  • anna(2014-08-31 17:11) Zgłoś naruszenie 00

    No i co z tego wynika że wszyscy wiedzą iż źle się dzieje w sądownictwie, sędziowie szybko zapominają o składanym ślubowaniu i przy orzekaniu kierują się prywatą co widoczne jest gołym okiem szczególnie w małomiasteczkowym środowisku, gdzie adwokat dzwoni do kolegi prokuratora zrób tak i tak, ten z kolei gada sobie z sędzią i jeszcze przed rozprawą układ trio wie jaki będzie wyrok w danej sprawie. A naprawa tego zepsucia wydaje się prosta, należy utworzyć specjalną komórkę może przy SN może przy MS do której można by kierować wyroki wydane wbrew prawu celem tego stwierdzenia i sędzia który orzekł z naruszeniem przepisów kodeksowych dostaje do akt upomnienie, potem naganę, a po kilku takich interwencjach należy się z takim pożegnać, niech idzie na wolny rynek i tam sprzedaje swoje mądrości i zarabia swoją wiedzą sam na siebie, a obecnie skoro wie że jemu nic nie zagraża to po co będzie się wysilał, robotę odwala byle jak i aby do przodu. Tak niestety wygląda nasz wymiar tylko z nazwy sprawiedliwości, ale o tym przekonują się dopiero ci co tam trafią ze swoją życiową sprawą, tak jak chociażby Kazimierz

    Odpowiedz
  • Maruś(2014-08-31 20:30) Zgłoś naruszenie 00

    Bardzo delikatnie napisane, pani Profesor. W środowisku sędziowskim, jak to wiadać po uchwałach KRS Iustiti i innych organizacji korporacyjnych, królują schematyzmn myślenia, brak wyobraźni, hipokryzja i konformizm. Obowiązującą wykładanią jest wykładania literalna, zwłaszcza, gdy w grę wchodzi osoba mało znacząca, ktorej nie stać na profesonalnego pełnomocnika. Uzasadnienia ograniczające się do przytoczenia przepisów piszą właśnie sędziowie, nie asystenci. Żadem z nich nie pozwoliłby sobie na to. Sedziów kształci się kładąc nacisk na pojemność pamięci, a nie umiejetność myślenia. Wedle KRS podstawowym kryterium naboru do zawodu są stopnie na dyplomach, do nich ogranicza się ocena dorobku kandydata. Taki schemtayzm myśłenia widać też w wyrokowaniu - brak samodzielności, odwoływanie się w sprawach oczywistych do opinii biegłych, nieumiejętność podejmowania decyzji, segregowania materiału dowodowego, często infantylizm, brak dojrzałości. Pani Profsesor pisze o sprawach cywilnych, ubezpieczeń społecznych, o wpływie długiego procedowania na życie stron. Tragicznie jest w sądach rodzinnych, gdzie trafiają osoby nie majace nawet podstawowej wiedzy o rozwoju człowieka, jego funkcjonowaniu. opierające się na własnych doświadczeniach, często kształotwanych przez stereoptypy i niską kulturę społeczną. W tych sądach podejmuje się decyzje ważące na życiu człowieka. Jak sprawa o ustalenie miejsca pobytu dziecka może trwać trzy lata? W momencie, kiedy się zaczęła dziecko miało dwa latka, wkrotce pójdzie do szkoły, a sprawa nadal nie jest rozstrzygnięta. Dopiero zainteresowanie RPD zmusiło sędzię do wyznaczania terminów szybciej niz raz na pół roku. Czy nie oznacza to braku świadomości, braku odpowiedzilności, wrażliwości społecznej? Trzerba zmienić system nier przystający juz do współczesności, a żeby zmienić system trzeba zmienić sposób myśłenia i koło się zamyka. Czy tak tworzone środowisko jest w stanie znaleźć w sobier ludzi posiadających odpowiednie zasoby i siłę? Bardzo wątpię.

