statystyki

Poczta Polska wraca do gry o przesyłki sądowe

autor: Sławomir Wikariak17.04.2014, 07:10; Aktualizacja: 17.04.2014, 09:42
poczta polska -skrzynka pocztowa-2

poczta polska, skrzynka pocztowaźródło: ShutterStock

Wyrok Trybunału Konstytucyjnego pozwoli rozstrzygnąć losy przetargu wygranego przez Polską Grupę Pocztową, a przegranego przez Pocztę Polską

Reklama


Reklama


Opłata sądowa wnoszona przy skargach dotyczących zamówień publicznych nie może wynosić 5 mln zł – orzekł we wtorek Trybunał Konstytucyjny. Chociaż wyrok zapadł w sprawie zupełnie innej firmy, to pierwszym jego efektem może być rozstrzygnięcie sporu, w którym Poczta Polska złożyła skargę na wynik głośnego, wygranego przez PGP, przetargu na obsługę przesyłek sądowych. W tym wypadku nie wyznaczano rozprawy właśnie ze względu na wątpliwości dotyczące wysokości opłaty sądowej.

– Wyrok TK otwiera drogę do merytorycznego rozstrzygnięcia naszej skargi. Potwierdza też to, co Poczta Polska mówiła od samego początku, czyli że przepis dotyczący opłaty sięgającej 5 mln zł jest niekonstytucyjny – mówi Piotr Bielarczyk, dyrektor pionu prawnego Poczty Polskiej. – Dlatego wpłaciliśmy 100 tys. zł, czyli maksymalną opłatę w sprawach cywilnych i jednocześnie wnieśliśmy o zwolnienie z kosztów ponad tę kwotę, argumentując to właśnie niekonstytucyjnością przepisu ustanawiającego wyższą opłatę – dodaje.

Ile taraz będzie kosztowała skarga

Ile taraz będzie kosztowała skarga

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Jednocześnie też Poczta wniosła o odroczenie sprawy do czasu, aż TK wyda wyrok. Teraz, gdy jest on już znany, sąd nie powinien domagać się podwyższenia wniesionej kwoty. Co więcej, Poczta ma szansę odzyskać część pieniędzy, gdyż po uchyleniu zakwestionowanego przepisu opłata powinna wynieść 75 tys. zł.

Czekając na werdykt

Chociaż kontrakt na dostarczanie przesyłek sądowych jest realizowany od początku roku, to uwzględnienie skargi Poczty może zakończyć się unieważnieniem umowy. A wówczas publiczny operator znów wszedłby do gry. Gry o bardzo dużą stawkę, gdyż oferta PGP opiewała na ponad 460 mln zł, a Poczta chciała 84 mln zł więcej. Oczywiście unieważnienie wykonywanej od kilku miesięcy umowy wymagałoby korekty tych kwot.

Przypomnijmy – Poczta uważa, że jej konkurent nie spełnił warunków stawianych w przetargu.

– Wątpliwości wzbudzała między innymi możliwość spełnienia przez PGP wymogu dysponowania placówką pocztową w każdej gminie – tłumaczy rzecznik prasowy Poczty Zbigniew Baranowski.

Zarzut ten pojawiał się już wcześniej przed Krajową Izbą Odwoławczą, ale ta oddaliła odwołanie (wyrok z 16 grudnia 2013 r., sygn. akt KIO/2762/13). To właśnie tego rozstrzygnięcia dotyczy czekająca na rozpoznanie skarga. Sąd Okręgowy w Krakowie nie ma już żadnych powodów, by odwlekać rozprawę, i czeka tylko na opublikowanie wyroku TK w Dzienniku Ustaw. Realnie patrząc, można spodziewać się, że sprawa ruszy w maju.

Sposób świadczenia usług przez PGP budzi zastrzeżenia wielu prezesów sądów. Skarżą się oni na opóźnienia w dostarczaniu przesyłek i przekazywaniu zwrotek. Z kolei adresaci narzekają na odległości do miejsc odbioru korespondencji. PGP odpiera te zarzuty, twierdząc, że publiczny operator nie działał lepiej.

