Opłata sądowa wnoszona przy skargach dotyczących zamówień publicznych nie może wynosić 5 mln zł – orzekł we wtorek Trybunał Konstytucyjny. Chociaż wyrok zapadł w sprawie zupełnie innej firmy, to pierwszym jego efektem może być rozstrzygnięcie sporu, w którym Poczta Polska złożyła skargę na wynik głośnego, wygranego przez PGP, przetargu na obsługę przesyłek sądowych. W tym wypadku nie wyznaczano rozprawy właśnie ze względu na wątpliwości dotyczące wysokości opłaty sądowej.

– Wyrok TK otwiera drogę do merytorycznego rozstrzygnięcia naszej skargi. Potwierdza też to, co Poczta Polska mówiła od samego początku, czyli że przepis dotyczący opłaty sięgającej 5 mln zł jest niekonstytucyjny – mówi Piotr Bielarczyk, dyrektor pionu prawnego Poczty Polskiej. – Dlatego wpłaciliśmy 100 tys. zł, czyli maksymalną opłatę w sprawach cywilnych i jednocześnie wnieśliśmy o zwolnienie z kosztów ponad tę kwotę, argumentując to właśnie niekonstytucyjnością przepisu ustanawiającego wyższą opłatę – dodaje.

Ile taraz będzie kosztowała skarga

Ile taraz będzie kosztowała skarga

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Jednocześnie też Poczta wniosła o odroczenie sprawy do czasu, aż TK wyda wyrok. Teraz, gdy jest on już znany, sąd nie powinien domagać się podwyższenia wniesionej kwoty. Co więcej, Poczta ma szansę odzyskać część pieniędzy, gdyż po uchyleniu zakwestionowanego przepisu opłata powinna wynieść 75 tys. zł.

Czekając na werdykt

Chociaż kontrakt na dostarczanie przesyłek sądowych jest realizowany od początku roku, to uwzględnienie skargi Poczty może zakończyć się unieważnieniem umowy. A wówczas publiczny operator znów wszedłby do gry. Gry o bardzo dużą stawkę, gdyż oferta PGP opiewała na ponad 460 mln zł, a Poczta chciała 84 mln zł więcej. Oczywiście unieważnienie wykonywanej od kilku miesięcy umowy wymagałoby korekty tych kwot.

Przypomnijmy – Poczta uważa, że jej konkurent nie spełnił warunków stawianych w przetargu.

– Wątpliwości wzbudzała między innymi możliwość spełnienia przez PGP wymogu dysponowania placówką pocztową w każdej gminie – tłumaczy rzecznik prasowy Poczty Zbigniew Baranowski.

Zarzut ten pojawiał się już wcześniej przed Krajową Izbą Odwoławczą, ale ta oddaliła odwołanie (wyrok z 16 grudnia 2013 r., sygn. akt KIO/2762/13). To właśnie tego rozstrzygnięcia dotyczy czekająca na rozpoznanie skarga. Sąd Okręgowy w Krakowie nie ma już żadnych powodów, by odwlekać rozprawę, i czeka tylko na opublikowanie wyroku TK w Dzienniku Ustaw. Realnie patrząc, można spodziewać się, że sprawa ruszy w maju.

Sposób świadczenia usług przez PGP budzi zastrzeżenia wielu prezesów sądów. Skarżą się oni na opóźnienia w dostarczaniu przesyłek i przekazywaniu zwrotek. Z kolei adresaci narzekają na odległości do miejsc odbioru korespondencji. PGP odpiera te zarzuty, twierdząc, że publiczny operator nie działał lepiej.

Możliwe roszczenia

Orzeczenie TK może też mieć poważne skutki dla Skarbu Państwa. Chociaż większość firm, które miały wnosić liczoną w milionach złotych opłatę sądową, rezygnowała ze składania skargi, to w ciągu ponad czterech lat obowiązywania uchylonego przepisu znalazły się i takie, które zaryzykowały tak duże kwoty. Jeśli zaś przegrały sprawę, to pieniądze przepadały na rzecz Skarbu Państwa. Teraz firmy te mogą próbować odzyskać utracone pieniądze.

– Dostrzegam szansę na wygranie sprawy o odszkodowanie za wadliwą legislację na podstawie art. 417 kodeksu cywilnego – ocenia dr Włodzimierz Dzierżanowski, prezes Grupy Doradczej Sienna.

– Z wyroku TK jednoznacznie wynika, że przepis był wadliwy. Jeśli na jego podstawie przedsiębiorcy ponosili opłaty wyższe niż 100 tys. zł i przegrywali sprawę, to odnieśli szkodę z tytułu wadliwej legislacji. Normalnie traciliby bowiem 100 tys. zł, tymczasem na podstawie niekonstytucyjnego przepisu zabierano im miliony – wyjaśnia.

Jeśli więc przedsiębiorca w związku z wniesieniem skargi stracił 5 mln zł, to teraz mógłby próbować odzyskać 4,9 mln zł, oczywiście z odsetkami.

Na taką możliwość wskazuje też orzecznictwo Sądu Najwyższego, które chociaż pod wieloma warunkami to jednak dopuszcza możliwość wysuwania wobec państwa roszczeń za wadliwą legislację (np. wyrok SN z 24 września 2003 r., sygn. akt I CK 143/03).

Stała opłata

We wtorkowym wyroku TK stwierdził niekonstytucyjność art. 34 ust. 2 ustawy o kosztach sądowych w sprawach cywilnych (t.j. Dz.U. z 2010 r., nr 90, poz. 594 ze zm.). Zgodnie z tym przepisem od skargi na wyrok KIO dotyczący czynności podjętych po otwarciu ofert w przetargu pobiera się opłatę stosunkową w wysokości 5 proc. wartości zamówienia, jednak nie więcej niż 5 mln zł. I właśnie ustalenie kwoty maksymalnej na tak wysokim poziomie skład orzekający uznał za ograniczenie prawa do sądu.

– Przepis ten jest przejawem nadmiernego fiskalizmu i może ograniczać dostęp do sądu, niekiedy całkowicie wręcz pozbawiając możliwości ochrony słusznych praw – powiedział w ustnym uzasadnieniu wyroku sędzia sprawozdawca Leon Kieres (sygn. akt SK 12/13).

Przepis ten uchwalono w związku z przygotowaniami przed Euro 2012. Rząd nie ukrywał, że ma stanowić barierę dla pieniaczy i doprowadzić do przyspieszenia procedur przetargowych.

– Szybkość postępowania nie jest jednak wartością absolutną, na rzecz której można poświęcić ochronę konstytucyjnych praw – ocenił sędzia Kieres, zwracając uwagę, że zakładane przez ustawodawcę cele można było osiągnąć w inny sposób.

Uchylenie zakwestionowanego przepisu oznacza, że w sprawach skarg obowiązuje opłata stała wynikająca z art. 34 ust. 1 ustawy. Wynosi ona pięciokrotność wpisu wnoszonego przed KIO, czyli w praktyce od 37,5 tys. zł do 100 tys. zł.

TK zastrzegł jednak, że ustawodawca ma prawo ustalić nowe zasady wyliczania opłaty od skarg. Nie wykluczył nawet, że mogą być wyższe od 100 tys. zł, stanowiących obecnie górną granicę w sprawach cywilnych.

Przedsiębiorcy mogą się domagać zwrotu straconych pieniędzy z tytułu wadliwej legislacji

Siedem grzechów Polskiej Grupy Pocztowej >>