    Odpowiedz
  • MM(2014-08-31 20:53) Zgłoś naruszenie 00

    Tłumaczę sędzi rodzinnej, że co tylko wprowadziliśmy się do obszernego domu wybudowanego z mojej pracy na dachach w US, żona, nie pracuje, rodzina jest na moim utrzymaniu, pieniędzy w domu nie brakuje zonie chodzi tylko o izolowanie dzieci od ojca i po to jest wyrok alimentacyjny kombinowany. Sędzia - tu nie ma mowy o tym czy alimenty będą czy nie będą tu jest kwestia ile. Zasądziła 125 zł na jedno dziecko czyli 4 złote na dzień. A gdyby tak wykonać wyrok "literalnie"? Wystarczyło by na jedną drożdżówkę dziennie. Piszę to po 20 latach od wydania wyroku i z takiej perspektywy napiszę, że to był wyrok likwidujący rodzinę tak jak strzał w potylicę likwiduje człowieka. Matczyna 20 letnia izolacja wyrządziła dzieciom potworne szkody, straty, krzywdy, spustoszenie w świadomości. Nie ma rozpraw kontrolnych bo kontrola mogła by ujawnić rzeczywiste intencje "sądu rodzinnego".

    Odpowiedz
  • MM(2014-08-31 21:40) Zgłoś naruszenie 00

    Zaraz, ale zacznijmy od sędziów Trybunału Konstytucyjnego. Pytałem TK czy ważny jest wyrok (zarządzenia administracyjne właściwie) nie poprzedzony ustaleniem istoty ochrony czyli podmiotu chronionego, wartości chronionej i celu dla zespołu procesowego jako całości. Sędziowie Trybunału uciekli przed pytaniami. Korespondencję prezentuję na stronie ochronarodziny.pl w zakł. Korespondencje.

    Odpowiedz
  • Maria(2014-08-29 18:46) Zgłoś naruszenie 00

    Szanowna Pani Profesor
    Zawsze miała Pani trafne rozpoznanie nt naszego systemu sądowniczego. To wszystko nie jest dla zwykłych ludzi. Postępowanie sądowe dotyczące zniesienia współwłasności trwa 27 lat (!) a sąd nie bierze pod uwagę, że rozpoczęło się w 1988 r a więc za czasów funkcjonowania innego systemu, w którym w spadkach otrzymywało się jakiś majątek a nie długi. Sąd nie może wyobrazić sobie (zgodnie z zeznaniami świadków), że często stosowało się procedurę odrzucenia spadku w zamian za umowę przekazania jakiegoś składnika majątku jako podział majątku spadkowego by płacić mniejszy podatek lub by publicznie nie ujawniać posiadanych dóbr. Zupełnie jakby sędziowie byli oderwani od rzeczywistości albo nie mieli żadnego doświadczenia życiowego.Sąd uzasadnia swoje postanowienie zniesienia współwłasności"... w tym postępowaniu spadkowym..." Czyli ctr c, ctr v bez zastanowienia, z kompletnym lekceważeniem człowieka, o którego losie się decyduje. Kolejny kwiatek z uzasadnienia: sąd nie dał wiary zeznaniom wnioskodawcy ponieważ były niespójne, sprzeczne z sobą i zeznaniami świadków..." wniosek- sąd daje wiarę wnioskodawcy, że żadnej umowy nie bvło. Przy okazji toczącego się postępowania sąd powołuje 10 biegłych, z których jedna, pani Jolanta Smolińska, dokonywała wycen trzykrotnie. We wrześniu 2007 określiła stan techniczny budynku na działce jako zadawalający i całość wyceniła na 566 740 zł. w styczniu 2009 - czyli półtora roku później gdy zaczął się krach na rynku nieruchomości wartość nieruchomości wzrosła wg biegłej do 710 470 zł. choć budynek określiła jako obciążenie dla gruntu.W sierpniu 2009 r. ta nieruchomość obciążona niepotrzebnym budynkiem wg tej samej bieglej warta była już 1 163 000 zł. DWUKROTNIE WIECEJ NIŻ PÓŁTORA ROKU TEMU. Jakieś olśnienie spłynęło na biegłą? Jeśli tak to jakie?
    Sąd ocenił wycenę jako rzetelną i na jej podstawie zasądził spłatę.l Przecież to jest paranoja. Gdzie w Polsce nieruchomości podrożały o 100% w ciągu półtora roku?
    Dodatkowo Sąd zasądził sprzecznie z logiką, dowodami, doświadczeniem, wiedzą, że nikt normalny nie odrzuca znacznego spadku w zamian za nic i ...nic nie można z takim orzeczeniem zrobić. Zostaje jeszcze Strasburg, które być może kiedyś...
    Przykład kolejny - w 1962 wywłaszczono właścicieli z nieruchomości, do której nabyli prawo własności w 1955 r. po 10 -cio letnim terminie jaki wskazywał dekret o majątkach porzuconych i opuszczonych.
    Wywłaszczono na podstawie wniosku " WYWŁASZCZYĆ W CELU REALIZACJI PLANÓW GOSPODARCZYCH POLEGAJĄCYCH NA SPRZEDAŻY"
    Sprawa toczy się od 1993 r. przed różnymi urzędami, ostatnio jest w Min. Gospodarki morskiej i infrastruktury, które zamotało z wysyłaniem pism a w związku z tym dotrzymywaniem terminów i złożyło kasację od postanowienia NSA dotyczącego przywrócenia terminu do złożenia odwołania od pisma, którego Min. nie przysłało. Zamiast zająć się prawnymi podstawami wywłaszczenia i przesłankami do zwrotu nieruchomości - idzie w zaparte posługując się metodami `a la Putin- postępem, kłamstwem, matactwem. Jak normalny obywatel mając takie doświadczenia może mieć jakiekolwiek zaufanie do swojego Państwa i jego wymiaru prawa, należałoby powiedzieć wymiaru niesprawiedliwości.
    Przecież orzeczenia sądów są nieprzewidywalne, brane z sufitu, nie mające nic wspólnego ze sprawiedliwością.
    Nie wiem czy Pani Profesor czasem bywa incognito na sali sądowej? Człowiek wchodząc wie, że przeszkadza w spokojnym spędzeniu dnia, jest petentem, którego należy się jak najszybciej pozbyć. A Konstytucja i jej zapisy? A prawo do rzetelnego osądu? Kto dziś o tym pamięta i bierze pod uwagę? Serdecznie Panią pozdrawiam i trzymam kciuki za uzdrawianie tego chorego i wrogiego systemu.