Możliwe roszczenia

Orzeczenie TK może też mieć poważne skutki dla Skarbu Państwa. Chociaż większość firm, które miały wnosić liczoną w milionach złotych opłatę sądową, rezygnowała ze składania skargi, to w ciągu ponad czterech lat obowiązywania uchylonego przepisu znalazły się i takie, które zaryzykowały tak duże kwoty. Jeśli zaś przegrały sprawę, to pieniądze przepadały na rzecz Skarbu Państwa. Teraz firmy te mogą próbować odzyskać utracone pieniądze.

– Dostrzegam szansę na wygranie sprawy o odszkodowanie za wadliwą legislację na podstawie art. 417 kodeksu cywilnego – ocenia dr Włodzimierz Dzierżanowski, prezes Grupy Doradczej Sienna.

– Z wyroku TK jednoznacznie wynika, że przepis był wadliwy. Jeśli na jego podstawie przedsiębiorcy ponosili opłaty wyższe niż 100 tys. zł i przegrywali sprawę, to odnieśli szkodę z tytułu wadliwej legislacji. Normalnie traciliby bowiem 100 tys. zł, tymczasem na podstawie niekonstytucyjnego przepisu zabierano im miliony – wyjaśnia.

Jeśli więc przedsiębiorca w związku z wniesieniem skargi stracił 5 mln zł, to teraz mógłby próbować odzyskać 4,9 mln zł, oczywiście z odsetkami.

Na taką możliwość wskazuje też orzecznictwo Sądu Najwyższego, które chociaż pod wieloma warunkami to jednak dopuszcza możliwość wysuwania wobec państwa roszczeń za wadliwą legislację (np. wyrok SN z 24 września 2003 r., sygn. akt I CK 143/03).

Stała opłata

We wtorkowym wyroku TK stwierdził niekonstytucyjność art. 34 ust. 2 ustawy o kosztach sądowych w sprawach cywilnych (t.j. Dz.U. z 2010 r., nr 90, poz. 594 ze zm.). Zgodnie z tym przepisem od skargi na wyrok KIO dotyczący czynności podjętych po otwarciu ofert w przetargu pobiera się opłatę stosunkową w wysokości 5 proc. wartości zamówienia, jednak nie więcej niż 5 mln zł. I właśnie ustalenie kwoty maksymalnej na tak wysokim poziomie skład orzekający uznał za ograniczenie prawa do sądu.

– Przepis ten jest przejawem nadmiernego fiskalizmu i może ograniczać dostęp do sądu, niekiedy całkowicie wręcz pozbawiając możliwości ochrony słusznych praw – powiedział w ustnym uzasadnieniu wyroku sędzia sprawozdawca Leon Kieres (sygn. akt SK 12/13).

Przepis ten uchwalono w związku z przygotowaniami przed Euro 2012. Rząd nie ukrywał, że ma stanowić barierę dla pieniaczy i doprowadzić do przyspieszenia procedur przetargowych.

– Szybkość postępowania nie jest jednak wartością absolutną, na rzecz której można poświęcić ochronę konstytucyjnych praw – ocenił sędzia Kieres, zwracając uwagę, że zakładane przez ustawodawcę cele można było osiągnąć w inny sposób.

Uchylenie zakwestionowanego przepisu oznacza, że w sprawach skarg obowiązuje opłata stała wynikająca z art. 34 ust. 1 ustawy. Wynosi ona pięciokrotność wpisu wnoszonego przed KIO, czyli w praktyce od 37,5 tys. zł do 100 tys. zł.

TK zastrzegł jednak, że ustawodawca ma prawo ustalić nowe zasady wyliczania opłaty od skarg. Nie wykluczył nawet, że mogą być wyższe od 100 tys. zł, stanowiących obecnie górną granicę w sprawach cywilnych.

