Ministerstwo Gospodarki kończy prace nad projektem, który ma być zwieńczeniem kilkumiesięcznej dyskusji nad tzw. zieloną księgą: zbiorem postulatów zmian w obecnie obowiązującym prawie, których wprowadzenie miało usprawnić obieg informacji gospodarczych. Jednym z takich postulatów było zniesienie limitów na wielkość zadłużenia, które można wpisywać do BIG-ów. Według obecnie obowiązujących zasad, aby wpisać do bazy BIG-u konsumenta, jego dług nie może być mniejszy niż 200 zł, a w przypadku dłużników-przedsiębiorców – 500 zł.

Zniesienia limitów chciały same BIG-i.

– Ustalanie progów nie ma żadnego uzasadnienia, o umieszczeniu lub nie dłużnika w BIG-u powinien decydować tylko interes ekonomiczny wierzyciela – mówi Andrzej Kulik z Krajowego Rejestru Długów.

Ale ministerstwo nie podziela tych argumentów.

– W ocenie resortu obecne kwoty odpowiadają potrzebom obrotu gospodarczego – mówi DGP Mariusz Kozłowski z biura prasowego MG.

Resort niechętnie ujawnia szczegóły projektu, zanim trafi on do formalnych konsultacji (jest duża szansa, że nastąpi to przed końcem marca). Ale DGP ustalił, że wśród propozycji znajdą się zmiany zasad wpisywania konsumenckich zobowiązań przedawnionych. Dziś formalnie nie ma przeszkód, by zgłaszać do BIG-ów długi, których nie da się już dochodzić przed sądem.

Mariusz Hildebrand, prezes BIG InfoMonitora, mówi, że w trakcie dyskusji nad zieloną księgą ministerstwo nie zgłaszało propozycji w sprawie długów przedawnionych. I był to jeden z punktów spornych: organizacje konsumenckie chciały wprowadzenia zakazu ich zgłaszania, przeciwne były m.in. BIG-i. Hildebrand przypomina, że jednym z kompromisowych rozwiązań, jakie dyskutowano, było opisywanie należności jako takiej, której nie da się już dochodzić sądownie.

Z informacji DGP wynika też, że nadal otwarta jest sprawa zgłaszania przeterminowanych należności publicznoprawnych, czyli np. niezapłaconych podatków i składek na ZUS. Według Ministerstwa Gospodarki trwają rozmowy w tej sprawie. Niechętne udostępnianiu BIG-om takich danych było wcześniej Ministerstwo Finansów.

– W związku z tym, że podstawową funkcją biur informacji gospodarczej powinno być umożliwienie dokonania weryfikacji wiarygodności płatniczej potencjalnego kontrahenta, Ministerstwo Gospodarki stoi na stanowisku, że zasadnym jest zwiększenie źródeł danych przekazywanych do biur. Konkretne propozycje szczegółowych rozwiązań wymagają jednak jeszcze dalszych uzgodnień – mówi Mariusz Kozłowski.