    Odpowiedz
  • Maria(2014-08-29 18:51) Zgłoś naruszenie 00

    Szanowna Pani Profesor
    Zawsze miała Pani trafne rozpoznanie nt naszego systemu sądowniczego.
    To wszystko nie jest dla zwykłych ludzi. Postępowanie sądowe dotyczące
    zniesienia współwłasności trwa 27 lat (!) a sąd nie bierze pod uwagę,
    że rozpoczęło się w 1988 r a więc za czasów funkcjonowania innego systemu, w którym w spadkach otrzymywało się jakiś majątek a nie długi. Sąd nie może wyobrazić sobie (zgodnie z zeznaniami świadków), że często stosowało się procedurę odrzucenia spadku w zamian za umowę przekazania jakiegoś składnika majątku jako podział majątku spadkowego by płacić mniejszy podatek lub by publicznie nie ujawniać posiadanych dóbr. Zupełnie jakby sędziowie byli oderwani od rzeczywistości albo nie mieli żadnego doświadczenia życiowego.Sąd uzasadnia swoje postanowienie zniesienia współwłasności"... w tym postępowaniu spadkowym..."
    Czyli ctr c, ctr v bez zastanowienia, z kompletnym lekceważeniem człowieka, o którego losie się decyduje. Kolejny kwiatek z uzasadnienia: sąd nie dał wiary zeznaniom wnioskodawcy ponieważ były niespójne, sprzeczne z sobą i zeznaniami świadków..." wniosek- sąd daje wiarę wnioskodawcy, że żadnej umowy nie bvło.
    Przy okazji toczącego się postępowania sąd powołuje 10 biegłych, z których jedna,
    pani Jolanta Smolińska dokonywała wycen trzykrotnie.
    We wrześniu 2007 określiła stan techniczny budynku na działce jako zadawalający i całość wyceniła
    na 566 740 zł.
    w styczniu 2009 - czyli półtora roku później gdy zaczął się krach na rynku nieruchomości wartość nieruchomości wzrosła wg biegłej
    do 710 470 zł.
    choć budynek określiła jako obciążenie dla gruntu.W sierpniu 2009 r. ta nieruchomość obciążona niepotrzebnym
    budynkiem wg tej samej bieglej warta była
    już 1 163 000 zł.