Przedsiębiorcy mogą się domagać zwrotu straconych pieniędzy z tytułu wadliwej legislacji

Siedem grzechów Polskiej Grupy Pocztowej >>

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

Reklama


Źródło:Dziennik Gazeta Prawna

Polecane

Reklama

  • Filip(2014-04-18 15:40) Odpowiedz 00

    PGP dziadostwo dziadostwo i jeszcze raz dziadostwo, nie dość ze trzeba dojeżdżać do placówek dużo dalej niż do Poczty, to ciągle problemy z awizami, bez awiza nie umieją nic znaleźć, albo się pojawia od razu 2 zawiadomienie albo tylko pierwsze, i dalej idą te przesyłki niemiłosiernie długo...

  • T. Bartkowiak(2014-04-22 11:07) Odpowiedz 00

    Poczta Polska nigdy nie liczyła się z nikim i z niczym. Teraz gdy przegrali przetarg próbują nam pokazywać jak to są dobrzy. A figa...

  • MPB(2014-04-18 21:33) Odpowiedz 00

    Wysłałem 23 stycznia 300 listów InPostem. Miejsce nadania - Warszawa. Do odbiorców w Warszawie doszły "już" po miesiącu, do niektórych innych pod koniec marca (2 miesiące). Wiele z tych listów nie doszło do tej pory!
    Jestem jak najbardziej przeciw monopolowi PP i za prywatnymi firmami pocztowymi. Ale widzę, że dużo czasu musi upłynąć zanim będziemy mogli mówić o normalnym rynku pocztowym. Oczywiście InPost moją reklamację olał pisząc, że trzeba było nadać poleconym.

  • jabba(2014-04-18 06:48) Odpowiedz 00

    Poczta Polska to nie zostawianie listow na slupie przed domami bo nie chce mi sie szukac adresu albo awizuje bo nie wiem gdzie to jest. Odbierajmy przesylki z pewnego miejsca a nie w warzuwniaku

  • Ekstra(2014-04-17 09:31) Odpowiedz 00

    Akurat jak sytuacja się unormowała i PGP zaczęło działać jak należy, chcą przywrócić Pocztę. Czyli znowu cały bałagan od nowa i na dodatek powrót do monopolu. Świetny pomysł, gratuluję Poczcie, która jest twarda jak beton. Niestety posiada też wszystkie inne, gorsze cechy betonu.

  • 1!(2014-04-17 10:47) Odpowiedz 00

    Osobiście wolę, żeby dostarczaniem przesyłek sądowych zajęła się Poczta Polska. Mam wtedy pewność, że w razie w przesyłka sądowa dotrze pod wskazany adres.

  • adw.(2014-04-17 11:03) Odpowiedz 00

    W końcu powrót do normalności, im szybciej unieważnią kontrakt z oszustami z PGP, tym lepiej.

  • Kat(2014-04-17 11:48) Odpowiedz 00

    Mam dziwne wrażenie, że Poczta jest właśnie takim klasycznym pieniaczem. Można było wygrać ten przetarg z palcem w nosie, wystarczyło zredukować koszty utrzymania całej masy niepotrzebnych urzędników, związków itd. Zobaczymy jak sprawa się skończy, bo nic jeszcze nie jest przesądzone, ale tak czy inaczej uważam, że nauczka im się należała. Tylko pytanie czy Poczta się czegoś na tym konkretnym przykładzie nauczy. Wątpię...

  • zlot(2014-04-17 12:08) Odpowiedz 00

    @KAT,
    to jest myślenie czysto kapitalistyczne, zabrać biednym, aby tylko nieliczni mieli, mimo iż im nalezy się najmniej. Bo po co listonosz ma zarabiać 2.500 złotych, jak można zatrudnić przypadkową osobę na podstawie umowy zlecenia za kwotę 700 złotych, będzie ona robiała, lecz nie ważne już jaka będzie jakość tej pracy.

  • Anna(2014-04-17 12:08) Odpowiedz 00

    Jeszcze z rok będą się tłuc o te nieszczęsne przesyłki sądowe. Czwarty miesiąc gazety trąbią na temat postępów z pocztowych donosów i odwołań. Ja teraz na inpostmena złego słowa nie powiem. Widać, że się starają. Rotacja pracowników faktycznie była spora, ale cóż, jeśli ktoś się do pracy nie nadaje, to trzeba go wymienić. Każda skarga była od razu rozpatrzona. Widzę duży postęp. Czasem nawet dwa razy dziennie jest u mnie w kancelarii!

  • Anna(2014-04-17 12:19) Odpowiedz 00

    @zlot Nie wiem jak to jest z tymi umowami. Uważam, że każdy powinien zarabiać godnie i adekwatnie do swoich umiejętności, ale zgadzam się z Kat, że biurokracja Poczty jest przerośnięta. Pamiętam taką scenkę z wizyty na Poczcie jak to kolejka po drzwi, jedno okienko otwarte, na dwóch kartka przerwa i jedno zamknięte zupełnie. A Pani kierowniczka siedzi i ściany ogląda. Ludzie zaczęli krzyczeć, że może Pani kierowniczka by się wzięła do pracy, to kolejki nie będzie ale oczywiście nie. Myślę, że można by tym lepiej zarządzać, nie wiem czy się ze mną zgodzisz?

  • zlot(2014-04-17 13:19) Odpowiedz 00

    @Anna, zgadzam się w pełni z tym, że zarządzanie Pocztą Polską od dawna kuleje, ostania zmiana jaka nastąpiła w tej instytucji, to chyba jedynie zmiana logo, mentalność pracowników "w okienkach" pozostała taka sama. Jednakże nie zgadzam się na wyzysk pracwoników i powolną likwidację przedsiębiorst państwowych. Obecnie działania zmiarzają do osłabienia pozycji spółki państwowej na rynku, kosztem spółki prywatnej, czego następnym krokiem może być przejęcie "za gorsze" PP przez PGP vel Inpost, i to ma się nazywać wolny rynek, czy raczej niewidzialna ręka rynku?

  • Jurek(2014-04-18 11:03) Odpowiedz 00

    Hej PR-owcy z PGP - słuchajcie - wsadźcie sobie w d.pę ten cały inpost i PGP. Możecie czarować co chcecie, ale ja właśnie ósmy tydzień czekam na zwrotki do kilkunastu spraw. Durnymi wpisami w internecie nie zmienicie rzeczywistości, a jaka ona jest widzi każdy kto z tym xujowym inpostem ma do czynienia na codzień.

  • Anna(2014-04-17 13:58) Odpowiedz 00

    @ zlot Cieszę się, że się zgadzamy. Temat wyzysku poruszyłam i mamy chyba takie samo zdanie. W temacie likwidacji przedsiębiorstw państwowych, to wydaje mi się, że Poczta sama do tego zmierza przez wspomniane wcześniej złe zarządzanie. Ja raczej nie mam sentymentu do państwowych instytucji, ważna jest dla mnie jakość usług. Wydaje mi się też, że gdyby Poczta Polska wygrała ten przetarg, to pewnie teraz byśmy tu siedzieli i pisali, ze wygrała najdroższa oferta. Tak źle i tak niedobrze.

  • Prospero(2014-04-18 12:00) Odpowiedz 00

    PGP wyłudziło publiczne pieniądze podając fałszywe dane do przetargu.
    PGP nadal nie wykonuje należycie zdeklarowanej usługi. Przez niedoręczone przesyłki odroczono 13,8 tys. rozpraw.
    Jedynym akcjonariuszem spółki PGP, jest cypryjska BADENHOP HOLDINGS LIMITED.
    To dziki kraj, jak słusznie stwierdził klasyk PO. Dziką tubylczą ludność można spokojnie wyzyskiwać.

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Prawo na co dzień

Galerie

Wyszukiwarka kancelarii

SzukajDodaj kancelarię

Polecane

Reklama