    DWUKROTNIE WIECEJ NIŻ PÓŁTORA ROKU TEMU. Sąd ocenił wycenę jako rzetelną i na jej podstawie zasądził spłatę.
    l Przecież to jest paranoja. Gdzie w Polsce nieruchomości podrożały o 100% w ciągu półtora roku?
    Dodatkowo Sąd zasądził sprzecznie z logiką, dowodami, doświadczeniem, wiedzą, że nikt normalny nie odrzuca znacznego spadku w zamian za nic i ...nic nie można z takim orzeczeniem zrobić. Zostaje jeszcze Strasburg, które być może kiedyś...
    Przykład kolejny - w 1962 wywłaszczono właścicieli z nieruchomości, do której nabyli prawo własności w 1955 r. po 10 -cio letnim terminie jaki wskazywał dekret o majątkach porzuconych i opuszczonych.
    Wywłaszczono na podstawie wniosku
    " WYWŁASZCZYĆ W CELU REALIZACJI PLANÓW GOSPODARCZYCH
    POLEGAJĄCYCH NA SPRZEDAŻY"
    Sprawa toczy się od 1993 r. przed różnymi urzędami, ostatnio jest w Min. Gospodarki morskiej i infrastruktury, które zamotało z wysyłaniem pism a w związku z tym dotrzymywaniem terminów i złożyło kasację od postanowienia NSA dotyczącego przywrócenia terminu do złożenia odwołania od pisma, którego Min. nie przysłało.
    Zamiast zająć się prawnymi podstawami wywłaszczenia i przesłankami do zwrotu nieruchomości - idzie w zaparte posługując się metodami `a la Putin- postępem, kłamstwem, matactwem. Jak normalny obywatel mając takie doświadczenia może mieć jakiekolwiek zaufanie do swojego Państwa i jego wymiaru prawa, należałoby powiedzieć wymiaru niesprawiedliwości.
    Przecież orzeczenia sądów są nieprzewidywalne, brane z sufitu, nie mające nic wspólnego ze sprawiedliwością.
    Nie wiem czy Pani Profesor czasem bywa incognito na sali sądowej? Człowiek wchodząc wie, że przeszkadza w spokojnym spędzeniu dnia, jest petentem, którego należy się jak najszybciej pozbyć. A konstytucja? A prawo do rzetelnego osądu?
    Kto dziś o tym pamięta i bierze pod uwagę?
    Serdecznie Panią pozdrawiam i trzymam kciuki za uzdrawianie tych chorych, wrogich struktur i nawyków.

    Odpowiedz
  • a(2014-09-01 18:23) Zgłoś naruszenie 00

    Mam prawie 70 lat i w życiu nie widziałem większych bydlaków od prokuratorów i sędziów - chociaż z nimi wygrywam , bo się gubią z tego powodu ,że kłamią.
    Ale ich kąśliwość , arogancja i chciwość jest niedościgniona i bardzo niebezpieczna dla obywatela.!
    Myślę że połowa skazanych , to niewinnie skazani. To żadna sprawiedliwość. ! Kpina.! Dobrze ,że w ogóle pozwolili i dali prawo do odwołań , wprawdzie to nie daje uniewinnienia i nie rozstrzyga sprawy ale uchylenie w celu dalszego maltretowania stron i robienia wrażenia -jak bardzo sądy są potrzebne i niezastąpione. Prowadząc sprawy latami dbają o swoje portfele i wcale nie przejmują się tym kto za to płaci, z czegoś trzeba żyć.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Galerie

Wyszukiwarka kancelarii

SzukajDodaj kancelarię

Polecane

Reklama